Tabu…

Pieniądze.

Nie lubimy- my jako naród- mówić o pieniądzach. Własnych. A już o zarobkach to w ogóle. Na pytanie- jakiekolwiek- najczęściej słyszymy wymijające odpowiedzi z tendencją narzekania na ich brak. Niezależnie od faktycznego statusu materialnego, finansowego. I nie chodzi mi, żeby się zaraz zwierzać jak księdzu na spowiedzi z każdej złotówki, ale ogólnie rozmowa o naszych finansach jest  dla nas najczęściej krępująca. Z drugiej strony, niektórzy bez krępacji chwalą się swoim dobytkiem w mediach społecznościowych.

Nie potrafimy też negocjować swoich zarobków. Narzekamy na swoje pensje, ale pójście do szefa, aby wynegocjować wyższą stawkę, jest dla większości jak skok na bungee bądź wsadzenie  głowy prosto  w paszczę lwa. Lepiej narzekać niż narazić się na…No właśnie na co? Że szef pomyśli, iż jesteśmy pazerni? Jeśli już nawet takie negocjacje dochodzą do skutku, to traktujmy je jako walkę, a nie jako zwykłą rozmowę. Bo nie potrafimy rozmawiać o pieniądzach!

Czasami nawet w domu, pomiędzy partnerami. Dom to takie małe przedsiębiorstwo, które bez nakładów finansowych przestałoby funkcjonować. Każde małżeństwo czy partnerstwo ma własny patent na zarządzanie budżetem domowym. Dobrze jak jest on wspólnie wypracowany, a nie narzucony przez jednego z nich.

W moim domu od samego początku panuje totalna komuna ;). Czyli co twoje to i moje bez rozliczania się. Na dodatek nigdy nie wiemy (oprócz stałych wydatków), ile nas to codzienne życie kosztuje ani ile w miesiącu mamy na nie środków. Nigdy nie usłyszałam od OM, że coś niepotrzebnie kupiłam, nigdy nie byłam z niczego rozliczana i nie dlatego, że  tych pieniędzy jest dużo, bo bywa/bywało różnie, ale dlatego, że mamy oboje do siebie zaufanie. To duży komfort, choć pewnie niektórzy nie potrafiliby tak funkcjonować, nie mając comiesięcznych stałych wpływów na konto. No bo jak bez tej wiedzy zaplanować wydatki, czy oszczędzanie?  Nie wiem. My tak funkcjonujemy od zawsze. I nie bardzo sobie mogę wyobrazić innej sytuacji. Szczególnie takiej, kiedy wspólne pieniądze to tylko te na prowadzenie domu- skrupulatnie rozliczane- a resztę każdy chomikuje na własnym koncie.

Nie mam też żadnych zahamowań, żeby powiedzieć, iż właśnie potrzebuję gotówki. Tak jak wczoraj. Wykorzystałam to, iż OM też jechał do ŚM i zabrałam się z nim. W planach CH, aby zakupić prezent dla Maleńkiej i fryzjer. Mogłam spokojnie wyciągnąć gotówkę z konta albo zapłacić kartą (co zresztą zrobiłam, robiąc zakupy), ale ja nie znoszę uczucia, gdy w portfelu mam mniej niż 100 złotych. A miałam jakieś 70, więc od razu przed wyjściem „zażądałam” dofinansowania ;).

