Anioły, słonie i serca…

Wyrzuciłabyś TO,  bo tylko zbiera się kurz- usłyszałam głos LP z pokoju, w którym akurat myła okna. Nie jestem typem zbieracza, który przywiązuje się do czegokolwiek, ale też niczego nie wyrzucam pochopnie. Na dodatek pokój w którym wtedy szalała LP myjąc okna jest specyficzny. Począwszy od nazwy ” nad garażem”-  nieaktualnej bo  garaż to zamierzchłe czasy- po jego przeznaczenie. Mogę  go sobie  szumnie nazywać biurowym ( dwa biurka, komputer, monitoring) albo biblioteką ( jedna ściana w regale z książkami) bądź pokojem zabaw ( klamoty Pańcia) lub gościnnym ( łóżko, szafa )  a tak naprawdę jest graciarnią rzeczy potrzebnych i niepotrzebnych. Dlatego spokojnie zapytałam się co takiego mam wyrzucić, wiedząc dobrze, że z tego pokoju niejedno by się przydało, bo od maja, kiedy to przy pomocy Ciotki pozbywałam się przydasiów, minęło już pół roku ;).

To!- LP wynurza się spokoju i stoi na półpiętrza a ja w jej ręce  widzę anioła a raczej anielicę.  A w życiu! Chcesz, żeby wyrzuciła anioła, mojego stróża??? Oburzam się. Aniołów się nie wyrzuca!  To jest anioł? No popatrz, nie zauważyłam. 

Zabieram anielicę na górę do sypialni. Nie pamiętam jak trafiła do graciarni, bo kiedyś stała na kominku, pewnie po malowaniu i tapetowaniu już nie wróciła na swoje miejsce.

DSCN0157

Dostałam ją od mojej Aliś…tak jak tę pierwszą, już trochę sfatygowaną…skrzydła jej ledwo zipią, ale co się dziwić jak jest ze mną kilkanaście lat.

DSCN0167

Tak jak słonik, trochę poturbowany, ale wciąż jest, nie zagubił się a ma 19 lat…i niejedno przeżył 😉

DSCN0161

i drugi…

DSCN0162

i młodsze anioły…

DSCN0159

DSCN0166

Wszystkie dostałam od Aliś w trudnych, najczęściej szpitalnych chwilach. Niektóre  ze mną podróżowały w różnych torebkach na chemio czy radioterapię. A po skończeniu lokowałam je na półkach, kominku, lodówce…tam wszędzie gdzie mój wzrok często pada.

Czy są moimi talizmanami? Nie wiem. Wiem, że dostałam je od Przyjaciółki, od serca, i pękło by mi własne, gdybym któreś z nich zagubiła. A co dopiero wyrzuciła!

I tak. Mam wrażenie, że dopóki są…

Macie własne talizmany?

***

Jak co roku o tej porze trwa nagonka na WOŚP i jej Dyrygenta. Zawsze tak było, bo przeciwnicy swoje zdanie mają, ale od paru lat jest ona coraz większa, a od dwóch lat kiedy to partia rządząca wyraźnie się dystansuje i zakazuje służbom mundurowym, Poczcie Polskiej i innym instytucjom państwom brać udział w zbiórce, nie tylko się nasiliła, ale jest coraz bardziej obrzydliwa.

Nie wiem co te osoby mają w głowach i sercach, ale z ogromną nadzieją patrzę na większość narodu, która w tym zimowym, nieszczególnym czasie ma serca gorące i otwarte  na pomoc. Na radość. Bo pomaganie jest radością! I pięknie móc uczestniczyć w czymś, co jest naszą dumą na skalę światową!

Mamy coraz lepszy, najnowocześniejszy sprzęt w szpitalach, wdrożone programy, i to w dużej zasłudze dzięki corocznemu graniu już przez 26 lat. Orkiestra gra dla najmłodszych, dla najbardziej bezbronnych, dotkniętych chorobą ale również dla najstarszych…Dla nas wszystkich bez względu na poglądy. To naprawdę nie jest trudne do ogarnięcia!

W ochronie zdrowia obecnie sytuacja jest…krytyczna. Co z tego, że mamy czym i jak leczyć, jak nie mamy kim?  Zdrowie powinno być priorytet nas wszystkich. Przede wszystkim dla rządzących.

Jaką hipokryzją jest zażarta walka o życie niepoczęte, kiedy narodzonemu nie gwarantuje się należytej opieki.  A tym, którzy od lat pomagają rzuca się kłody, oszczerstwa pod nogi…

To co, otwieramy swe serca i…GRAMY!!! Wielki Finał już tuż, tuż 🙂

I jak Pańcio mówi: Siemanaeczko!!! 😀