Ale numer!

Zmiany, zmiany, zmiany…

Już od jakiegoś dłuższego czasu znikły karty pacjenta przy szpitalnych łóżkach. Z powodu ochrony danych osobowych. I z tych samych powodów pacjent na izbie przyjęć został numerkiem. Mnie się trafiła „jedenastka” i zanim zdążyłam pomyśleć, co to dla mnie oznacza, już mój numer wywołano, ku konsternacji tłumu w poczekalni. Uff…z uśmiechem oddałam numerek, słusznie sądząc, że może być wielokrotnego użytku- szkoda lasów- i że jestem uprzywilejowana, a raczej moje piguły, więc poniedziałek nie okazał się czarnym poniedziałkiem na izbie- przynajmniej dla mnie. Już po kilkunastu minutach udałam się na oddział. Tam mi dość szybko pobrano krew w atmosferze chaosu, więc szybko się zmyłam na ławeczkę pośród dmuchawców i stokrotek w cieniu drzew z kanapką i kawą, a czas umilałam sobie rozmowami przez telefon i czytaniem. Uciekłam nie tylko z powodu pięknej pogody, ale z powodu…zmian. Panie pielęgniarki podminowane jak nigdy próbowały ogarnąć tłumy pacjentek kłębiących się na korytarzu. Tłumy, bo to był pierwszy dzień funkcjonowania zmiany i bynajmniej nie chodzi o „numerki”, a o przyjmowanie „chemiczek” bez uprzedniej kwalifikacji na chemię w poradni. Teraz taka pacjentka najpierw musi zostać przyjęta na izbie przyjęć, potem na oddziale ma pobraną krew na wyniki i lekarz decyduje, czy dostanie chemię, czy nie. Wcześniej było tak, że to p. Doktor w poradni decydowała i pacjentka dostawała skierowanie na oddział albo odroczenie. I nie byłoby w tych zmianach nic złego, oprócz dołożenia pracy pielęgniarkom na oddziale, gdyby…Ha! Szpital- oddział rodem z PRL-u- nie potraktowano jako SPA. Bo czy się pacjentka zakwalifikuje na chemię czy nie, to w szpitalu zostaje, jak już została przyjęta. Niech sobie zje wyśmienity obiadek, wyśpi się na wygodnym łóżku, skorzysta z łazienkowych (dwóch) dobrodziejstw- towarzystwo ma zapewnione, czego chcieć więcej? Na drugi dzień, jak nowa wróci do domu…żeby regenerować swoje moce- może chemię uda się dostać następnym razem.

Po raz pierwszy moje wyniki przyszły z laboratorium po ponad 3. godzinach Robione na Cito. Ech…a wiedząc, że jedna z moich Doktorowych (od kilku dni już p. profesor :)) jest przez cały czas obecna na oddziale, to miałam nadzieję, że wyjdę, jak tylko będę robić wypisy. Taaa….siedziałam tam i czekałam…Normalnie następnym razem zwieję do mieszkania, bo w miasto raczej nie pójdę… Tak jak moja Julia, w wieku mojej Mam, która się urwała i pojechała kilka przystanków na Manhattan połazić sobie po straganach i sklepikach. Podziwiam, ile w tej kobiecie jest energii, mimo iż bierze dożylną chemię, fakt już nie całodobową, jakąś nową, bo na moje piguły się nie „załapała”.  Nie miałabym siły szwendać się w samo południe, a nawet i po, gdy słońce przygrzewa dość mocno, dlatego wróciłam prosto do domu, zresztą umówiłam się z Aliś, że przyjdzie do mnie. Ale pobyt w DM chciałam wykorzystać, aby kupić sobie sukienkę i buty na wesele, szczególnie że CH mam rzut beretem, więc mogę nawet spacerkiem, co uczyniłam jak już się nagadałam  i odpoczęłam, czyli pod wieczór 🙂 Z zakupów wróciłam umęczona i ledwo żywa, a przecież ani długo nie byłam, ani się nie na przymierzałam, bo sukienek przymierzyłam tylko dwie w jednym sklepie, z butami było podobnie- jeden sklep, dwie pary. Potem lody i chwila na odsapnięcie i powrót do mieszkania. Mam jak mnie zobaczyła, to się przeraziła, że coś się mi stało. Wyniki nie mam najgorsze, choć krwinki spadły już poniżej 3., hemoglobina również zjechała sporo, bo na 6,4, ale przecież miałam już poniżej 5, więc…Za to płytki mam w normie i tego się będę trzymać! 🙂  Aczkolwiek trochę mnie to dobiło, bo wygląda na to, że na czas weselenia się, jeśli mnie wcześniej nie podreperują (w co wątpię), to będę totalna betka…ech…Nie ukrywam, że taki spory spadek (w porównaniu do ostatnich) po upłynięciu tylko 4. tygodni, mnie zaskoczył. No liczyłam, że wyniki będą jednak lepsze…Dobił mnie też widok jednej zakolegowanej pacjentki…chudzinki, nawet głos jej się od chemii zmienił, bo też wciąż eksperymentują i dają nową, bo poprzednie nie były skuteczne…Ech…U innej pacjentki nastąpiła wznowa po 4 miesiącach od operacji. Nie przeszła od razu chemioterapii, bo wynik hist. był  na tyle dobry (skorupiak tylko w guzie i to pierwszego stopnia), więc bez leczenia, a tu…Co pacjentka to inna historia…

