Inny świat…

Z którego nie chce się wracać…

Kocham morze, ale to właśnie góry przyciągają mnie na tyle mocno, że nie chce się wracać. Może dlatego, że mam do nich daleko i tak rzadko bywam i zawsze za krótko…Do tych „naszych”… Tam człowiek przenosi się w inny świat, niezależnie czy są to Beskidy (rodzinne strony dziadków i rodziców OM) czy Bieszczady (moich dziadków od strony Taty), to czas płynie inaczej- wolniej, pełniej, przy śpiewie strumyków i potoków, z bajecznymi widokami za każdym zakrętem, zalesioną górą. Trawa wokół kusząco zielona z rosą o poranku, w której cudnie było zanurzyć stopy.

IMG_2329

Choć cywilizacja już od dawna trafiła pod strzechy-  nie ma już przystanku, z którego z plecakami szliśmy ubitą drogą na szagę, okrążając Kopę do rodzinnej wioski Taty OM, bo i skrótu już nie ma, gdyż już dawno zalano te tereny i powstało jezioro Klimkówka, które teraz trzeba objechać asfaltówką… (tak już było podczas kilku naszych wcześniejszych pobytów, kiedy to nie pociągiem, autobusem i pieszo docieraliśmy do celu, tylko autem prosto z dalekiego północnego zachodu…)-

DSCN0243

to w miejscu gdzie mieszkaliśmy nie było zasięgu- internety nie istniały, telefon nie dzwonił, chyba że stacjonarny gospodarzy 🙂

IMG_2288

Cisza i spokój oraz gościnny dom, który przywitał nas swą serdecznością, górskim serem, swojską kiełbasą, pieczony chlebem zamówionym u gazdyni. I rydzami! Smażonymi i w occie, których kilka słoiczków przywiozłam i już obdarowałam Dziecka młodsze (akurat zjechali na wieś) i starsze.

Wspomnienia. Tamtych czasów, gdzie każdy we wsi był stolarzem i miał warsztat, a my za miskę zupy bądź talerz pierogów pomagaliśmy w wyrobie drewnianych wieszaków, a potem leżąc pod chatą, gadaliśmy, śpiewaliśmy przy rozpalonym wieczorami ognisku, a głos się niósł hen… Stamtąd wyruszało się na różne szlaki, wędrowało się albo z Beskidów w Bieszczady, albo odwrotnie, zależnie gdzie się zaczynał albo kończył rajd. Bądź uczestniczyło się w Watrze. Tam po raz pierwszy było spotkanie z Kropką, tradycyjnym trunkiem Łemków- taki chrzest bojowy ;p Rozmowy z ludźmi tam urodzonymi, których już w większości nie ma. I choć wsie i miasteczka mają dziś często dwujęzyczną nazwę, to jak nasi Przyjaciele stwierdzili, że kiedyś to „oni” byli u nas, teraz „my” jesteśmy u nich… Za mało rodzin się wróciło po wysiedleniu, a ci, co to zrobili, już poumierali, a ich dzieci uciekły do miast, bądź za granicę… Kiedy OM pokazywał chyżę (murowaną) swojego dziadka, w której się urodził jego ojciec, to Pańcio stwierdził: jaka mała… Drewnianej stodoły już nie ma, czego OM przeboleć nie może, bo kuzyn sprzedał jakiemuś kolekcjonerowi, który wywiózł ją na Kujawy. I tak łemkowska stodoła została przesiedlona- żal. Wiele chat, terenów powykupowali warszawiacy i stawiają tam swoje turystyczne domki… Cerkwie choć zachowane, to nie w każdej odprawiana jest msza w obrządku greckokatolickim czy prawosławnym. Mimo to, duch i klimat wciąż ten sam… Beskidy wciąż kuszą swoimi wsiami, gdzie nie ma żadnych hoteli, pensjonatów, czy nawet gospodarstw agroturystycznych-  taka wciąż jest rodzinna wieś dziadków OM i przylegająca (formalnie jeszcze do 2017 roku była jej częścią) wieś rodzinna przyjaciół moich rodziców, gdzie jako dziecko już bywałam, nie wiedząc wtedy, że tymi samymi ścieżkami chodził mój przyszły mąż, a rodziny są spokrewnione, wprawdzie w odległej gałęzi, ale jednak… Ale tak to jest z mniejszościami, że to jedna wielka rodzina 😉

