Sposób na (nad)wagę…

Szybki i prosty…Rach ciach i problem z wagą znika. Normalnie go opatentuję, choć nie ja na ten pomysł wpadłam. Niepotrzebna jest żadna dieta cud, mordercze ćwiczenia. Tygodniami, miesiącami, latami…Można się problemu pozbyć w ciągu jednego wieczoru. Komisyjnie.

Ważę się raz w tygodniu, choć czasem zapominam, ale zawsze przed wyjazdem do szpitala, bo tam się mnie pytają o wagę. Stabilność mojej wagi daje mi poczucie bezpieczeństwa, być może złudną, że nic się złego w organizmie nie dzieje. Waga stoi w Miśka pokoju- dlaczego tam, nie pytajcie. Nawet nie wiem kto i kiedy ją tam przeniósł z pokoju garderoby- suszarni- prasowalni. W sumie to nieistotne gdzie jest, ważne, że jest. Dlatego jakie było moje zdziwienie, jak pierwszy raz po przyjeździe z DM chciałam się zważyć, a wagi nie było na swoim miejscu. Zeszłam na półpiętro do OM siedzącego przed komputerem i się pytam, czy nie wie, co się stało z wagą. Wie. Jest na schodach do piwnicy. A co tam robi? Czeka, aż ją wyrzuci i kupi nową. Dlaczego? Nabrał wody w usta. W końcu przymuszony słownie przez moją tyradę, że jak to wyrzuca wagę i nic mi nie mówi, przemówił, że waga źle wskazuje. Moje dopytywanie co to znaczy źle, czy za mało czy za dużo już potraktował milczeniem, ale wagę przyniósł. Zważyłam się i żadnych anomalii nie odnotowałam.

Dopiero przy świątecznym stole opowiedział, jak to waga podpadła…trzem facetom. Co im przyszło do głowy ważyć się w czasie sobotniego imprezowania (zaległe urodziny OM), tego nie wiem. W każdym razie żadnemu z nich to, co ujrzeli na wyświetlaczu się nie spodobało. Każdy z nich twierdził, że tyle nie waży. Jeden, że za mało, dwóch stwierdziło, że za dużo, więc komisyjnie stwierdzili, iż waga źle wskazuje, czyli jest zepsuta. I się jej pozbyli. Na szczęście nieskutecznie, bo zaległa na schodach zagłady…Popłakałam się ze śmiechu, jak poznałam okoliczności pozbycia się nadwagi i niedowagi jednocześnie 😉

A Wy macie swoje sposoby…na wagę?

*

Nie kupuję kolorowej prasy, w necie też nie szukam wiadomości o tak zwanych celebrytach. DDTVN oglądam sporadycznie i wybiórczo- jak już mi się przełączy, to patrzę na przewijający się pasek na tematy, czy będzie coś dla mnie interesującego, ale najczęściej o tej porze mam wyłączony telewizor. Mimo to zawsze coś wpadnie w oko i ucho. Nie pamiętam na jakim portalu, ale musiało mi się wyświetlić na FB, przeczytałam artykuł o Korze. I tu się przyznaję, że każdą o niej wzmiankę czytam, najpierw w pewnym napięciu, a potem oddycham z ulgą. Bo jakby to powiedzieć, w tej chwili jedziemy na tym samym wózku…popychanym przez piguły. Im dłużej Kora je bierze, tym teoretycznie mam podobne szanse…

Praktycznie nie czytam komentarzy, choć czasem się nie da, bo kują w oczy…I niedawno przeczytałam taki, pod tekstem o Korze, która spędza czas w swoim domu na Roztoczu: już nie ma raka, pieniądze pomogły, mój mąż umarł, bo miał prawdziwego raka…

Taa…

Miłego, ciepłego, słonecznego weekendu! Korzystajcie, bo następny już taki ma nie być 😉

 

Reklamy

31 myśli na temat “Sposób na (nad)wagę…

  1. Co do Kory, to również mieszkam na Roztoczu (Szczebrzeszyn) ale jeszcze jej nie widziałem. Ale powiem Ci jedno,chorobie nie wolno się poddać, puki jest nadzieja trzeba walczyć! Pogodnego, uśmiechniętego weekendu życzę 🙂

    Polubienie

  2. Codzienne używanie wagi to jedyna (na szczęście) pozostałość po pierwszej połowie mojego życia. Tyle że dziś cyferki na wyświetlaczu to tylko cyferki. Nie budzą emocji. Zbyt dużą wagę sygnalizuje ból kolan i wtedy po prostu muszę schudnąć.😉

    W komentarzach dotyczących leczenia raka strasznie mnie wkurza posądzanie lekarzy o złą wolę, o lekceważenie pacjentów, którzy nie mają pieniędzy, pretensje, że „szwagier dostał chemię, która go zabiła”. Kompletny brak wiedzy i żal do całego świata, bo kogoś bliskiego nie udało się wyleczyć.Co ciekawe, nie ma takich komentarzy np. na temat leczenia chorób serca, niewydolności nerek czy powikłań cukrzycy.