W centrum miałam godzinę, zanim OM po mnie przyjechał, a po 15 minutach już miałam cudną sukieniusię ( wieki całe nie kupowałam w takim rozmiarze sukienek) i świetną zabaweczkę. Resztę czasu przesiedziałam, bo mimo iż nie było tłumów, ba, nawet wręcz było pusto- urok średniego miasta- to nie miałam siły na wypatrywanie czegokolwiek. Szczególnie jak weszłam do jednego sklepu za spodniami i zobaczyłam w nim fajne buty, a w przymierzalni nie było nic, żeby usiąść, ani w całym sklepie- zaczepiłam nawet ekspedientkę, która pewnie pomyślała sobie ze zdziwieniem, co ta stara baba ma za wymagania- więc zrezygnowałam i grzecznie czekałam na telefon od OM, że już stoi i czeka, żeby mnie zawieźć do salonu fryzjerskiego. A tam dziewczyna z długimi, kręconymi włosami w różnych  odcieniach fioletu- podobno to kolor na ten rok a może sezon- i debatujące nad jej głową  dwie panie- jak  skutecznie pozbyć się tego koloru. Już chciałam się wtrącić, że zapowiadają fiolet jako hit, ale…może niekoniecznie na głowie? I od razu mi się przypomniała M., którą któregoś roku odbieraliśmy z lotniska w Berlinie- zza oceanu przyjechała na wakacje- i ujrzeliśmy  jak tylko wyszła z samolotu i szła po płycie lotniska, a mój OM westchnął i mruknął na jej widok: lądowała głową w trawie??;D

Sama oprócz rudości i czerwieni w dalekiej przeszłości nie eksperymentowałam z kolorem włosów, aż tak. Na pewno nigdy przenigdy nie zafarbowałabym się na blond. (Moja pierwsza peruka była w kolorze „świńskiego blondu’, ale że była z naturalnych włosów, to zanim ją kupiłam, to została zafarbowana na rudy kasztan). To już wolałabym być łysa! 😉 Na razie się nie farbuję i dobrze mi z tym!

Zajechaliśmy do McDonalda, bo na wylocie a mnie już tak ssało w żołądku, że nie chciałam wracać się do centrum do jakieś restauracji i czekać półgodziny na jedzenie. I powiem tak, że mimo mody na zdrowe żywienie to restauracja pękała w szwach. Klienci to nie tylko napakowani kolesie w młodym wieku, ale całe rodziny z dziećmi od maluchów po starsze, a i pokolenie dziadków na wygląd starszych od nas też siedziało i wcinało swoje zestawy.  Tak że tak.

 

I tradycyjnie po powrocie padłam jak kawka. Ustrzelona.

Z dzisiejszej rozmowy telefonicznej z Mam, dowiedziałam się, że ten „uparty osioł”- Tata- wysłał Miśka, żeby go zarejestrował do przychodni szpitalnej na krzyżowe badanie cukru ( pilne!), bo takie dostał skierowanie od lekarza i wytyczne, gdzie najlepiej zrobić. Taaa, Misiek i owszem, poszedł i dowiedział się, że termin na…październik, więc od razu zarejestrował w prywatnej spółdzielni…na wtorek. A Mam mówiła, żeby od razu poszedł prywatnie, jak to jest pilne, to nie posłuchał. No!  I wiecie co, mnie szczęka opadła. Bo czy to badanie jest jakieś skomplikowane, że na NFZ czeka się aż tak długo???

Przed chwilą usłyszałam o napaści na 14-latkę z powodu  jej koloru skóry. I nie zrobił tego jakiś chłystek, ale facet 40-letni ze słowami na ustach: „Polska dla Polaków”.

Do tego doprowadza  nienawiść, szerzenie rasizmu i wrzucanie wszystkich uchodźców, emigrantów do jednego worka z napisem: zło, które należy tępić. Zamiast rzetelnej dyskusji na temat, jak również pomocy,  rządzący wciąż powtarzają jak mantrę: nie wpuścimy do naszego kraju nikogo! No to suweren zabrał się za tych, co już są.

 

Jacie! Sodki jeżu i wszyscy święci…jaka zima w Stanach!

 

 

 

41 myśli na temat “Tabu…

  1. ja mam z pieniędzmi w domu jak Ty
    ale rozmawiałam z synem i on to widzi inaczej, dla niego dwa konta to oczywista oczywistość
    ale pożyjemy zobaczymy!

    Polubienie

    1. chyba nie umiem się u Ciebie podpinac 😉
      U nas wspólne konto, na które przelewane są nasze wypłaty. Mamy tez konto na które przelewamy kasę , ktorą sobie na cos odkladamy. Ale u moich przyjaciółek i koleżanek jest zupełnie inaczej. Oddzielne konta i podział: jedno robi opłaty, drugie kupuje jedzenie, środki czystości itd.

