Taki dzień…

W niedzielę był XVIII Światowy Dzień Walki z Rakiem i z tego powodu, po raz osiemnasty zorganizowano Dzień Drzwi Otwartych w  ośrodkach onkologicznych na terenie całego kraju.  Można było uzyskać konsultację onkologiczną, skorzystać z badania diagnostycznego, uczestniczyć w wykładach na temat profilaktyki- ważna akcja szeroko pojętej profilaktyki nowotworowej.

Tym bardziej że badania NIK są przerażające: co roku w Polsce umiera z powodu raka ok. 100 tysięcy osób, to tak jakby co roku znikało z mapy Polski miasto wielkości Kalisza, Koszalina czy Legnicy. Wprawdzie w Polsce zachorowalność na złośliwego skorupiaka jest niższa niż w Europie, to gorsza skuteczność leczenia powoduje, iż umieralność mamy większą niż inne kraje UE. Ponad połowa nowoczesnych leków onkologicznych zarejestrowanych w Europie, nie jest refundowanych przez nasz NFZ. Brak kadry, przestarzały sprzęt choćby do radioterapii, i mamy smutny obrazek polskiej onkologii.

Zachorowalność na raka wzrasta z roku na rok i szacuje się, że za kilka lat zwiększy się o 25%. Jaka nasza służba zdrowia jest, każdy widzi, a ten kto choruje, doświadcza na własnej skórze.

Nie zawsze można uniknąć choroby, nawet dbając o swoje zdrowie i się często badając, ale dzięki profilaktyce  zwiększamy szanse na wczesne wykrycie, które rokuje stuprocentowym wyleczeniem. Bo dziś rak to nie wyrok, jeśli  o czasie zostanie zdiagnozowany.

Warto się dowiedzieć, jakie  przysługują bezpłatne badania, i nawet jeśli nic  niepokojącego się nie dzieje, to z nich skorzystać. W naszym kraju dostępność do badań jest utrudniona, co skutecznie zniechęca do wędrówki po lekarzach, ale również strach przed diagnozą paraliżuje ludzi. Nawet jeżeli trzeba zapłacić, bo terminy na NFZ są odległe,  poświęcić czas, to jest to najlepsza inwestycja, jaką możemy sobie zafundować- ZDROWIE! A co za tym idzie- ŻYCIE!

Warto się badać!

*

Moja kolejna koleżanka od piguł jest kilka lat młodsza, ale  pod opieką Genetyki znalazła się wcześniej niż ja- kartę ma z numerem dwucyfrowym i choć obie mamy jedynki z przodu, to u mnie jest to numer czterocyfrowy. Miała  20 lat, jak się zgłosiła i od tamtego czasu badania miała regularnie, długo przed zachorowaniem dwa razy w roku. I podobnie jak ja nie zdążyła z zabiegiem profilaktycznym: tuż przed czterdziestką dopadł ją skorupiak. Przeszła operację, chemioterapię i…półtora roku był spokój. Wznowa, kolejna chemioterapia, a po niej piguły. Rozważała hajpeka, ale jest to tak intensywna ingerencja, że lekarz na Genetyce raczej nie namawiał, wręcz przeciwnie- na zasadzie, że dopóki chemia dożylna bądź w pigułach skutkuje, to nie ma co się narażać na tak niebezpieczny zabieg.  Zresztą wiem, że Szalony Doktor, który jest specjalistą od „gotowania” pacjentów, również podchodzi do tego z ogromną ostrożnością. Miałam szczęście, że byłam pierwszą pacjentką, bez powikłań, choć skutki uboczne odczuwam do dziś.

Są skorupiaki, które mimo częstych badań, odpowiedniej opieki lekarskiej są trudne do wykrycia w stadium z dobrym rokowaniem. Tu przydałoby się sporo szczęścia. Na szczęście obniżono wiek profilaktycznego zabiegu z 40 na 35 lat. Nie są to łatwe decyzje, ale pacjentki z BRCA mają przynajmniej jakąś alternatywę i oręż w walce z tym podstępnym gadem.

