Nie poddać się szarości…

Szarość wokół, choć za moimi oknami króluje zieleń. Świerki, jodła, sosna mają to do siebie, że nie zrzucają na zimę swych zielonych sukienek. Otulają z każdej strony gołą o tej porze brzozę- jedyny kawałek bieli  w tych okolicznościach.

(Choinka w doniczce wciąż wędruje- taras- ganek- taras- ganek i czeka na wniesienie na salony i ubranie-ustrojenie).

Od bieli zawsze wolałam zieleń.  Kolor.

Tydzień temu w programie na żywo, na szarej kanapie  z  poduchami w kolorze fuksji, stojącej na podłodze w tym samych kolorze co poduchy, siedziało pięć pań w różnym wieku. Tym razem, oprócz podobnych poglądów na naszą ( szarą) rzeczywistość,  łączyło je coś jeszcze: szarość w ubiorze. Od stóp do głów ubrane w szarości, granaty, czernie- tylko jedna się wyróżniała w równie bezpiecznych ( nudnych)  odcieniach brązu. Żadnej, nawet jednej kolorowej apaszki, czy butów w czerwieni albo złocie…taki trochę smutny widok. Gdyby nie ten róż w studiu, to obraz dość melancholijny.

Wsiadam do Julka, ruszam, i choć otula nas  szarość i panująca wilgoć (wycieraczki chodzą za każdym razem, jak się z kimś mijam), uśmiecham się szeroko i wzdycham: jest pięknie! Bo mogę pojechać, kiedy i gdzie chcę, a w tej szarości ja i Julek Żółtek jesteśmy jaskrawym punktem, widocznym z daleka. Nie, nie zwariowałam, choć nigdy nie marzyłam o aucie w tym kolorze; w swych marzeniach  dawno temu) posunęłam się dalej: chciałam mieć auto różowe w zielone gwiazdy. Nie pytajcie dlaczego, bo nie odpowiem. Jadę i śmieję się sama do siebie, choć mogłabym narzekać…

Zamiast to robić- że święta kolejny raz mokre a nie zimowe- przywołuję we wspomnieniach prawdziwą zimę: mroźną, śnieżną, i radosną. Radosną, bo byłam dzieckiem, beztroską nastolatką, która po lekcjach bądź w dzień wolny od szkoły z grupą zaprzyjaźnionych dzieciaków szalała, zjeżdżając z ośnieżonych górek na sankach. Boże jedyny ile było wtedy śmiechu, zabawy! Często chodziliśmy ( już jako starsi ) do parku Kasprowicza i tam zjeżdżaliśmy prosto do zamarzniętej Rusałki. Gdy zamieszkałam  na wsi, to  brakowało mi „prawdziwych” górek do zjeżdżania, żeby moje dziecka  mogły się  nacieszyć zimą i doznać prawdziwych zimowych atrakcji, bez konieczności wyjazdu w góry. (Teraz  muszą to robić nie tylko w poszukiwaniu górek, ale i śniegu). Organizowaliśmy za to kuligi po lesie.  A potem ognisko, pieczenie kiełbasek i gar grochówki…( Nigdy nie zapomnę jak miastowe chłopaki mojej Aliś w poszukiwaniu patyków wyrwali dopiero co- jesienią- posadzone  owocowe drzewka w ogrodzie). Bywa, że tęsknie za tym klimatem. Mimo że zimy nie lubię, to jednak ma ona czasem swój niepodważalny urok. I co tu dużo mówić, biel jest przyjaźniejsza niż szarość.

Dnia już nie ubywa, więc coraz bliżej do wiosny. I to jest optymistyczne, choć jeszcze wiele  może się zdarzyć tej zimy.

To, co na zewnątrz często ma wpływ na nasze wnętrze. Szarość. Ważne, aby się jej nie poddać, a na to jest wiele sposobów. Pamiętajcie o tym!

Jednym z nich jest przywoływanie wspomnień. Tych radosnych, dobrych, bezcennych- bo naszych- czasem bywa, że bardzo trudnych i bolesnych, ale te uświadamiają nam, że mimo rzucanych przez los kłód pod nogi, potrafimy  odnaleźć sens na nowo, zbudować, odbudować…I wciąż tworzymy nowe wspomnienia do zapamiętania, bo każdy dzień, nie tylko ten świąteczny, wart jest tego.