      Polubienie

      1. a ja nawet nie widzę jak się podpięłaś, bo odpowiadam z kokpitu ( pewnie też nie po kolei ale już mi się oczy zamykają)

        Może bym i nauczyła się inaczej funkcjonować o i ile nie musiałabym prowadzić dyskusji na temat ile za ile i na co, czyli rozliczania się, bo miałabym wgląd i ogląd i druga strona również. Czyli właściwie to samo co mam…ech. Chyba nie jestem w tej kwestii reformowalna 😉

        Polubienie

    2. Ha!
      ja tam nie wnikam w młodzież , bo najczęściej łącząc się w pary wchodzą w związek każde ze swoim kontem osobistym a czasem i oszczędnościami. Aczkolwiek zarządzanie nimi to już inna oczywistość 😉
      Tyż mamy różne konta, bo musimy, choćby firmowe.

      Polubienie

  2. i ja również tak samo mam :))
    ale u młodych (moich) mają trzy konta: każdy swoje( tam pensje wpływają) i wspólne,gdzie wspólnie oszczędzają na większe wydatki- mam wrażenie,że też fajnie.
    Straszne z tą 14 latką! To efekt szczucia naszego i tak nie bardzo tolerancyjnego społeczeństwa ale jest druga skrajność w Niemczech, gdzie ukrywa się (jak i gdzie się da) fakt przestępstw dokonywanych przez uchodźców.
    Nie tylko słynne zbiorowe molestowania kobiet w Kolonii ale i obecnie chętnie ukrywa się tożsamość przestępcy,jeśli to uchodźca. Ostatnio w lokalnym radiu podawali ,że zabito 17 letnią dziewczynę; która wyszła z knajpy i szła z przyjaciółką w kierunku domu,a facet szedł za nią (już w lokalu zaczepiał,dlatego dziewczyny wyszły) no i jak się rozstały to zaatakował i zabił. Nic nie było o tym,że to obywatel Erytrei; dopiero ktoś napisał w necie komentarz; no i wtedy oficjalnie podano, że owszem i miał właściwie odmowę azylu.
    I to mnie bardzo bulwersuje, bo pamiętam, że jak jakiś Polak cokolwiek przewinił (np „tylko” jechał po pijaku–„tylko” w porównaniu do zabójstwa) to natychmiast w gazetach na pierwszych stronach opisywali; z podkreśleniem że obywatel Polski.
    Ech,nie ma to jak złoty środek ,rozsądek i kierowanie się prawdą – ale tego akurat na próżno szukać w polityce.
    Pozdrawiam :*

    Polubienie

    1. Zawsze jest fajnie jak obie strony się dogadują w tych sprawach. W życiu nikomu bym nie śmiała narzucać swój model 😉

      Dlatego powinno się ROZMAWIAĆ! W szkole, w kościele a od rządzących powinien iść jasny przekaz o nietolerowaniu jakiejkolwiek przemocy w tym szczególnie na tle rasistowskim. Polityka wszelkiej poprawności prowadzi donikąd, a właściwie do jednego, że obywatel danego kraju nie czuje się bezpiecznie, wręcz na gorszych warunkach niż cudzoziemiec-uchodźca- emigrant. Zakłamanie jest obrzydliwe, bo zagrożenie jest realne, i to wina rządzących, polityków którzy albo podsycają nienawiść, albo udają, ze problemu nie ma i trzeba wszystkich przyjmować z otwartymi rękami.
      Strasznie się czyta o takich doniesieniach! Człowiek jest bezsilny i trudno się dziwić, że zwyczajnie się boi.

      A u nas pOSŁY wszystkich opcji przegłosowali ustawę o możliwości strzelania do zwierząt gdziekolwiek, i taki myśliwy może wejść na twoje pole i nic mu nie zrobisz, a jak będziesz próbować, to zarobisz 5 tys. grzywny.