W górach każdy dzień jest inny, nie tylko z powodu zmiennej pogody, która dla nas była bardzo łaskawa (za to w tym czasie porządnie popadało na moje grządki, kiedy nas nie było. W końcu!), ale przede wszystkim z powodu wędrówek tych bliższych i dalszych. Pańcio miał wiele atrakcji, a jedną z nich była przejażdżka na huculskim koniu 🙂

IMG_2298

To był fantastyczny czas, wypełniony po brzegi tak, że kiedy przychodził późny wieczór, to oczy same się zamykały zaraz po położeniu głowy na poduszce. Spełnienie mojego marzenia o wspólnych wakacjach dziadków z wnukiem, bo do tej pory sama zabierałam Pańcia na wakacyjne wyjazdy. Pańcio ma jednych i drugich dziadków na miejscu, więc większą atrakcją jest wspólny wypad na kilka dni, bo w naszych domach bywa często, również z noclegiem. I wiecie, kiedy ostatnie dni spędzaliśmy już w hotelu przy samej górze Jaworzyna w Krynicy, to nie byliśmy jedynymi dziadkami, którzy wyjechali ze swoimi wnukami na wakacje 🙂 Moje dzieci nie tylko wyjeżdżały do dziadków do DM, (drugich mieli na miejscu) ale z nimi na wakacje w góry czy nad morze, więc dla mnie naturalne było, że jeśli tylko zdrowie dopisze, to też będziemy zabierać swoje…I się kolejny raz spełniło, więc znowu jestem szczęściarą!

Tak, bywało też nerwowo, bo Tuśka od piątku w szpitalu. Na szczęście już wtedy byliśmy non stop w zasięgu. Zatrzymali, bo były już skurcze, ale ustały. Nie chcą wypuścić, choć nie wiem, czy nie wyjdzie na żądanie, bo nie uśmiecha jej się leżeć, aż do terminu. Wcześniej nie zrobią CC, takie mają procedury w ŚM, a normalny poród raczej wykluczyli. W środę zaś ma wizytę w szpitalu w DM, w którym wcześniej zdecydowała się rodzić, zanim jej lekarka z podejrzeniem sączenia się wód skierowała ją do szpitala w ŚM. Taki jest obecny stan…

Serdecznie dziękuję za wszystkie ciepłe słowa:***

Za chwilę przytulę się do swojej poduszki, na chwilę przywołam pod powieki wspomnienia ostatnich dni wypełnionych po brzegi radością, jeszcze tak świeże i soczyste jak ta trawa i łąki beskidzkie… tam w horach Karpatach tam Łemko ide, win hardu Łemkyniu za ruczku wede, tam ptaszky śpiwajut weseło wse u-cha- cha- cha, tam hołos sopiwky czuty szto dnia  😀

I obudzę się w swoim świecie…

***

DOPISEK:

Tuśka w dwupaku wraca do domu. Ze skierowaniem na konkretny dzień wypisanym przez ordynatora na CC. Przez weekend miała sprzeczne informacje, począwszy od położnej na izbie przyjęć, która protekcjonalnym tonem oznajmiła, że nie ma żadnych wskazań do cięcia, a wręcz przeciwnie, po czym na oddziale po zbadaniu przez ordynatora i zostawieniu jej na obserwacji, gdzie podczas weekendu dyżur mieli różni lekarze, którzy stwierdzili, że do porodu już ją pozostawią w szpitalu, a kolejna położna stwierdziła, że naturalnie nie ma szans urodzić, ale CC wykonują w terminie, jeśli nie ma wcześniej skurczy (tu na upartego były; dostała  zastrzyk rozkurczowy), więc wizja ewentualnego tygodnia albo i ciut dłużej leżenia w szpitalnych murach zamiast na własnym tarasie i we własnym łóżku jawiła jej się bardzo niechętnie, dlatego kombinowała, że sama się wypisze. Jednakże dzisiejszy dzień przyniósł pozytywne rozwiązanie, choć jeszcze nie to, na które tak bardzo czekamy 🙂 I chyba zrezygnuje ze środowej jazdy do DM, bo choć to szpital z bardzo dobrą opinią, jeśli chodzi o porodówkę i opiekę nad maluszkami, to znów może być tak, że ją już nie wypuszczą, no i odległość od domu jest cztery razy większa…