Na tym polega magia…nie tylko świąt, ale i życia.

***

Dostaję wiadomość ze zdjęciem od Miśka. Stoi w długaśnej kolejce u „Sowy”- sam się zgłosił na ochotnika- zdumiony „za czym kolejka ta stoi”. ( Od razu   pojawia się wspomnienie: mroźna zima i  kolejka- dłuższa niż stonoga- za karpiem przy ryneczku Kilińskiego;  mimo kożucha i naprawdę cieplutkich kozaków rodem z NRD,  przebieram nogami i marzę o gorącej herbacie, zaklinając, żeby ryby nie zabrakło- to był czas kolejek nie tylko od święta). Po chwili napisał, że zapłacił za dwa makowce i miodownik, odbiór na następny dzień po południu. Jakie dwa, jak ja mówiłam pół!!!  Dzwonię. Babcia kazała dwa, to wziął dwa. Tchnięta złym przeczuciem pytam się jaki ten makowiec, płaski? Nie, taki jak rolada. Jęk! (takim co roku jesteśmy obdarowywani przez zaprzyjaźnioną lokalną piekarnię). Słyszę, jak Misiek mówi, że to wyjdzie tak około dwóch kilogramów. O słodki jeżu! te z piekarni maja po pół kilo, dlatego Mam chciała dwa…Mówię to Miśkowi, i w odpowiedzi słyszę: to będzie na bogato! Zaczynam się śmiać! Wszak mak kojarzony jest z dostatkiem, nie może go zabraknąć na wigilijnym stole ;).

 

Spokojnych serc! Uśmiechu!

 

22 myśli na temat “Nie poddać się szarości…

  1. Też pamiętam śnieżne zimy i święta!….Tymczasem po kilku dniach opadów śniegu dzisiaj postanowił spaść deszcz. Roztopiło się niemal wszystko, jutro ma być z 8 stopni, więc reszta bieli też zamieni się w wodę 😉

    Polubienie

  2. a ja uwielbiam te drożdżowe, zawijane makowce. Teraz nie bardzo mi wolno, ale kupiłam i uraczę się do syta. Lubię kolory „najkolorowiejsze” a w szafach czerń, która mam nadzieję przejdzie w końcu do historii.
    Skoro już tu wpadłam, to życzę Ci „roksanno” oby już było tylko lepiej, a święta niech będą pełne uśmiechu i nie kończącej się miłości. Ściskam serdecznie.

    Polubienie

    1. Ja w ogóle lubię makowce, albo ciasto makowe z jabłkami ( te robi pyszne nasza piekarnia). Jeszcze w szkole jak inni się opychali pączkami albo drożdżówką z serem, to ja zawsze kupowałam z makiem w pobliskiej cukierni.
      Ostatnio się złapałam, że sama zbyt wiele szarości zakupiłam 😉
      Dziękuję Sofii za życzenia!
      Pięknych Świąt Kochana! Zdrowia i radości!

      Polubienie

    1. Zamakujemy się w tym roku, bo zaprzyjaźniona piekarnia obdarowała nas też makowcem i jeszcze ciastem makowym z jabłkami, które uwielbiam :))
      Czasem w ferie zimowe dzieciaki były u babci w DM, ale bez śniegu nie dało im się pokazać, gdzie i jak matka szalała ;p

      Polubienie

  3. W moim mieście też mamy Rusałkę, ale wokół niej płasko jak na naleśniku :p
    Jestem zatem chyba wyjątkiem,który woli deszcz i wiatr i zresztą wszystko, byle nie było śniegu i mrozu:PP
    Najbardziej to chciałabym, żeby ciepło było, a jak dnia zaczyna przybywać, to już prawie wiosna 😉
    Roksanno pięknych, spokojnych i uśmiechniętych Swiąt (tych pierwszych i drugich:D)
    i jestem przekonana, że i bez śniegu i słońca, będą nastrojowe i magiczne 🙂

    Polubienie

    1. Dziękuję Kochana :***
      I wzajemnie, niech będą piękne i radosne!
      Ja też nie lubię zimy, i śniegiem to się cieszę przez chwilę. Uważam, że 2 tygodnie ( okolica Świąt i Nowego Roku) wystarczyłyby, a wtedy może być śniegu nawet po pas 😉

