Braki na horyzoncie ;)…

Od kilku dni codziennie budzę się z nadzieją, a zasypiam, wsłuchując się w odgłosy na zewnątrz. Jestem spragniona! Podejrzewam, że nie tylko ja, ale większość obywateli mojego grajdołka. Dumnych posiadaczy własnych poletek. Uprawnych. Ogrodów zielonych i kwiecistych, które jak nie spadnie deszcz, zamienią się w krajobraz jak po apokalipsie (w suche badyle), a zbiorów nie będzie. Podobno wszędzie pada, tylko nas omija szerokim łukiem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio z nieba spadła jakaś kropla deszczu. Normalnie mamy posuchę! A zapowiadali co najmniej cztery dni deszczowe, a tu figa! W prognozach na kolejne 10 dni ani widu deszczu! Jak żyć? 😉

 

Z racji, że mieszkam na wsi, to wszędzie mam daleko. To daleko to pojęcie względne, ale z braku komunikacji, nie da się żyć bez auta, a te z kolei potrzebuje kierowcy. Jak już muszę, co w czasie ostatnich czterech lat jest zminimalizowane- do mam nóż na gardle, czyli najwyższy czas coś trzeba zrobić z włosami, mus odwiedzić szpital– to tak kombinuję, żeby w mieście załatwić jak najwięcej spraw. Kiedyś do ŚM jeździłam prawie codziennie, a do DM kilka razy w miesiącu, dziś moje wypady są sporadyczne, ale nawyk został i planuje je logistycznie, szczególnie kiedy to jadę sam na sam z Julkiem.
Tym razem też tak było, bo umówiona wizyta u p. Edyty, która z moich niełatwych do ogarnięcia włosów, czaruje fryzurę, którą ja potem w ogóle nie muszę układać, właśnie nadeszła. Wykorzystując fakt, że pogoda przyjazna i w końcu nie mam na sobie dodatkowego wierzchniego ubrania, to zaplanowałam, że w drodze do salonu i potem z powrotem podjadę do CH, za konkretnymi rzeczami. W drodze do, udało mi się zakupić donicę do hortensji i dokupić zioła- bazylię i tymianek-, a przed szaleństwem zakupowym kwiatów, uchronił mnie telefon PT, która miała się zjawić w weekend, ale się paskudnie rozchorowała. Obie nietomne (PT nie kontaktowała, bo się potwornie czuła, ja kompletnie wyjęta spod kalendarza- uciekł mi jeden tydzień) nie mogłyśmy się dogadać co do kolejnego terminu, a kiedy już to zrobiłyśmy, to musiałam kurcgalopkiem podążyć do kasy, żeby się nie spóźnić pod nożyczki fryzjerki. I dobrze, bo kwiatów nie miałam zamiar dokupować, bo kto to wszystko będzie podlewał w czasie mojej nieobecności, z drugiej strony, jak zobaczyłam jaki jest dużych wybór i jakie są piękne, to… na szczęście zdążyłam do wózka wsadzić tylko fuksję. W salonie trochę odsapnęłam i z elegancką fryzurką pojechałam odważnie do centrum za żakietem w konkretnym kolorze, li tylko i za niczym więcej. Taaa…Niech mi ktoś powie, dlaczego w takim razie weszłam do pierwszego sklepu i wyszłam…z butami? Potem do drugiego i wyszłam…ze spodniami. Żakietu nie kupiłam, za to stwierdziwszy, że już mam dość zakupów i wracając na parking do Julka, zahaczyłam o jeszcze jeden sklep i wyszłam z letnią spódnicą w kolorze żakietu, którego wciąż nie mam ;p  Też tak macie???