Pamiętam słowa Tuśki: myślałam, że pod opieką Genetyki jesteś bezpieczna i nie zachorujesz. Niestety tak to nie działa, mimo iż regularne badania mają na celu wykrycie wczesnego stadium. I wielu przypadkach tak się dzieje. Jednak należy pamiętać, że ma się do czynienia z przebiegłym stworem, który często nie daje żadnych objawów i potrafi się dobrze ukryć. Aczkolwiek nic nierobienie to tak jakby ktoś nie tylko siedział na beczce pełnej prochu, ale odpalił pod nią lont…Dlatego warto zrobić sobie genetyczne badania, jeśli w najbliżej rodzinie były zachorowania na raka.

*

W poszukiwaniu pilnej konsultacji obdzwoniłam poradnie, uprzednio umówiwszy wizytę prywatnie u Profesora danej specjalizacji- termin za miesiąc. Jak się w końcu dodzwoniłam do poradni, która wydaje mi się najlepszą w DM przy klinice (miejsce pracy Profesora), to usłyszałam, że termin wizyty na 2019, a z adnotacją ‚pilne” na jesień tego roku. Pani  mnie pocieszyła, że marcowa wizyta prywatna to bardzo dobry termin i…dodała, że obrana ścieżka jest jak najbardziej słuszna, sugerując, że Profesor może po konsultacji od razu skierować do szpitala.

Baba nie byłaby babą, gdyby  nie wierciła dziury w brzuchu chłopu. Konkretnie, aby wziął telefon i skonsultował się z Rodzinną. Co uczynił i dostał zwrotną informację o prywatnej klinice w przeciwnym kierunku geograficznym niż DM, ale mniej więcej w tej samej odległości. Chłop zadzwonił ( przy okazji okazało się, że telefon odebrała krajanka ;)) i po „łapaniu” lekarza i  rozmowie, za tydzień ma się zgłosić w klinice- najprawdopodobniej od razu skończy się zabiegiem. Lekarz  zapytał się, czy nie przeszkadza mu data, na co OM odpowiedział, że urodził się trzynastego i wciąż jeszcze żyje;p Musi zrobić komplet badań, ale to już pojedzie do przychodni Rodzinnej.

Uff…o kilka kamyczków jestem lżejsza. OM siedząc w fotelu, po telefonicznym maratonie, spojrzał na mnie i rzekł: czy mi potrzebny jest taki ekspres?? ( dwa planowe zabiegi w lutym). Mój wzrok był więcej niż wymowny!

 

***

…a tak poza tym…

Tydzień zaczął się słonecznie. I niech już taki będzie!

 

 

 

10 myśli na temat “Taki dzień…

  1. Jeszcze chyba dużo dużo pracy przed nami, tego uświadamiania ludziom, że lekarza można (a nawet trzeba) odwiedzić nie tylko wtedy, kiedy boli tak, że nie sposób wytrzymać. Że można go odwiedzać, żeby nie bolało. Jak z zębami – co roku przegląd i nie ma potrzeby borowania. Profilaktyka jest tak niedoceniana, że aż słów brak.

    Polubienie

    1. Powstały programy profilaktyczne, ale najczęściej korzystają z nich ci, co i tak się badają, dlatego są tak mało efektywne. Mnóstwo zaproszeń na bezpłatne badania ląduje w koszu!
      Bywa i tak, że nie boli w ogóle, czego ja jestem przykładem. Bywa, że pewne symptomy w ogóle nie kojarzmy z konkretną chorobą. Innymi słowy, nawet jak się nic nie dzieje, to chociaż raz do roku badania krwi, a w pewnym wieku konkretne badania specjalistyczne.
      Lepiej zapobiegać niż leczyć!