    Ostatnio widziałam Korę w tv i odniosłam wrażenie, że ma się świetnie!
    Tobie życzę tego samego!😘😘😘

    Polubienie

    1. ech…no tak…Mnie codzienne ważnie pewnie by stresowało, ale za to robię je raz na jakiś czas, rano przed śniadaniem a po zrobieniu siusiu 😉

      Bo na raku każdy się zna, bo ktoś w rodzinie, sąsiedztwie chorował. Do tego dochodzą różne „modne naturalne metody”, teorie spiskowe, którym sprzyja to, że chemioterapia i inne konwencjonalne metody często nie są skuteczne, mają wiele skutków ubocznych i zamiast wyleczyć tylko wydłużają życie…A najgorsze jest to, ze dla wielu osób rak to rak i porównują, kiedy tak się nie da…nawet jak jest tego samego narządu.

      I niech tak będzie!
      Buziaki :***

      Polubienie

  3. Praktycznie waze sie codziennie, glownie z powodu chorego serca, bo gromadza sie plyny w ciele, biore na to lek, ale czasami dawka jest za mala, wtedy mam wiecej tych plynow i waze wiecej, bywa ze zwiekszam sobie dawke, uciazliwe to jest bo goni do wc. Tak wiec wage kontroluje i jak najbardziej przy raku lecialam z waga w dol.

    Polubienie

    1. Oooo to faktycznie musisz mieć pod kontrolą.
      Ja bez tabletek latam co chwilę do wc. Irytuje mnie to, bo kiedyś miałam mocny pęcherz, dziś już jest to wspomnieniem.
      I od czterech lat bywa, że puchną mi stopy (rzadko, ale jednak), i zawsze mnie to niepokoi.

      Polubienie

  4. 1 sposób na wagę ( gdzieś przeczytałam, tylko mój Alzcheimer pamięta gdzie) – zrzucić wagę z wysokości metra i problem z głowy.
    2 sposób w ogóle nie kupować!!!😁

    Polubienie

  5. Hahaha! Dobre z tą wagą! Wiesz, że u mnie waga też należy do „ruchomości”. Bez przerwy zmienia miejsce przenoszona przez Tamalugę. Ostatnio stwierdziłam, że ważę za dużo (właściwie za każdym razem stwierdzam), a Wiktoria z kolei, że za mało, i że pewnie zepsuta. Potem następuje poszukiwanie najbardziej „prostej” podłogi i czynność powtarza się kilkakrotnie 😀

    Polubienie

  6. Waga, wadze nierówna. Miałam kiedyś wąty, czy moja dobrze działa, więc przyniosłam jeszcze cztery od sąsiadów coby je porównać. Każda pokazywała inaczej – różnice we wskazaniach wynosiły do 2 kg. Najdokładniejsza okazała się stara waga mechaniczna.
    W naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że jak rak, to śmierć. Jak kogoś wyleczą, to znaczy że nie był to rak. Nawet moja mama nie wierzyła, że była chora na raka skoro przeżyła. W sumie to było z korzyścią dla jej zdrowia psychicznego.

    Polubienie

    1. Też miałam taką wagę, która mnie oszukiwała 😂
      W sumie mi nie zależy, żeby ważyć mniej czy więcej, ale żeby waga stała była, bo strażnikiem ewentualnego tycia, to zawsze były moje spodnie😀Dlatego nawet jeśli pokazuje za mało albo za dużo do rzeczywistej wagi, to dla mnie ważne, że ważę się wciąż na tej samej a waga waha się +/- 0,5kg. Zresztą wiem, że ewentualny błąd jest nieduży, bo szpitalna wskazuje podobnie.

      Co do raka, to faktycznie wiele osób wciąż ma taki pogląd na tę chorobę. Dlatego warto mowić, pisać, żeby skutecznie przeciwstawiać się stereotypom.

      Polubienie

  7. nie wypowiadam się na temat wagi.. od kiedy przestałam być szprotką:))
    Zmieniam więc temat – zauważyłam piękne donice w poprzednim poście:))
    pozdrawiam serdecznie,Roksano

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s