      Polubienie

    2. Potepne sie tutaj, bo mnie korci zeby cos dorzucic z mojego podworka. Mamy w Melbourne duzy problem z mlodziencami afrykanskiego pochodzenia, dokladnie Sudanczycy i mimo ze wszyscy wiedza ze jest juz gang, nie mozna mowic, bo poprawnosc polityczna, od dluzszego czasu napadaja sklepy, glownie jubilerskie, napady agresywne z pobiciami, ludzi na parkingach bo potrzebuja zabrac samochod, wczoraj napady na 5 domow, pobili ludzi, miedzy innymi matke z corka, kilka dni temu policjant zostal pobity, napastnik kary nie dostal i tak jest zawsze, nie ma kar, bo mlodzi i trudne dziecinstwo.

      Polubienie

      1. Matko i córko, w Australii też „poprawność polityczna”? – to jak zaraza się rozpowszechnia! Ale jak to żadnych kar???
        Kiedyś czytałam książkę biograficzną pewnego małżeństwa, które wyemigrowało do Kenii, gdzie korupcja, brak jakichkolwiek zasad, kompletnie inna mentalność- stracili wszystko, na szczęście nie stracili życia…

        Polubienie

        1. Kary sa smieszne albo wcale bo policja tak ich goni zeby chyba nie zlapac, bo wychodza na tym tak jak ten pobity policjant. A bylo tak, w drugi dzien swiat w centrum handlowym byla wielka wyprzedaz, i policjant zlapal zlodzieja i kiedy pochylony radzil sobie z nim drugi mlodzieniec o wygladzie afrykanskim kopnal policjanta w twarz, pokazali w TV policjanta z podbitym okiem. No i byla juz sprawa w sadzie dla nieletnich, bo mlodzieniec ma 17lat, a kara taka – mlodzieniec obiecal ze nie bedzie wiecej wtracal sie jak ktos bedzie aresztowany, obiecal tez ze nie bedzie bil policjantow, dostal tez kare nie pokazywania sie w tym centrum handlowym i ma zabronione uzywanie ‚ social media’

          Polubienie

          1. To faktycznie . Ja nie mówię, żeby od razu za kratki, ale jakieś społeczne prace przez pół roku choćby. A co na to media? Nagłaśniają, piętnują czy tez udają, że nic takiego się nie dzieje?

            Polubienie

            1. W zasadzie cisza zapadla, mi to bardzo zal tego policjanta, wychodzil z sadu ze spuszczona glowa, bo to wyglada tak jakby on przegral, nawet dziennikarz zrobil komentarz ze to wyglada tak jakby role sie odwrocily, pokrzywdzony zostal pokonany a napastnik zwyciezyl.

              Polubienie

              1. Podejrzewam, że u nas byłaby surowsza kara za naruszenie cielesności policjanta. W końcu to stróż prawa i takie „wybryki” są surowiej karane. Z drugiej strony jak to nieletni i pierwszy raz to też nie wiadomo jakby było. Ech…

                Polubienie

                1. Mari, matko! U Ciebie też? No właśnie w tym kierunku idzie i w Niemczech….kurcze dlaczego? Skąd ta poprawność polityczna? Komu ma służyć?
                  Nie chcę już się rozpisywać ale mamy pacjentkę, która jest detektywem w sklepie i opowiadała nam, że jak to jest emigrant to już teraz rzadko wołają policję, bo oni ich wypuszczają bez jakiejkolwiek kary a personel się boi, bo im grożą (przynajmniej słownie)
                  Z drugiej strony podsycanie nienawiści u wszystkich „innych” u nas. Swiat zwariował :-0
                  Serdeczności ::**

                  Polubienie

                2. Niby to oczywiste, że zasady, prawo powinno obowiązywać wszystkich jednakowo w danym kraju, a każde przestępstwo karane. Ja to nawet posunęłabym się dalej- deportacja tych, którzy nie mają obywatelstwa a weszli na ścieżkę przestępczą. Jak polityka miesza się do obowiązującego prawa to mamy to co mamy i nie tylko w kwestii uchodźców.