Umordowana i na wpół usatysfakcjonowana wróciłam do domu i…padłam. Logistyka polegająca na tym, żeby w konkretnym czasie upchnąć jak najwięcej spraw, już nie dla mnie. Pięć godzin poza domem, prawie cały czas w ciągłym ruchu nie licząc czasu spędzonego na fotelu w salonie fryzjerskim, to dla mnie za dużo. Szczególnie jak muszę sama wrócić i się na tej jeździe skupić. (Skręciłam nieprzepisowo, akurat pod okiem policji i się bym przy-korkowała, gdyby nie uprzejmość jednego z kierowców).

A dziś było planowe sprzątanie, i nie ma to tamto, że leżę sobie i pachnę. Odpoczywam. A przecież mogłabym, bo moja Pani wszystko ogarnie, nawet prasowanie. Ech…tylko ja tak nie potrafię, więc mimo iż wstawanie było ciężkie, to w ciągu dnia się rozkręciłam i jakieś drobne czynności wykonałam, po czym znowu padłam na twarz.
W weekend mam zamiar nic nie robić! O!

Powiem, w sekrecie, że parowy karcher, czyni cuda!
Miłego wypoczynku i dla Was! 🙂

 

59 myśli na temat “Braki na horyzoncie ;)…

  1. Przeczytałam i jak nie skrobnąć, chociaż widmo mnie jadącej w dresiku jutro czyli dzisiaj, zdaje się coraz bardziej realne;P
    Roksanno, całe dorosłe życie mam cały czas w głowie logistykę, planuję co zabrać w tą a co w tamtą stronę; co po drodze załatwić. Powoli mam dosyć; wysiadam fizycznie o psychicznie :Ooo
    Też tak mam. W ogóle najbardziej lubię (i są najlepsze) spontaniczne zakupy, czyli nie potrzebuję, ale znajduję, zachwycam się, kupuję 😉
    Natomiast zadania bojowe czyli konkret (tak jak Twój żakiet) uuuuuu, to rzadko się u mnie sprawdza; nie lubię takich zakupów; choć parę razy nawet takie się udały, ale to był przypadek. Dzisiaj mnie taki spotkał. do tego przeceniony, jedna sztuka i w moim rozmiarze małego hangaru wojskowego; ale nie zielone a granatowe ;PP
    Widziałam u Rypki co napisałaś,,,,he,he …chodziłam tylko rok do przedszkola ale byłam zwolniona z leóakowania, byłam odbierana, bo ryczałam, nie chciałam leżeć,już jako niemowle przestałam spać w ciągu dnia (odbiłam to sobie w liceum,codziennie po szkole spałem godzinkę lub dwie)
    Dziękuję za życzenia, mam nadzieję że po południu się już ruch zmniejszy.
    Serdeczności :***
    no i podjum ;)))
    a jakie nagrody są przewidziane ? ;PP

    Polubienie

          1. a kto jeszcze leci, bo ja nie ;p
            ale tak serio, to bym się chętnie wybrała, a najchętniej w porze kwitnących wiśni, która już minęła…ale i tak z dalekich podróży to priorytet ma Australia, jakby co…

            Polubienie

    1. Za podjuma🍓🍰🌈🍀🍒🍦🍭🎂💐🍷🍸💕

      Dresik jeszcze ujdzie, gorzej jakbyś w piżamie musiała😜

      Ha! ja właśnie szukałam granatowego, choć zieleń bardziej lubię. Czyli znowu mamy podobnie, również z odbiciem sobie nie spania w przedszkolu, spaniem po lekcjach🙂 U mnie było inaczej, bo poszłam w wieku 2 lat, a że Mam pracowała w gminie i znała p. dyrektor, to byłam na szczególnych warunkach i jak inne dzieci leżakowały a ja nie chciałam spać, to brała mnie do siebie 😀 Również pilnowała, żebym jadła, bo ja z tych niejsdków byłam.
      Jeszcze raz szerokiej i spokojnej drogi na łono.