Dziękuję Wszystkim za wspólne czekanie:***

 

 

 

64 myśli na temat “Inny świat…

  1. Boszeee Roksanno, jak Ty pięknie piszesz. Nie przepadam za górami, w Bieszczadach nigdy nie byłam
    ale jak czytam….. to czuję, jakbym i ja te góry kochała, jakbym i ja Łemką (Łemkiem,nie wiem czy tak można?) była.
    Tyle uczucia, dobrych emocji w tym co piszesz :**
    I tylko nie rozumiem, dlaczego mnie to jeszcze dziwi, w końcu czytam Cię od dawna;))
    Przed Tobą emocji ciąg dalszy, oby same dobre, bez niepotrzebnych niepokojów 🙂
    Serdeczności :***
    i czuję się jak Francuzi dzisiaj- też podium, tylko bez pucharu :pp

    Polubienie

    1. Ajduś,
      Ty to mnie zawsze wzruszysz swoimi słowami :*** Dla Cię puchar pełen borówek- może być??? 😉
      Tyś Łemknia, on- Łemko :DDD

      Dopisałam najświeższe wiadomości, więc jeszcze czekamy!
      Buziaki:***

      Polubienie

  2. Byłam tam z Wami 🙂 Przepięknie napisane, nietrudno było się przenieść w te miejsca. Aż się zatęskniło, choć ja z kolei „wodna”, morska bardziej niż górska 😉

    Polubienie

    1. wiesz, mnie się też tak wydawało, bo ja naprawdę kocham morze i choć nigdy nie lubiłam leżeć plackiem na plaży, to nigdy tam się nie nudzę. Najlepsze połączenie to woda plus góry, ale gdy jestem w górach, to od razu zakochuję się w nich na nowo. Tak po prostu mam 🙂
      A od Cię do tych moich (Beskid) jest blisko, nawet bliżej niż ode mnie nad morze…tylko pozazdrościć 😉

      Polubienie

  3. Pieknie spedziliscie ten czas! Okolice cudne (mam siostre w Sanoku). Akumulatory naladowalas, wiec teraz oczekiwanie na wnusie:-) No i moje ulubione stokrotki na 1.fotce, zrobilas mi prezent. Kocham i morze, i gory, teraz chyba pojechalabym nad morze, zeby spacerowac do woli brzegiem morza, ale w tym roku nic z tego:( i bardzo mi zal! I

    Polubienie

    1. Byłam zaskoczona, że tam jeszcze kwitną stokrotki :)))
      Do Sanoka tak około stówkę mieliśmy, ale z tamtych stron, to moi Dziadkowie pochodzą i tam się urodził mój Tata. W tamtym roku jak byliśmy w Bieszczadach, to zajechaliśmy do rodzinnej wioski…
      Ja w sezonie nad morze raczej już nie mam szans, ze względu na słońce, ale i tłumy, dlatego też nie ciągnie mnie w Tatry, jak widzę te hordy ludzi- odstraszające! …a na wspinaczkę w odległe miejsca nie mam sił, za to w Beskidach i Bieszczadach wciąż są miejsca spokojne i bez natłoku turystów.
      Szkoda, że nie możesz wyjechać, chociaż na krótki czas, bo takie wyjazdy naprawdę Ładują akumulatory na długi czas. Serdecznie Ci tego życzę! :*

      Polubienie

  4. Dobrze, że taki miły czas!
    Muszę w końcu kiedyś wybrać się w jakieś góry, bo widziałam tylko na zdjęciach, choć ostatnio z moją kondycją kiepsko jest, nie weszłabym pewnie pod górkę 🙂 Tak miewam przy dużym natężeniu stresu, nasila się nerwica, takie napięcie w ciele, że już nie starcza energii na jakiś ekstra fizyczny wysiłek. Eh.