                  Polubienie

  3. Pieniądze nie są dla mnie tematem tabu -moje, bo jak nie moje, to nic mi do nich. Rozporządzania nimi w małżeństwie uczę się od kilku lat i idzie mi kiepsko. Przez 30 lat tkwiłam w patologicznym układzie i bardzo trudno mi zaakceptować normalność. Mam syndrom podobny do tego, jaki mieli ludzie, którzy w czasie wojny głodowali. Oni nosili przy sobie skórki od chleba, a ja nie potrafię wydawać pieniędzy na coś, co nie jest niezbędne. Trudno się pozbyć odruchów Pawłowa.

    Czytałam o napaści na to dziecko i doszłam do wniosku, że jest to efekt tego, że chamstwo, prostactwo i złodziejstwo zyskało sobie prawo obywatelstwa, wlazło na salony, zdobyło władzę i pozwoliło podnieść głowy wszelkiego autoramentu szumowinom, które teraz czują się bezkarne.
    Kiedyś taki burek nie śmiałby wypowiedzieć swoich haseł, a dziś?… Cóż… Przykład idzie z góry.

    Krzyżowe badanie cukru na październik???

    Buziaczki z wiosennej Bawarii 😘

    Polubienie

    1. Ja raczej nie jestem rozrzutna, bo muszę mieć jakieś zaplecze finansowe. Gdybym miała tylko finanse żeby przeżyć od 1-go do 1-go to straciłabym poczucie bezpieczeństwa. Aczkolwiek nie mam jakiś oporów przed wydawaniem, tyle że ja jestem minimalistka i nie jestem rozbujała w tych zakupach, czy nowościach- bo muszę mieć!

      Zgadzam się z Twoim zdaniem w stu procentach. Przykro na to wszystko patrzeć, bo to degradacja społeczeństwa, norm, zasad.

      Październik, taki termin wyznaczyli na Arkońskiej! Misiek już dalej nie szukał na NFZ.

      U Cię też wiosna??? U nas zapowiadają trochę chłodniej i mrozik w nocy od niedzieli. Mam nadzieję, że zima ze Stanów do nas nie dotrze!!!
      Buziaki:***

      Polubienie

  4. U mnie taka sama komuna finansowa, jak u Ciebie. 🙂 Podejrzewam, że „typ DG” tak ma, że nigdy nie wie, ile ma kasy i ile wydaje „na życie”. 🙂
    A co do koloru włosów, to moja najstarsza uwielbia eksperymentować – w pewnym momencie miała króciutkie, za to w kolorach tęczy (nawet całkiem fajnie to wyglądało), a od jakiegoś czasu najczęściej bywa granatowo-błękitna. Zdążyłam się przyzwyczaić, tak samo jak do kolczyków w różnych dziwnych miejscach. 😀

    Polubienie

    1. Wszystko możliwe, że to cecha „DG”, choć myślę, że to się trzeba odpowiednio dobrać, żeby nie „popłynąć” bo znam przypadek, gdzie jedna strona doprowadziła do długów zanim ta druga się zorientowała.
      No to masz w rodzinie „kolorowego ptaka” – mnie się tam podobają takie eksperymenty i oryginały 🙂

      Polubienie

  5. Nie że nie lubię mowić o pieniądzach:) ,ale zawsze mam świadomość,ze mogą słuchać mnie zarówno ci,którzy mają dużo pieniędzy,jak i ci ,którzy nie mogą związać końca z końcem ( wbrew pozorom w naszym kraju wciąż jest takich ludzi wcale niemało – powód takiej sytuacji to zupełnie inny temat).Wiem,ze trzeba być bardzo ostrożną,gdy się na ten temat dyskutuje,bo kogoś to może zaboleć A i być może kogoś rozśmieszyć – o czym ona mówi,co to w ogóle za kasa??:) Ja na stan swojego konta pracuję prawie nieprzerwanie ponad 30 lat( z małą przerwą na urodzenie dziecka).Czuję duży komfort psychiczny,że jestem i zawsze byłam niezależna finansowo. Nie mam jednak pełnego nabożeństwa stosunku do pieniądza,wyznaje zasadę,że pieniądze są po to,aby je wydawać.Nie jestem też osoba,która liczy ,przelicza i kombinuje,jak najkorzystniej ulokować,zainwestować,pomnozyc majatek,by mieć więcej,coraz to więcej.:))W tej chwili już nie czuję takiej potrzeby.Mamy oddzielne konta i jedno wspólne – oszczędnościowe .Moi młodzi też mają trzy konta.

