Książk(i)a, fryzjer, kino…

Gdy się nie ma żadnych obowiązków, kiedy każdy dzień podobny do drugiego, to każde najmniejsze odstępstwo, jakiś niewielki wyłom, dodaje kolorytu rutynie dnia. W ogóle rutynie.

Nie myślę jeszcze o świętach, nie tęsknię za ich klimatem, ale życie lubi płatać psikusy ;). W poniedziałek kurier dostarczył  o to taki zestaw:

23473077_1708884845789272_675396888369593914_n

Niby nic nadzwyczajnego, a jednak. Pośród kryminału, thrillera oraz mocno osadzonej powieści w” kręgu władzy”, czyli tego, co lubię najbardziej, jak od książki oczekuję…rozrywki taka pokręcona jestem, znalazła się książka zgoła zupełnie inna. Znalazła się nieprzypadkowo. Autorkę „Płatków” , Asię, blogowo znam już ładnych parę lat. Ona i jej rodzina jest mi bardzo bliska, mimo iż znamy się tylko poprzez pisane słowa, ale jak to w życiu bywa, człowiek  przywiązuje się do ludzi, nawet wirtualnie:). Asia mi bardzo imponuje, bo potrafi iść za swoimi marzeniami, a co ważniejsze spełniać je. To nie jest jej  pierwsza książka, a czwarta ( trzy pierwsze, to seria o zwariowanej dziewczynie o imieniu Kalina- też posiadam i to z dedykacją:))) ). Normalnie przyznaję się bez bicia to najpierw rzuciłabym się na Mroza  bo taki młody, przystojny, no facet, bo to kontynuacja pierwszej części i ciekawość mnie zżera co dalej. Ale!  Pierwszeństwo przyznałam „Płatkom”, nie ukrywam, że z powodu Asi. I nie żałuję. Opowieść w klimacie świąt, z przesłaniem, czyta się bardzo przyjemnie. I choć to nie do końca moje klimaty książkowe, cieszę się, że mam ją w swojej biblioteczce, i cieszę się, że pożyczę ją mojej Aliś, która ma mniej mroczną duszę niż ja, i lubi właśnie takie pozytywne, ciepłe, wzruszające, ale przede wszystkim dobrze się kończące opowieści. ( Już się dopytywała czy coś nowego nie mam Asi :)) Asia ma bloga zamkniętego, ale posiada  fanpejdż, więc jeśli ktoś ma ochotę…I oczywiście, polecam książkę do przeczytania, a że teraz czas prezentów  to na mikołajki czy pod choinkę jak znalazł :).

I tak książka, przeczytana w dwa wieczory, wprowadziła mnie w klimat świąteczny. Nawet fryzurę już mam świąteczną, bo byłam we wtorek u p. Edyty na ścięcie- jak to cudnie brzmi- i dowiedziałam się,  że do świąt już żadnych wolnych terminów nie ma, więc to, co mam na głowie, to  jest już świąteczna fryzura ;ppp Obiad zjedzony z pasją w Pasji nie był świąteczny, choć z sercem mogę polecić restaurację nie tylko za kompozycje na talerzu- feeria kolorów- ale za różnorodność i smak. No bo przyszłoby wam do głowy, że jak zamawiacie sandacza, to na talerzu obok ryby znajdą się pierożki ze szpinakiem? A kasza pęczak będzie miała kolor buraczany i ukryte w niej orzechy? A to nie wszystko. Smacznie, miło w towarzystwie OM, który zmienił moje plany samodzielnego wypadu do ŚM, stwierdzając, że też jedzie, bo ma coś do załatwienia, a przy okazji zaprasza mnie na obiad. Dałam się przekupić i zrezygnowałam z samodzielności ;). Potem jeszcze wspólne małe zakupy i powrót do domu.

Wczoraj zaś zostałam porwana przez LP wraz z jej siostrą i mamą do kina. Na „Listy do M.3”. I znowu nie moje klimaty, szczególnie że „dwójka”  mnie rozczarowała i miałam obawy. Ale! To taki czas, kiedy się chce odskoczyć od rutyny swoich upodobań (w telewizji oglądam tylko seriale „Wataha” , ” Belfer” i „Diagnoza”, więc widzicie jakie klimaty preferuje), wiec jak tu nie zobaczyć kolejnej części kultowego już filmu. I ten przedświąteczny czas jest najlepszy na takie filmy czy książki :). A co do filmu, to spełnia wszystkie oczekiwania  komedii romantycznej: bawi, wzrusza i na dodatek świetna gra aktorska. Naprawdę polecam!

Po kinie poszłyśmy na obiad i potem jeszcze krótko poszwendałyśmy się po sklepach. Do domu wróciłam późno, mimo to przywitał mnie radośnie czekający Pańcio :). I znowu było wycinanie i klejenie. Tak mi się to skojarzyło z  „wcinaniem” i z serialem „Szpital na peryferiach”- ktoś pamięta? ;).

I padłam. Po dwóch intensywnych dniach- jak dla mnie- łóżko było wybawieniem. Dziś regeneruje siły i nigdzie się nie ruszam.

Coś mi się przypomniało…Dałam Miśkowi swojego ajfona, żeby zobaczył czy akurat jest mi potrzebna aktualizacja, o którą się dopytuje telefon. Nagle widzę, jak Misiek parska śmiechem i wyciąga swój telefon, mówiąc, że musi zrobić zdjęcie. Pytam się, co takiego śmiesznego widzi na moim ekranie, a on: masz 10447 nieodebranych emilek, a dziwiłem się Acie, że ma ich 150.  Tak że tak.

Reklamy