Następnym razem mam TK, nie mam nawet skierowania do szpitala, nie wiem na którą godzinę, nie wiem czy z noclegiem, czy nie, ale Oskarowa może do tego czasu zadzwoni. A ja do tego czasu będę się resetować, wymazywać obrazy, które coraz trudniej wymazać, zapominać słowa, których nie chciałam usłyszeć…Cieszyć się czterotygodniowymi wakacjami… do następnej wizyty…

Zaczęłam już następnego dnia wspólnym obiadem z Dzieckami Młodszymi wykorzystując, że jestem jeszcze w mieście, odwiedzając  restaurację, w której jeszcze nie byłam, korzystając, że można zjeść na powietrzu i pobyć z Bliskimi 🙂 A potem wróciłam do mieszkania, spakowałam się i obrałam kierunek dom…chciałam już znaleźć się w swoim łóżku, rano wyjść na taras i oddychać pełną piersią…Inaczej dopiero bym się zbierała do powrotu…a tak zaraz zabiorę się za pierwszą w tym roku fasolkę szparagową 🙂

 

 

 

37 myśli na temat “Ale numer!

  1. Czyżbym była pierwsza? 😀

    Roksanna, wyniki nie zachwycają, obie to wiemy, ale są też takie parametry, które się podniosły! I podobnie jak Ty też bym się ich trzymała! :* Niech szybko podniesie się reszta, bo wiadomo – na weselu trzeba się pobawić! :*

    Tez muszę na zakupy, ale te sklepy taaaaaaak mnie potwornie męczą. Zresztą po ostatnim moim zrywie sprzątania mieszkania ( mam jakąś fazę przed powrotem do pracy, podobnie jak przed urodzeniem Igi :D) mam chwilowy reżim łóżkowy 😀

    Polubienie

    1. Masz podiuma i to nie pierwszy raz💐🍷🍰🍓🍒

      Ja się właśnie resetuję po pobycie w mieście, wykorzystując cień na tarasie, pijąc kawę i mając zamiar poczytać, jak telefon przestanie w końcu dzwonić😀( naprzemiennie Tuska, Misiek, Mam i OM 😂)
      Płytki mnie cieszą, bo wręcz nie pamiętam, żebym miała tak ich dużo 191🙂
      Z tym podniesieniem reszty może być gorzej, bo piguły skutecznie uniemożliwiają, oby tylko nie było drastycznie gorzej.
      Niby przyjemnie jest wyjść jak człowiek do sklepu, a nie tylko w sieci robić zakupy, ale… no właśnie, trzeba mieć na to zdrowie. Końskie wręcz😜
      Laila, ja dobie nawet nie wyobrażam, że Ty wracasz do pracy. W sumie wiem, że młodość usprawiedliwia wszystko, bo przecież sama zaraz wracałam na duże obroty, ale mimo wszystko jestem skłonna steierdzić, że ZUS Cię nie uzdrowi tak całkowicie. Ech… w sumie to nie wiadomo co lepsze… wiadomo zaś za bo trzymam mocni kciuki- to już jskoś niedługo, prawda?
      😘

      Polubienie

      1. Wyniki mają być podane do 1 czerwca 🙂 Siedzę i czekam jak na szpilkach 😉

        Moja wyobraźnia też jeszcze nie ogarnęła powrotu do pracy. Nie wiem. Najgorzej jak będę musiała jechać w delegację. Ogólnie lubię je, ale w tej sytuacji wydają mi się być nie do przeskoczenia. W każdym razie jak ZUS mnie nie uzdrowi to wrócę tylko na pół etatu i wtedy sytuacja wygląda na taką do ogarnięcia. Przynajmniej tak mi się wydaje 🙂

        Polubienie

        1. no to się posuń, też będę siedziała ;p

          Czyli opcja częściowej niezdolności byłaby najlepsza? No bo przy całkowitej, to pracować nie możesz, a przecież chcesz. Z drugiej strony, nawet jeśli Cię uzdrowi całkowicie, to możesz sama negocjować pół etatu i na boku w swoim rytmie coś robić,.