    Polubienie

    1. To nawet nie w ilości kont chodzi a o gospodarowanie i takie poczucie „moje” „twoje” a to „nasze”. Ja wydaje na to, to ty na tamto- coś w tym stylu.
      Kwestia ilości tak naprawdę opiera się na potrzebach i oczekiwaniach, a te mogą się różnić, więc to zawsze będzie sprawa dyskusyjna. I to nierozmawianie, unikanie- nie chodzi o licytacje, chwalenie się- to bierze się często z zazdrości albo obawy o nią z drugiej strony, i właśnie z tego, ze za bardzo nie potrafimy rozmawiać. Mam wrażenie, że wciąż pokutuje myślenie, że osoby bardziej majętne, to cwaniaki, którym się udało, a nie ludzie ciężko pracujący.
      Zarabianie dla pomnażania majątku jest mi całkiem obce, ale oczywiście oszczędności muszą być, inaczej czarno widzę życie na emeryturze 😉

      Polubienie

      1. Co to jest emerytura? Przewidujesz dla siebie i OM takie coś? 😀
        Bo my raczej nie, raz z powodu braku ww. oszczędności, dwa – dwa różne systemy w różnych krajach, znacząco niekompatybilne, a trzy… charakter własny. 🙂 No i w moim zawodzie raczej pracuje się do śmierci, mało znam prawdziwych emerytów z dobrej woli, a nie z musu.

        Polubienie

        1. No, ale nie przeszkadza brać emeryturkę -nie emeryturę ;p- i pracować dalej jak zdrowie pozwoli. No mnie nie za bardzo pozwala, więc jestem na zawodowym aucie. Biorąc pod uwagę dotychczasowy styl pracy i geny po tatusiu, który wciąż mimo swoich zaraz 75 lat wciąż prowadzi firmę, to tak- praca aż do śmierci! 😉

          Polubienie

  6. Uwielbiam maca. Jest niezdrowy, tyczacy, ale uwielbiam. Wstyd, ale tak jest. A co do pieniędzy, u nas niestety oboje wydajemy lekka ręką i czasem żałuję że żadne z nas nie jest choć odrobinę sknera 😁

    Polubienie

    1. Ja ze sknerą nie żyłabym pięciu minut- chyba. 😉 Ale może dlatego, że daleko mi do lekkiej ręki i jakoś sama trzymam się w ryzach, więc jeszcze jakby ktoś mnie ograniczał, to byłoby za wiele 😉
      No, ale chyba coś tam odkładacie?

      Polubienie

  7. U nas co prawda dwa konta, ale i tak wszystko idzie do jednego wora. Faktem jest, że zazwyczaj to ja mam stały i większy dochód , więc nie mam problemu z kupieniem czegoś, na co mam ochotę. On też nie 😉 I nie mam szczęście do pieniędzy…jakoś nigdy nie szły ze mną w parze.Ale jak się uprę na jakiś wyjazd – to „spod ziemi wykopię” i jadę 🙂

    Polubienie

  8. na temat finansów nie zabieram głosu. Nie mam nad czym się rozwodzić i żyję od pewnego czasu na zasadzie – „jak mnie stać, tak mnie znać”. Moje dzieci i wnuki mają wiele cech po ojcu i dziadku (Tatarze z krwi i kości). Są naprawdę dobrymi i uczciwymi ludźmi. Nie wyobrażam sobie, by ktoś im krzyczał w twarz Polska dla Polaków. A kim Oni mieliby być, jak nie Polakami? Też jestem przerażona „inwazją” ekonomiczną podejrzanego elementu ale myślę, że jeżeli komuś zależy to dotrze do naszego kraju nie „z przydziału”. Na Podlasiu, mimo wszystko mamy sporo obcokrajowców różnej maści, którzy całkiem nieźle sobie radzą i masę „różnobarwnych” studentów. A przecież Podlasie najgłośniej krzyczy, że nie chce „ciapatych”. Myślę, że nie chce „podejrzanego elementu” i w tym tkwi problem. Tych swoich, rodowitych jest ci u nas dostatek.