      😘😘😘

      Polubienie

      1. Ha,ha,ha ….no moja się w przedszkolu jako księgowa zatrudniła na ten rok, więc na podobnych warunkach, jak dzieci leżakowały a jeszcze nie wychodziłyśmy (Mama codziennie nie pracowała) to szłam do niej ;;PP

        Polubienie

      2. Dzięki,dzięki 😉
        widzę, że nagroda głównie żywieniowa ;;PP …tylko z tą tęczą mam problem (?) ;)) Bo z jednej to symbol LGBT albo tęczowy most ….Hmmm ….::PP
        Następnym razem wystarczy dakłas…..mogą być dwa 😀

        Polubienie

    1. oczywista oczywistość 🙂
      najgorzej to iść na zakupy w konkretnym celu, a niewykonalne jest, jak chce się dokupić, żeby pasowało do tego, co już się kupiło wcześniej…ech…
      Kiedy częściej chodziłam na zakupy odzieżowe, na takie niekonkretne, to wtedy zawsze coś się trafiło fajnego 🙂 Teraz na takie niekonkretne łażenie nie mam siły.

      Polubienie

        1. ech…
          akurat wiem jak łatwo sobie odpuścić i jakie to wygodne bywa.
          jestem już wyautowana z tylu spraw, co gorsza ważniejszych, że z tych mało znaczących próbuję się nie dać. To też jest jakiś znak normalności.

          Polubienie

  2. Od kilku dni u mnie pada. Uszykuje Małego na spacer, spakuje wszystko, co może się przydać, do wózka, ubiorę się, wychodzę i PADA DESZCZ !!!!
    To może sobie trochę weź tego deszczu? Tylko że dziś słońce …🤔😉
    Buziaki Roksanko 😘

    Polubienie

    1. Bardzo chętnie i to każdą ilość! No u nas też słońce. Deszcz zapowiadają dopiero na następny weekend, ale ja już w te prognozy nie wierzę!
      My staliśmy się enklawą bezdeszczową! Wczoraj zarządziłam podlewanie, bo popiół a nie ziemia.

      A Tobie i Olusiowi na spacerkach niech przyświeca słoneczko! :*

      Polubienie

  3. Zawsze bardzo wspolczuje farmerom jak sa susze, ile dramatow jest wtedy, za duzo sie nie mowi o tym, ale wlasnie farmerzy maja czesto depresje i popelniaja samobojstwa, kiedy dlugo nie pada mysle o nich.
    Moj Ex na naszej faremce posadzil duzo drzew, bo i wokol i sady owocowe i orzechowe, musial zainwestowac w studnie glebinowa i jest nawodnienie, ktore wlacza sie samodzielnie, bo jego w tygodniu tam nie ma, tylko na weekend jedzie i we wszystkie szkolne przerwy, ale i tak mowi ze deszcz jest najlepszy.

    Jestem juz na etapie kiedy zupelnie nie ciagnie mnie do ciuchowych czy butowych zakupow, odwrotnie staram sie wielu rzeczy pozbywac, za to uwielbiam zakupy jedzeniowe i kwiatowe.

    Polubienie

    1. U Was faktycznie zagrożenie suszą jest ogromne.
      Moje Dziecka Starsze mają studnie do podlewania, swojego trawnika i wszelkiej roślinności. Drzew wokół oprócz owocowych, krzaków maliny i borówek mają dużo, bo posadzili lipy i sosny, ale ich akurat nie trzeba podlewać, a do iglaków- tui różniastych i innych- mają nawodnienie rozprowadzone. I też chyba możliwe na czas, bo zięć nam zrobił otwieranie i zamykanie kurników na godziny, więc zna się na tym.