    Polubienie

    1. Bardzo dobrze Aniu! 🙂
      Wiesz, moja też nienajlepsza, co boleśnie uświadomiłam sobie na basenie…
      Ale! Warto wyjechać, jak nie w góry to może na Mazury? Masz gdzie, a tam też cudnie jest- byłam tylko dwa razy w życiu i żałuję że tylko tyle.
      Odpoczynek jest potrzebny, pamiętaj o tym, choć wiem, jak trudno jest Ci wygospodarować wolny czas dla siebie.

      Polubienie

  5. Piosenka mojego Taty, stryja i stryjny. Jak ich piękne, czyste głosy niosły się w czasie żniw po Kozińcu. Ich już nie ma, żeńcy nie ci i śpiew jakiś inny.
    Pozdrawiam serdecznie, czekają Cię teraz same dobre chwile.

    Polubienie

    1. W ten weekend w Żdyni odbędzie się 36 Watra! Warto tam być! Na drugi rok, mam takie nieśmiałe plany, żeby właśnie w tym czasie pojechać, bo teraz OM zależało, żeby być na odpuście na górze Jawir w dniu Petra i Pawła 🙂
      Ech, tych pieśni, dumek we wspomnieniach tamtych głosów dużo, ale i dziś młodzi dają radę!

      Polubienie

  6. Mialas piekny czas w gorach, rodzinnych stronach i tak pieknie wspominasz opisujac.
    Pobyt w naturze to najlepszy odpoczynek, najlepiej spedzony czas i byliscie razem rodzinnie. Cudnie.

    Polubienie

    1. To RAZEM było najważniejsze, bo jak wiesz, mieszkając na wsi i teraz nie pracując wypoczynek mam cały czas, choć wiadomo, że to nie to samo, ale natura wchodzi mi pod same okna i drzwi ;p

      Polubienie

  7. Ale pamiętasz, że moje góry też piękne? 🙂
    Zmieniają się, domy i drogi wyglądają inaczej, ale przez to ludziom żyje się wygodniej, więc dla mnie OK, bo szczyty stoją, jak stały. Jedyne, co mi przeszkadza, to turystyczny tłok… ale dopóki to są ludzie, którzy rozumieją góry, też jest OK, nie wypada być aż takim egoistą.
    Przez rozum jeździmy nad morze na wakacje, ale płaski krajobraz jest kompletnie bez sensu i tyle. 🙂

    Polubienie

    1. Ależ oczywiście. I mają duży plus!- mam do nich najbliżej! :)))) A jak zrobią już całą S3, to będzie to tylko żabi skok ;p
      Ech, no Tatry już od dawna są dla mnie przeludnione. A i w Twoich coraz więcej turystów, choć wciąż są szlaki mniej uczęszczane. Dlatego powiedzenie: rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady wciąż aktualne i może również dotyczyć Beskidów 🙂
      Ale za to właśnie kocham nasze morze (plaże), szczególnie tę zachodnią stronę, ze są zalesione wydmy 😉 Zawsze to coś. No i najchętniej bym te krajobrazy połączyła w całość 😀

      Polubienie

  8. Wspomnienia miejsc rodzinnych zawsze są najpiękniejsze…

    Trzymam kciuki za Tuśkę i Maleństwo, a denerwuję się tak, jakby obie były moje! Dobre myśli przesyłam!😘

    Polubienie

    1. To prawda, bo też się kojarzą z dzieciństwem i młodością 🙂

      Och, więc wiesz dobrze, co ja przezywam; już mi te szpilki w tyłek powchodziły, po same łebki ;p z tego czekania
      Dziękuję :***

      Polubienie

  9. Wyraziłaś to, co i ja mocno odczuwam w górach, tylko tak pięknie w słowa nie potrafię ubrać.
    Cieszę się, że miałaś dobry czas!
    Tę tęsknotę za górami cały czas mam z tyłu głowy, na szczęście są jeszcze wspomnienia 🙂

    Czekamy na „rozpakowanie” 🙂

    Polubienie

    1. Laila, przecież Ty pięknie opisujesz nie tylko góry, ale i swoją rzeczywistość!!! Każdym słowem zapraszasz do swojego świata 🙂 Inspirujesz, żeby nie gnuśnieć tylko być kreatywną na miarę swoich możliwości, a niemożliwości pokonywać, przekraczając granice…
      ja mam wrażenie, ze wciąż mi brakuje słów, w głowie mam ich tyle, a potem spod palców nie chcą wyjść ;p i zapominam, tak często zapominam, że czasem mnie to przeraża 😉
      Czekamy 🙂

      Polubienie

        1. :*
          Łomateczko, jeszcze jak! teraz ciut spokojniej, bo weekend był jednak nerwowy i wciąż bez konkretnych decyzji, ale i tak siedzę jak na szpilkach, bo przecież to już sama końcóweczka.

