Zapotrzebowanie na moce…

Wczorajszy spacer uświadomił mi, że w przyszłym tygodniu nie pojadę sama do DM. I nie chodzi o samą jazdę Julkiem, a raczej o wszystko inne z tym związane. Ostatni raz  moje moce się wyczerpały w maju, tak, że nie odważyłam się na samodzielne wojaże. Wczoraj, gdyby nie zbite z desek ławki z oparciem  wokół miejsca na ognisko ( jeszcze niedawno ich nie było), to pewnie padłabym na trawę, nie bacząc, że wciąż jest mokra po porannych mgłach i rosie. A tak miałam punkt odniesienia i miejsce odpoczynku. Smutne tylko, że razem wszystkiego może przeszłam kilkaset metrów, w żółwim tempie. Ale na polanie w słońcu otoczonej z każdej strony lasem było bosko. Mam zamiar dziś też tam podjechać i posiedzieć, nie wiem tylko, czy mi się uda ;).

Wczoraj OM miał przez cały dzień zablokowane konto firmowe. Zadzwonił do banku, ale nie bardzo wiedzieli, dlaczego i kazali mu do siebie przyjechać. W pierwszej chwili pomyślałam, że US w związku ze sprawą, ale jeśli przez ponad 3 lata nie zajmowali konta, to znaczy, że to nie ma nic z tym wspólnego. Pojechał więc z Pańciem, który po przedszkolu był u nas, bo rodzice w DM, a ja się położyłam, wymęczona świeżym powietrzem, ale też czekaniem na godzinę „W”.  A to był mniej więcej ten czas…OM wrócił wkurzony i od drzwi rzucał kalumnie, w przyzwoitym języku ( Pańcio) na „kurwowizję„, US i wszystkich świętych. Dobrze, że mnie się nie oberwało, a byłoby za co. Okazało się, że mamy zaległości w płaceniu za abonament, więc dopóki nie ściągną zaległych środków to blokada konta. Tylko dlaczego firmowego? I dlaczego blokada, jeśli środki na koncie są wystarczające, aby ściągnąć je od razu? Bank sam przyznał, że pierwszy raz się z  czymś takim spotyka. A ja myślę, że ktoś w tym naszym powiatowym US złośliwie, zamiast ściągnąć środki, zablokował na cały dzień (dziś od 11 już można robić przelewy). Druga sprawa to sam fakt zaległości, które wyszczególnione miesiącami i latami w piśmie, które OM otrzymał w banku i przyniósł mi pokazać, a ja założywszy patrzałki, wiedząc, że na sto procent pewnie coś mi umknęło, więc już mam zamiar bić się w pierś, gdy w końcu dochodzę do wniosku, że na pewno nie aż tyle, ile widzę. Wchodzę do swojego banku i szukam przelewów. Mam! Za 16 miesięcy zapłacone hurtem z odsetkami. Muszę to wydrukować, więc schodzę na półpiętro do stacjonarnego, ale nagle kojarzę, że godzina „W” już minęła, więc się pytam OM, czy coś wie. Wie. Nogi się pode mną uginają…bo już wiem, że nie są to tylko i wyłącznie dobre wieści. Pół na pół…czyli wiesz, że nic nie wiesz…Nie mam odporności na nic, więc łzy lecą czy chcę czy nie. Muszą wylecieć, nie da się ich powstrzymać, automatycznie szukam przelewów i drukuję.

Nie, nie tworzę czarnych scenariuszy, wierzę, że udało się wykryć przed zezłośliwieniem. Zmiana wygląda dwojako, albo na złośliwą, albo na taką, która może zezłośliwieć. W każdym razie nie jest do obserwacji tylko do usunięcia, i gdyby nie była w miejscu takim, jakim jest, to już wczoraj byłaby usunięta i poddana badaniu hist. Pani Doktor zadzwoniła do szpitala, w którym ma się to odbyć, do koleżanki-lekarki, która dobrze zapamiętała sobie pacjentkę z jej dwukrotnego tam pobytu, i która obiecała, że do czwartku, kiedy ma się zgłosić do poradni, już lekarz operator będzie poinformowany o całej sytuacji, więc mamy nadzieję, że podejmie się natychmiastowego usunięcia, że nie będzie to tylko konsultacja. Znowu czekamy…

Powiem tak…To jeszcze nie jest diagnoza. I wierzę w szczęśliwą gwiazdę, bo to byłby jakaś cholerna złośliwość losu…Coś niewyobrażalnego. Żadna usłyszana twarda diagnoza w moim przypadku, nie rozłożyła mnie tak, jak to wczorajsze „pół na pół”. Po prostu to jakiś kosmos…

Dziękuję Wszystkim za wsparcie :***

Dobrze, że choć za oknem piękna jesień…

Ale żeby nie było tak pięknie, to dalszy sąsiad otworzył firmę, w której maszyny tak hałasują- na zewnątrz- coś tucząc, że dziś rano obudziwszy się grubo przed budzikiem, musiałam zamknąć okno! I nic to nie dało…LP mówi, że nawet u niej słychać, a mieszka jeszcze dalej. Ciekawa jestem, jak wytrzymują najbliżsi sąsiedzi.

***

Zostało tylko trzy dni zbiórki i niecałe 10% sumy do zebrania. Musi się udać, choć finalna kwota jest astronomiczna, to jednak w ilości dobrych ludzi siła: FILIPEK