Nie ma wakacji od niepokojów…

Czasem mam ochotę włączyć tryb samolotowy. Odizolować się. Siedzieć beztrosko w bańce wypełnionej miłymi zapachami i fantastycznymi smakami. Zejść z ringu zwanym życiem, gdzie co chwilę trzeba stoczyć jakąś walkę. Wyrzucić z siebie tę mieszankę złudnego optymizmu i strachu. Poczuć się wolna od zmartwień czających się w myślach, żeby dopaść, zakłócić wypracowany względny spokój. Bo strach przed nieznanym jest zawsze większy niż strach przed tym, do czego się już przyzwyczailiśmy.

Czy naprawdę żyjesz dopiero wtedy, kiedy potrafisz cierpieć, martwić się, troszczyć lub bać się o kogoś bliskiego?

Telefon.

Już wiesz.

Do radosnego oczekiwania na piękne wydarzenie dołącza festiwal niepokojów. Podwójnych. O dwie różne osoby, najbliższe ci sercu.

Szpital. Skalpel. Wyniki. Termin zabiegu i badań wiadomy dopiero w poniedziałek.

Dziś i jutro mam zamiar otulić się serdecznością i życzliwością. Uśmiechem. Umościć się w nich jak w kokonie. Szczelnym. Inaczej nie zatrzymam tej pochylni prowadzącej tylko w jedną stronę…

 

Ciesz się każdą chwilą! Niepokoje zawsze cię dopadną, jeśli kochasz…

 

 

Reklamy