          Polubienie

            1. ha, ha,
              najpierw naciesz się dzieciństwem Igi, sama wiesz jak szybko dzieci dorastają…ech… nie ma co się tak spieszyć 😉
              ale fakt, taki niemowlak to cud nad cudami, czasem jak patrzę na zdjęcia, to nie wiem, kiedy ten czas minął…
              Buźka :*

              Polubienie

  10. Pięknie piszesz , aż ciary chodzą po plecach i łza się kręci. U nas już jest !!! Kuzynki córka urodziła zdrową, śliczną dziewczynkę- 3830 g i 58 cm. To teraz czekamy na Tuśkowy skarb !!!

    Polubienie

    1. O ranciu!!! a miałam się pytać Cię! Jaka dorodna Dziewczynka :))) Gratulacje serdeczne, niech się pięknie i zdrowo chowa na pociechę całej rodziny!!! Tuśka miała 3750g i 57cm, to sobie mogę wyobrazić.
      No to teraz będzie nam się dłuuuuuużyyyyyło! 😉

      Polubienie

      1. Teraz to już z górki 😁Mój młodszy miał 3800 i 58cm ( a poród 2 h z czego 1 i 50 minut bóle co 10 min. i ostatnie 10 minut i hop wyszedł chłop- dobrze , że położna była i ledwo się porządnie ubrała😁)

        Polubienie

        1. I to stromej ;p
          Misiek był mniejszy od siostry (3550 i 54), ale też różnica 4 tygodni w donoszeniu.
          No to wyskoczył ten Twój Synek szybciutko, nie wymęczył 😀 Ja się muszę przyznać, że nie wiem, co to są bóle porodowe, przy Tuśce to lekarz mnie uświadomił zabierając z łózka na sali, że przecież rodzę, a potem zrobili CC, budząc mnie na łóżku porodowym, gdzie półgodziny wcześniej przynieśli mi koc i pozwolili spać :DDD

          Polubienie

              1. Roksanko, zleciało. Byłam dziś zamówić torta, i powoli szykujemy imprezę 😉I zleciało….niestety, bardzo szybko . Cieszy mnie każdy jego postęp, to że już taki duży i mądry ale tęsknię czasem za moim bobaskiem😍

                Polubienie

    1. Ależ fajne słowo „uanielony” :)))) nie wiem jaki będzie, bo to zależy, co mi serce podyktuje 😉

      Fajnie jak tekst umila komuś czas 🙂 Ja lubię czytać u innych o miejscach, w których bywają.

      Polubione przez 1 osoba

        1. Za to doceniasz odpoczynek już po. A dla podładowania akumulatorów możesz zorganizować sobie weekendowe wypady. Czasem nawet chwilowa zmiana miejsca daje nową perdpektywę, więc chyba warto ruszyć z domu i zmienić klimat. Czego Ci życzę🙂 i znośnego pracowania.

          Polubienie

      1. I to jest chyba ta geneza … kiedy myślę o multi-culti, myślę także o tej wielokulturowości, którą mieliśmy i którą tracimy na własne życzenie.

        Polubienie

        1. Mnie to też smuci i niepokoi, że nastroje nacjonalistyczne tak silnie odżyły, bo przecież „wstajemy z kolan” i jesteśmy „dumnym narodem”, zapominając/nie rozumiejąc, że mniejszości mają duży wkład w budowę, koloryt…

          Polubione przez 1 osoba

          1. A mnie się wydaje, że poczucie dumy narodowej wykorzystywane zbyt często w budowaniu własnego wizerunku jest skorelowane z brakiem własnych osiągnięć. Taką mam hipotezę. Bo jakoś instytucje państwowe i przeciętniacy częściej chwalą się wybitnymi postaciami, niż wybitne postacie chwalą się swoim pochodzeniem narodowym. Gdy się jest kimś to i z kolan wstawać nie trzeba.