      Gdyby nie wesele i chrzciny i to, że od ponad 4 lat nie kupowałam nic na tak zwane wyjścia, bo moja szafa raczej jest pełna wygodnych ciuchów, i przede wszystkim neuropatia czuciowa, która eliminuje niektóre buty z szafy, żeby je założyć, a już na dłużej to nie ma mowy…a w trampkach, espadrylach czy klapkach nie wystąpię, to nie musiałabym kupować, ale jak już się jest, to zawsze coś się rzuci w oczy, a spodni i butów, to nigdy nie jest za dużo ;p Jak zobaczę fajne buty i wygodne, to mus, żeby je kupić 😉 Te co kupiłam, są fajne, bo krój sportowy, a lakierki – sandałki. Na upał super, zamiast uwielbianych klapek birkemstock, które z powodu neuropatii, na dłuższą jazdę autem, boję się zakładać, gdy prowadzę.

      Polubienie

      1. Ha ! Birkenstock noszę w domu o lat ho,ho…a może i dlużyj a i niedawno zaczęłam ichniejsze sandałki tzn jak klapki, tylko paseczek z tyłu umożliwia bezpieczne prowadzenie samochodu.

        Polubienie

        1. Ha! ja gdzieś tak około 20 lat je lofciam nieustannie i też noszę po domu, obecnie mam 3 pary w użyciu, a Tuśka właśnie mi oznajmiła, że jest jakaś nowość- piankowe. Myślałam o tym paseczku 😀

          Polubienie

  4. Kochana!
    Moje poważne ubraniowe zakupy zawsze z Córką. Ona w sklepie szuka, zna mój gust, ja mierzę i jest szybko i wygodnie.
    Nie lubię przymierzać ,bez sensu po 100 razy!
    U mnie na szczęście popadało ostatnio, bo ogródeczek powoli usychał.
    Zdrówka życzę, uśmiechu i radości:)
    Buziaczki:)

    Polubienie

    1. Przymierzania też nie lubię, więc jeśli już się decyduję, to przeważnie trafiam od razu. Gorzej z butami, bo mam wąską stopę z niskim podpiciem i często mi klapią 😉

      U nas wciąż deszczu brak!
      Buziaki 🙂

      Polubienie

  5. Jak nie było deszczu to ogrody bardziej przypominały pustynie, jak zaczęło lać, to przez kilka dni z domu nie dało się wyjść 🙂 W tym kraju nawet pogoda jest nienormalna 🙂

    Polubienie

          1. Wiesz, ja już w prognozy przestałem wierzyć. Było tak, że przez trzy dni z rzędu zapowiadali u mnie burze a nie spadła ani kropelka deszczu… Grunt że zimni ogrodnicy nie namieszali.

            Polubienie

                1. Sałatę, szczypior, rzodkiewkę, koper już wcinam , a to co posiane wcześniej pięknie rośnie, więc tragedii nie ma, ale ogórki, fasola, cukinia i dosiany mix sałat, nie wykiełkowały, a deszczu na horyzoncie nie widać…. buuu

                  Polubione przez 1 osoba

  6. Czy żakiet miał być w kolorze fuksji? Bo jeśli tak, to… fuksję już masz 😀
    Co do deszczu to faktycznie – posucha. Możesz się tylko cieszyć, że nie spadł akurat gdy wychodziłaś z salonu z nową fryzurą 😛
    Życzę zdrowia, energii i deszczu w nocy.

    Polubienie

  7. U nas lało w ub. tygodniu przez trzy dni. Rozum kazał cieszyć się tym deszczem, ale psychika domagała się słoneczka. Od soboty znów słonecznie, tylko mocno się ochłodziło. Od kilku lat zaopatruję się w ciuszki w moim osiedlowym szmateksie. Co tydzień świeża dostawa, więc jak się regularnie zagląda, to od czasu do czasu trafi się nawet coś ekstra (bywa, że z metką). Mam więc pełną szafę fajnych ciuszków za grosze, a i tak chodzę na okrągło w spodniach i coś prostego na górę.

    Polubienie

    1. Autentycznie zazdroszczę umiejętności wyszukiwania perełek ciuchowych za grosze. Ja w szmateksie się gubię, nie potrafię kupować, a mam przyjaciółkę, która takie zakupy uwielbia, a ja potem podziwiam , oglądając zdobycze🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s