Smętnie…

Nie dopuszczam złych myśli, w końcu mam w tym wprawę, nawet jak krążą wokół mnie jak sępy…albo jak jastrząb co upodobał sobie nasze kury.  Jastrząb jest pod ochroną więc nie bardzo można cokolwiek zrobić- szkoda tylko bażantów, które często siadały na naszym świerku. Mojemu Tacie bardziej kur…no cóż, w sumie to logiczne, nikt nie lubi jak ktoś mu trzebi stado. Gołębi też jakby mniej…Podejrzewam, że nie jeden zadomowił się w przyzagrodowym niewielkim lasku i polują na nasze domowe i dzikie ptactwo. Warunki mają doskonałe…Ciekawe tylko czy się potrafią zdobyczą podzielić? A może to samotniki samolubne…? Bo że drapieżniki to wiadomo.

Zaczynam sama krążyć wokół tematu jak ten jastrząb wokół żywego pożywienia…Bo w sumie nie wiem skąd się wziął u mnie ten smętny nastrój. Och, jasne że powodów znalazłoby się kilka, ale one były, są i raczej nie znikną.

Dziś przez chwilę uśmiechnęła mnie wizyta Miśka, który wpadł tylko na chwilę, a przywiózł telewizor do dziadków domu,  bo  stary  już się nie nadawał do oglądania: kolory straciły swą moc, a postacie miały dziwne plamy i śmiesznie to wyglądało. Zrobił mi niespodziankę pukając rano do sypialni. Ja jemu chyba też, bo od razu zapytał się czy dobrze się czuję, widząc matkę około 11. jeszcze w łóżku. Zapewniłam,  że tak, w duchu gromiąc się za opieszałość w powstaniu i zmierzeniu się z dniem.  Na szczęście Tata jak przyjechał zastał mnie już krzątającą się w kuchni. Inaczej znowu zadzwoniłby do Mam martwiąc ją swą interpretacją mojego zdrowia.

Tuśka odebrała wynik. W poniedziałek konsultacja z onkologiem. Zadzwoniła wczoraj i umówiła się na wizytę. Szybko. Nie do końca jesteśmy przekonane czy dobrze wybrała poradnie, ale sama powiedziała, że jak nie poczuje się zaopiekowana, to uda się do tej Pani Doktor, która  dała skierowanie do wycięcia. Zresztą Pani Doktor  prosiła o wizytę jakby wynik hist. był zły. Zły nie jest, ale również nie jest dobry, bo Profesor opisujący go zwrócił uwagę, że zmiana jest szybko rozwijająca się i pacjentka musi być pod ścisłą kontrolą oraz przebadać najbliższe węzły.

Widzę, że ta wiedza czarno na białym trochę tąpnęła Tuśką. Przy niej powtarzam jak mantrę, że na tym polega profilaktyka, żeby wykryć w odpowiednim momencie. Bo jestem przekonana, że na końcu tak właśnie będzie, że po wszystkich tych dodatkowych badaniach okaże się, że skorupiak  nie zdążył się zagnieździć.

Żal mi ściska serce…bo dobrze wiem, że to kolejny strach, który  musi oswoić. I z tym żyć.

***

Obatel powiedział co powiedział o europosłance PO ( nie będę tu cytować ) i kiedy liderzy czterech frakcji PE złożyli wniosek o usunięcie go z funkcji wiceprzewodniczącego PE, nasz nowy Premier broni go przed utratą tego stanowiska, argumentuje tym, że opozycja również wypowiada się niekulturalnie. O matko i córko! Jeśli z góry idzie taka reakcja-akceptacja  na sianie nienawiści, na obrażanie, na zwykłe chamstwo  w sferze publicznej, zamiast wyraźnego potępienia albo przynajmniej zdystansowania się…ech…

szkoda słów, nerwów…Totalna piaskownica, tylko zamiast piasku jest błoto wymieszane z gównem.

Potem widać w komentarzach zwolenników różnych opcji jak się przerzucają inwektywami zamiast argumentami, przekonani o swojej kulturze i inteligencji, a przede wszystkim racji.

Opozycja coraz bardziej rozczarowuje i człowiek traci powoli nadzieję, że znajdzie się na scenie politycznej ugrupowanie, które po wyborach zastąpi rządzących. Prezes rozgrywa wszystkich jak chce, a ludzie to kupują.

***

Miłego, owocnego GRANIA! wszystkim życzę :))