    Polubienie

    1. I ci rodowici „swoi” teraz obrywają. Codziennie, Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych odnotowuje co najmniej słowne napaści. Pan minister B. w TV uśmiecha się i mówi, że jest tendencja spadkowa, kiedy dane z prokuratury o zgłoszeniach mówi wręcz co innego. Ci co tak głośno krzyczą, zwyczajnie potrzebują „rozróby”, bo ten krzyk jest nieuzasadniony: Polska nie przyjęła żadnego uchodźcy! Podsycanie nienawiści przez rządzących zamiast rzetelnej dyskusji i pomocy – korytarze humanitarne- rodzi tylko agresję i poczucie bezkarności oraz fałszywe uczucie patriotyzmu.

      Polubienie

  9. z racji pracy mam ostatnio często do czynienia z pacjentami, którzy robią badania płatne, choć tak naprawdę powinni mieć skierowanie od lekarza.Ale zanim się dostaną do specjalisty wolą zrobić sami.

    wolę opcję nasze, a nie moje ,twoje.Z drugiej strony pieniądze się mnie nie trzymają;D
    Ale przecież nie one najważniejsze.

    Nienawiść do drugiego człowieka mnie przeraża.:(
    Ściskam;D

    Polubienie

    1. To prawda, że kiedy coś jest pilne to człowiek idzie prywatnie. Gdyby nie było takiej możliwości to kolejki byłby jeszcze dłuższe. Zresztą do niektórych specjalistów nawet prywatnie często nie dostaniesz się z dnia na dzień.

      Nienawiści rodzi agresję i popycha do czynów niedozwolonych.

      No to niech się te pieniądze lepiej Ciebie trzymają a najlepiej rozmnażają!!! ;D

      Uściski Misiu :*

      Polubienie

  10. U nas w domu tak, jak u ciebie:) Tylko, że nikt nie potrafi (i nie chce) oszczędzać. Odnośnie tego biadolenia, że każdy ma mało, ostatnio naszła mnie taka refleksja, że bogaty ma większy problem z pożyczeniem komuś pieniędzy. Biedny nie pożyczy, bo nie ma, a bogaty też nie pożyczy tylko musi się bardziej wysilić z powodem 😀
    Gdy dwa lata temu odbieraliśmy moją mamę, też zza oceanu i też z Berlina, to w ogóle jej nie poznałam. Wspominała wcześniej, że zmieniła włosy na blond, ale słyszeć, a zobaczyć… 🙂
    Gdy ostatnio chciałam zarejestrować Tamalugę na wizytę, okazało się, że naszej doktor już nie ma. Poinformowano mnie, że pacjentów przejeła doktor K. i że tam mnie zarejestrują. Przez pół wizyty byłam przekonana, że jesteśmy u doktor K, W końcu coś mi nie gralo i pytam „kim pani jest?” Hahaha. Okazało się, że zarejestrowali mnie do doktor, która nawet nie była pediatrą. Nic dziwnego, że wizyta się nie kleiła 😀 😀
    Tak, w Stanach zamieć. Mama już 2 dzień nie pracuje.
    W ogóle to też się stęskniłam i dobrze cię widzieć:)

    Polubienie

    1. Wyciągnęłam Twój komentarz z czeluści spamowej- nie wiem jakim cudem tam wpadłaś 😉
      Bo oprócz Twojego to reszta anglojęzyczna,
      Z pożyczaniem miałam kiedyś kłopot, bo nie umiałam się potem upomnieć o swoje.

      O mateczko, przecież internista czy taki ogólny lekarz to w razie „w” może zastąpić pediatrę, no chyba, że to był ortopeda ;p
      Własnej rodzicielki nie poznać ??? ;D

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s