          Polubienie

          1. Zdecydowanie chcę pracować. To kwestia tylko ilości etatu.
            Ja mogę pójsc u siebie na pół etatu, znajdą mi miejsce choć nie w moich kochanych szkoleniach, ale….nie stać mnie na pół etatu bez renty. :/ Za duże wydatki.

            Fajnie, że razem posiedzimy. Czas szybciej upłynie 🙂

            Polubienie

  2. Zawsze trzeba się trzymać najlepszych wiadomości, więc chwała płytkom! Niech reszta bierze z nich przykład!😉

    Ty szukałaś kiecki na wesele, a ja jakiejś okryjbidy na komunię. Sukienkę mam, ale ma być chłodno, kościół wielki i zawsze jest w nim zimno, więc szukałam żakietu. W efekcie kupiłam fajny płaszczyk. Do Kaskady i Galaxy nie wejdę przez najbliższe pół roku.😉

    Mnie zdarzyło się uciekać ze szpitala na Jasne Błonia albo na kawę do kolegi, który szefował w nieodległej szkole. Pani w dresie i o kulach nie budziła sensacji. Raz tylko mnie doktory szukały.
    Buziaki słoneczne przesyłam 😘😘😘

    Polubienie

    1. Płytki są bardzo ważne, bo nawet jak hgb jest wystarczająca do wzięcia chemii, to ich za niski poziom dyskwalifikuje Tak że chwała im na ich wysokościach😉

      Brawo Ty😀
      Ja byłam tylko w Galaxy, po powrocie stwierdziłam, że mi jeszcze torebki brakuje, ale Tuska mi już dziś swoją przyniosła, więc odetchnęłam z ulgą, po czym stwierdziła, że w razie chłodu potrzebuję nowego żakietu w konkretnym kolorze- taaa, no to czeka mnie jeszcze jeden owypad.
      Mnie już się zdarzyło jeździć autem w piżamie po DM, znikłam z oddziału w drodze na rtg.
      Jest gorąco, ale na moim tarasie wciąż przyjemnie, ptaszki mi koncert dają, nigdzie się dziś z niego nie ruszam.
      Buziaku😘😘😘

      Polubienie

    1. Ależ naturalnie, że tak! 😀

      Ktoś za ten jednodniowy pobyt płaci przecież! Nie potrafię tego zrozumieć, po co zatrzymywać kogoś w szpitalu. Teraz się obawiam, czy i ja nię będę musiała zostać; ktoś tym NFZ- etem powinien potrząsnać.

      Polubienie

  3. Pozdrawiam ,odpoczywaj ciekawe czy u mnie tez beda takie zmiany …narazie jest tak:przychodze do poradni robie badania krwi (oczywiscie kolejki jak diabli),pOZNIEJ DO PIELEGNIARKI DO PRZYJECIA NA ODDZIAŁ NASTEPNIE NA ODDZIAL OTRZYMANIE MIEJSCA (POKOJU) nastepnie pod gabinet panidr i czekanie na zbadanie ,wyniki ..Masakra Na onkologii jestem ok 8 a loko dostaje 13,14……a zdarzylo sie ze i 0 15.30

    Polubienie

    1. Tak wiem, pamiętam jak było w 2008 roku; widzę, że mimo nowego nowoczesnego obiektu, to nic w przyjęciu się nie zmieniło. O tyle dobrze, że wszystko dzieje się pod jednym dachem, a u nas do tej pory najpierw trzeba było dostać skierowanie z poradni i do laboratorium drałować kawałek drogi, a potem znowu do doktor na decyzję, przyjęcie na oddział było następnego dnia. Teraz zaś wszystko dzieje się w szpitalu, za to musisz tak czy owak spędzić nockę- trochę to chore, ech… Na oddziale czeka się na łóżko równie długo, bo wypisy dopiero od 13, a czasem chemia dłużej leci… Najlepiej do przyjmować się w niedzielę, bo przez weekend nie podają chemii i łóżka czekają.
      Mnie smuci, że zamiast usprawniać, to się wręcz utrudnia… ech…

      Ściskam Cię najserdeczniej😘

      Polubienie

      1. tam gdzie się leczyłam, w Belgii było tak, że przyjmowali na dzienny oddział, do 3 osobowego pokoiku z wygodnymi fotelami, badanie krwi i ok 2 – 3 godzin czekanaia na wynik, potem czekanie na lekarza a potem na chemię z apteki
        mnie to nie przeszkadzało, warunki b komfortowe i jakoś mi się do chemii nie spieszyło..
        a i kawka i herbatka i obiadek się należał – ja nie brałam, zawsze miałam swoją delikatną kanapeczkę..