            Polubione przez 1 osoba

            1. Nie tylko Tobie się tak wydaje i myślę też tak, jak Iza …kompleksy, kompleksy i za wszelką cenę pokazanie jacy my to wielcy, sprawiedliwi, najmądrzejsi, więc innych będziemy uczyć… jeść widelcem…

              Polubione przez 1 osoba

              1. No ale widzisz, wiele osób tego nie czuje – nie czuje, że szukając Tego Gorszego odsłania, że w ogóle kompleksy ma, bo ludzie z kompleksami instynktownie szukają korzystnego dla siebie porównania. I pal licho, że to robią, ale gdy mówią o tym głośno to w zasadzie mówią „czuję się nic nie wart”. Gdy jesteśmy dumni z czegoś w czym w ogóle nie braliśmy udziału, to jak to o nas świadczy?

                Polubienie

                1. Można być dumnym z czegoś i kogoś, ale podkreślanie/przypisywanie sobie tego, kiedy własne osiągnięcia polegają na psuciu, dzieleniu, pogarszaniu wizerunku, to jakaś schiza… I te historyczne porównania, czasem od czapy, które robi nikt inny jak historyk z wykształcenia…Nic tylko siąść i płakać. Od samego gadania jacy to nie jesteśmy/byliśmy/będziemy, nie zmieni się postrzegania nas przez innych.

                  Polubione przez 1 osoba

  11. O, to wy nadmorscy górale z dziada pradziada 😀
    Jak ty tam wyrobiłaś bez zasięgu, myśląc o Tuśce?
    Bardzo się cieszę, że wyjazd się udał. Pancio pewnie też zadowolony.
    A wracając do Tuśki, to świetnie ją rozumiem. Mnie też chcieli zatrzymać po rutynowych badaniach, ale wyszłam na własne życzenie. Zwłaszcza, że Tomek stwierdził, że wierzy mojej intuicji. Wiem też, że takie zatrzymanie w szpitalu jeśli nie jest to absolutnie niezbędne, jeszcze gorzej wpływa na ciężarną (i dziecko) niż przyczyna zatrzymania.
    Jestem ciekawa w jakim szpitalu będzie rodzić. Jeśli nie chcesz tutaj, to napisz w e-mailu.
    Bardzo mocno was ściskam (Tuśkę nie za mocno – wiadomo :-D)

    Polubienie

    1. 😀😆 kradnę- się teraz będę tak przedstawiała 😉
      Tuskę spokojnie wypuścił ordynator z terminem na przyjęcie – jak wszystko pójdzie o czasie, to najpóźniej urodzi właśnie za tydzień w śtodę w ŚM. Tu się zdecydowała, więc dziś nie jedzie do DM. A miała rodzić w Zdrojach- ma b. dobrą opinię- rodzą tam z całego województwa, ale z tego powodu też jest oblężony. Ona ma wskazania na CC a wiesz, że teraz przy dobrej zmianie bywa różnie. Tam bez problemu. W ŚM na niższym szczeblu się pultali, ale ordynator zadecydował, że ma nieć CC i ma to być na wypisie, po który jedziemy jutro.
      Ściskamy i my😗

      Polubienie

      1. To super:) Ja też miałam wskazania do cc i najbardziej się właśnie bałam, że odmówią. I rzeczywiście w niektórych miejscach był to problem.
        Wszystko będzie OK, trzymam kciuki!

        Polubienie

          1. Wikę w najgorszym, na Pomorzanach (szpital na Unii podpaliła wtedy jakaś wariatka). Oliwię na Unii. Tamarę właśnie przez tę cc w prywatnej klinice. Nie chciałam ryzykować w tym wieku. I to był najpiękniejszy z mych porodów, jesli mogę tak rzec 😀

            Polubienie

            1. Oooo pamiętam to podpalenie, głośno było. No Pomorzany nie mają dobrej sławy. Ale w wojskowym, gdyby nie fakt, że miałam tam znajomego Profesora ( naczyniowca) a drugi mnie odwiedzał (z Unii), to leżąc tam 11 dni już po CC, to też by kiepsko było. Moja Przyjaciółka rodziła tam kilkanaście godzin w bólach zanim jej zrobili CC. Mały miał 5000g i 63cm😀

              Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s