      Polubienie

    2. No to ja mam właśnie święta ciepłe i słoneczne – też piękne. 🙂
      Zima w postaci szronu na autach jest rano, po czym znika przed 10:00, zaś koło 13:00-14:00 słońce włącza pełną moc. A wtedy… chodzimy w swetrach, albo i bez, jak wczoraj podczas powrotu z zakupów. I tak prawie do samego zachodu słońca, czyli prawie do 18:00. Moje dziecko łapie na zapas ciepełko i witaminę D 🙂 , będą jej musiały wystarczyć na ładnych parę miesięcy.
      A piszę te słowa, siedząc w krwisto-czerwonych spodniach i trawiąc buraczkowo-czerwony barszczyk – Wigilia na dwie tury, bo dwóch dań naraz nikt w siebie nie wepchnie u nas, a i po co? Zaś co do innych kolorów, to podczas wczorajszych zakupów stwierdziłyśmy zgodnie, że jak już wygramy ten milion, to zanim coś na poważnie, „wespół w zespół” wyniesiemy pół Desiguala. 😀
      A tymczasem… Pogodnych, radosnych, KOLOROWYCH świąt i samych dobrych wiadomości w nadchodzącym roku – dla wszystkich. 🙂 Idę zająć się rybą… 🙂

      Polubienie

      1. Dziś u nas też od rana słońce świeci :))) I jest pięknie! Choć dużo zimniej niż u Ciebie, ale od razu robi się kolorowiej.
        Uruchamiam wyobraźnie i widzę jak w tych krwisto-czerwonych spodniach wychodzisz obładowana torbami ze sklepu 🙂 W Desigual kochają kolory! Wzory! ech…

        Było/jest pięknie i kolorowo! I mam nadzieję, że u Ciebie też! :***

        Polubienie

  4. „Za czym kolejka ta stoi? Po szarość, po szarośc, po szarośc. Na co w kolejce tej czekasz? Na starość, na starośc, na starośc …”
    Bardzo lubię Pronko i jej piosenki. Przypomniana przez Ciebie wywołuje wspomnienia:)
    Ale żeby bylo jasne- nie czekamy na szarość, nie czekamy na starość (sama i tak przyjdzie), cieszmy sie dzisiaj sobą i sprawmy, zeby bylo jaśniej (i w sercu, i wokół nas). Wszystkiego dobrego:)

    Polubienie

    1. Oj tak. Śpiewało się, nawet jak się nie umiało ;p
      No bo przecież od nas zależy jak postrzegamy świat, samych siebie i innych…i dopóki życie w nas, wszystko możemy!
      Najlepszego!

      Polubienie

  5. Roksano,życzę Ci dobrych Świąt.Czasu wyciszenia,spokoju,radości.Czasu z tylko pozytywnymi emocjami.Pogody ducha,poczucia,zadowolenia,szczęścia..nie tylko w świątecznych okolicznościach.Zdrowia dla całej rodziny!
    Serdeczności

    Polubienie

  6. Jesteśmy dinozaurami, które pamiętają , że kiedyś zimą padał śnieg i że nie było Internetu. 😉
    Szarości nie lubię. Moja poprzednia zimowa kurtka była żółciutka, a nosiłam ja z czerwonymi dodatkami. Tegoroczna jest malinowa.
    Zdarzyło mi się też pomalować cały pokój ( sufit też) na pomarańczowo.

    Im więcej makowca w święta, tym więcej powodzenia w nadchodzącym roku! Niech się spełni!
    Radosnych, kolorowych świąt!

    Polubienie

    1. :DD
      Oj wspominaliśmy przy stole jak drzewiej bywało ;).
      Sama bym zakupiła kurtkę w kolorze maliny, kiedyś taką miałam :))
      Na pomarańczowo ( prawie) to ja wymalowałam ( za pomocą fachowca) sypialnie rodziców w wiejskim domu 😀 Się już przyzwyczaili ;p

      No makowca u nas w bród 😀 Dostaliśmy też od Rodzinnej :)))
      Zaraz będzie po świętach, ale mam nadzieję, że miałaś z mężem piękny czas!!!:**

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s