        Polubienie

        1. Dzienne oddziały i u nas są przyzwoite, nawet w mojej klinice jest w nim wysoki europejski standard, pacjenci nie tłoczą się w poczekalni tylko od razu siadają na swój fotel właśnie w 2-3 osobowych salach;
          zresztą i w 1999roku, w innym budynku, a właściwie w jego piwnicy, oprócz maleńkiej i ciasnej poczekalni, to gabinety były wyposażone w nowoczesne łóżka- fotele. Niestety moje trzy kolejne chemie dożylne wymagały 24h podłączenia do żyły.
          Zresztą ja akurat chodzę nie do typowego oddziału chemioterapii i stąd też bierze się organizacyjny problem.

          Polubienie

            1. Odkąd pamiętam to ministrem zdrowia był u nas lekarz, który wcześniej mówił sensownie o reformie służby zdrowia, po czym obejmując tekę, jakby zmieniał kierunek patrzenia, a pacjent to już w ogóle nie ma nic do gadania.
              Rozwiązania logistyczne są bardzo potrzebne, ja to porównuje do planu urbanistycznego takiego np. osiedla. Architekt z góry, według swojej wizji projektuje chodniki, a ludzie i tak drpczą trawniki chodząc na skróty, jakby nie można było od razu uwzględnić wygodę mieszkańców – przed blokiem w DM po wielu latach w końcu zrobili chodnik na wydeptanej ścieżce🙂

              Polubienie

  4. Od kiedy w szpitalu można zjeść dobry obiadek?? 🙂 🙂 Ważne żebyś patrzyła na to pozytywnie, a to potrafisz i się nie poddawała. A ja Ci całym serduchem życzę wygranej z choróbskiem!!! Nie wiem jak jest teraz w naszych szpitalach, jeszcze kilka lat temu były karty z danymi osobowymi, a dziś? Najważniejsze żeby lekarze dobrze leczyli.

    Polubienie

    1. Nie wyczułeś mojej ironii? toż ja na jego sam zapach biorę nogi zapas😜

      Lepiej żebyś nie musiał się dowiadywać😉 jest różnie, ale masz rację, każde warunki można znieść, jeśli kadra jest profesjonalna i choć odrobinę empatyczna.
      Dzięki.

      Polubienie

  5. Kochana!
    Fasolka- już?
    Sercem, myślami jestem zawsze z Tobą, będzie lepiej!
    Tymczasem odpoczywaj, ciesz się słoneczkiem:)
    Chętnie napiłabym się z Tobą kawki na Twoim tarasie:)
    Serdeczności przesyłam:)

    Polubienie

    1. Już, i jaka smaczna 🙂 Na tę z ogródka jeszcze muszę poczekać. Na razie jem szczypiorek, ale zaraz dołączy do niego rzodkiewka i sałata 🙂

      Ja nieustannie zapraszam:***

      Polubienie

  6. No właśnie. Jak to jest, że ci wszyscy potencjalni kandydaci na ministrów zdrowia są tacy mądrzy, dopóki nie obejmą ministerialnej teki, a potem nagle zapominają co mówili przed objęciem stanowiska i w tej naszej służbie zdrowia jest coraz większy chaos organizacyjny. Mnie się wydaje, że na czele ministerstwa powinien stać specjalista od logistyki mający zastępców lekarzy.

    Polubienie

    1. Polityka. Brak kasy i marnowanie jej.
      Sprawy organizacyjne są w ręku każdego dyrektora szpitala, ordynatora oddziału, itp…ale już jak są rozliczane poszczególne usługi medyczne, to zależy od NFZ i ministerstwa.

      Polubienie

  7. No właśnie. Gdy Tomek leżał po operacji, we wrześniu to bardzo mnie, brak karty przy łóżku, zdziwił. Zapytałam go zatem, przerażona, czy lekarz w ogóle wie, co miał wyciąć, i czy Tomek już zaglądał pod kołdrę. Tak dla spokojności. 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s