      Polubienie

  2. Za zabieg trzymam kciuki! NIech wycinają jak najszybciej!

    Jeśli chodzi o profilaktykę i leczenie to wciąż jesteśmy daleko w tyle. najbardziej irytuje mnie brak dostępu do leków nowszej generacji. Widocznie u nas eksperci od inwestycji nie ogarniają tematu, bo zamiast leczyć skutecznie zaleczają, a później trzeba inwestować ogromne pieniądze w dalsze leczenie, które mogło zakończyć się sukcesem, gdybyśmy tylko mieli dostęp do leków.

    Polubienie

    1. Nie ma co zwlekać, szczególnie, ze twór całkiem spory!

      Niestety, ale taka jest rzeczywistość. W prawdzie ja nie mam sobie nic do zarzucenia, ani lekarzom, i gdzieś po drodze sama finansowałam lek u nas nierefundowany, to jak sobie pomyślę ile kosztowało już moje leczenie…

      Polubienie

    2. Po mojemu, to jest kwestia mentalności istnienia dwóch odrębnych „kieszonek” finansowania – NFZ i ZUS. Każda z nich oszczędza kasę „dla siebie”, a że przy okazji zwiększa wydatki tym drugim, to… konia to obchodzi.
      Ja tutaj mam pojedynczą instytucję ubezpieczeń społecznych, i oni umieją liczyć… W sensie, że szybkie wyleczenie za duże pieniądze i tak jest sumarycznie tańsze, niż zrobienie z człowieka inwalidy i wypłacanie mu latami różnych świadczeń. Albo rent sierocych jego dzieciom… z tej samej „kieszonki”.
      Dobrze pojęta i właściwie wykorzystana arytmetyka niweluje nawet potrzebę zwykłej empatii, której instytucje i tak zwykle nie mają… 🙂
      A w kwestii OM – wiedziałam, że coś wymyślisz i dasz radę!!! 🙂 Tylko szkoda Twoich nerwów… Ech… życie.

      Polubienie

      1. Pewnie tak. Nasz system ubezpieczeniowy jest dość dziurawy, do tego źle wyceniane procedury i mamy zapaść- leczy się drogo, długo i nieskutecznie. Pomijam już dostęp do specjalistów, który jest utrudniony. BTW- ZUS odmówił już świadczenia rehabilitacyjnego, co zresztą było przewidywalne…i chyba słuszne.

        Kurcze, stres u mnie niewskazany, ale jak widać jest nieodłączny w moim życiu 😉
        Tak sobie myślę ile osób z takim wynikiem nie czarno-białym spokojnie lub nie czekałoby na swoją kolej w przychodni? Najbliższy termin to był sierpień!- po obdzwonieniu kilku. Sam OM nie rozumie dlaczego go tak popędzam.

        Polubienie

  3. Wzrastajaca zachorowalnosc na raka jest przerazajaca i to na calym swiecie.
    Sama mam z lekarzami do czynienia od malenkosci, zawsze wiedzialam ze mam system odpornosciowy slaby. A teraz na starosc jest jeszcze gorzej, wiec nie da rady zyc bez lekarzy i ciaglego bycia na lekach.
    W Australii panstwo dba o zdrowie obywateli, praktycznie jest za darmo, dobrze tez jest ze generalnie zaleca sie miec diagnoze od dwoch lekarzy.

    Polubienie

    1. Córcia Rodzinnej spędziła w australijskiej służbie zdrowia dwa lata, i wróciła teraz do Anglii, ale jakby mogła, to wolałaby Australię- pod każdym względem 😉
      U nas jakiś maraton… Najpierw Tuśka, teraz OM. Już jeden wynik hist. był i odetchnęłam z ulgą. Teraz jeszcze dwa zabiegi i kilka tygodni czekania na wyniki hist. Dzięki badaniom profilaktycznym i usunięciu zmian, które nieusunięte prowadziły prosto do raka, dajemy sobie szanse na zdrowe życie. Za każdym razem lekarze pytali się OM, co go skłoniło do badań- mieli namyśli czy odczuwał jakieś dolegliwości. Poza upierdliwą babą w domu- nic ;p

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s