W telegraficznym skrócie…

Koniec z codziennym piciem czerwonego wina (nawet jeszcze nie zaczęłam), budzeniem się bez natarczywego dzwonka budzika, picia kawy do pierwszego śniadania… KONIEC!

Krwinki dostały od Was takiego kopa, że choć nie przeskoczyły dolnej granicy, to jest ich wystarczająco tyle, że z błogosławieństwem Doktorowych wyszłam z pigułami. Hemoglobina i płytki również pod kreską, ale nie straszą już swoimi wartościami. Naczekałam się, bo laboratorium wysyłało wyniki na raty, mimo iż na cito, a potem na decyzję, żeby na końcu czekać na termin następnej wizyty, bo terminowo wypada w kopniętym majowym tygodniu i nie miałby kto podjąć decyzji. (Majówkę chcą mieć wszyscy ;))

Słońce pięknie świeci i taki ma być cały weekend, więc cieszę się, że jutro wracam na wieś (więcej napiszę po powrocie) i będą mi świergolić  ptaszki, gdy wystawię łeb do słońca!

Pięknie i z całego serca dziękuję za wsparcie❤️❤️❤️😍😍😍😘😘😘 Ogromnie  dla mnie ważne i cenne! Jak dobrze, że JESTEŚCIE!

Prawdziwie wiosennego weekendu! Niech będzie słoneczny i uśmiechnięty🙂🙂🙂