Gdy cię budzi rzeczywistość…

…strach stoi w drzwiach,

słyszysz łamiący się głos,

przysiada na skraju  łóżka,

i w jednym momencie wpija się w twoje ciało, otulając szczelnie, że czujesz jak robisz się cała mokra…Nie możesz oddychać, myśleć racjonalnie…

Ostatnio pięknie śniłam. Najpierw to były konie na plaży; czułam wiatr we włosach i morską bryzę na twarzy, ten pęd przed siebie, którego mi tak brakuje na jawie. Potem było stado dzików z małymi, które baraszkowały na środku ulicy małego, spokojnego miasteczka. Za trzecim razem widok z okna, który był zaskoczeniem, bo  ani tam okna nie powinno być, ani tym bardziej takiego widoku: zielonej łąki, a na niej kozy, owce i sarny. Razem, jedne skubiąc trawę, inne zaczepiając się z myślą o zabawie. Dziś, byłam w pomieszczeniu, w którym nie było okien, więc otworzyłam drzwi, i oniemiałam z zachwytu. Patrzyłam z góry, jakby z urwiska, na turkusowe fale rozbijające się o skały, nad którymi latały kolorowe ptaki. Ich ilość i różnorodność, to jak tańczyły w powietrzu, zapierało dech w piersiach. Zdążyłam pomyśleć, że muszę poszukać aparatu, aby zrobić zdjęcie, bo tym zjawiskiem trzeba się podzielić, nie da się go opisać. Cofnęłam się do środka i, usłyszałam: Nie śpisz już?

Nie.

Coś, czego rok temu na pewno nie było. Na pierwszy rzut oka wyglądające prawie normalnie, więc płyną uspokajające, racjonalne słowa, oczywiście musi potwierdzić specjalista. Ale obiecujesz? Cisza. Nie mogłam. Szukamy w necie namiary, gdzie i do kogo najszybciej się udać. Znajdujemy. Robię zdjęcie i… powiększeniu już nic nie wygląda normalnie, i wtedy tama pęka. Bierzemy się w garść. Telefon do Przyjaciela, kolejny adres. Telefon, i trzeba czekać do poniedziałku. Dziś sobota. Pomiędzy nimi życie…

Czasem mam go dość! Szczególnie jak słyszę  pytania, których sama nigdy sobie nie zadaje…

 

***

Wracając do ostatniego postu, napiszę tak, że w społeczeństwie wciąż pokutuje stereotyp lekarza przy kasie. Ludzie kompletnie nie wiedzą, na jakich warunkach odbywa się staż zaraz po studiach (tu płace ma większe kasjerka w sklepie, która nigdy wcześniej nie siedziała na kasie, a jej wykształcenie nie ma znaczenia ani dla pracodawcy ani dla klientów) ile trwa, oraz sama rezydentura i na czym ona polega. Pokutuje fakt, że lekarz ma możliwości dorobienia, więc niech nie jojczy…Tylko gdzie czas na dodatkowe szkolenie, podnoszenie kwalifikacji, nie mówiąc o życiu prywatnym. A gdy lekarzem jest kobieta, czas na macierzyństwo, dom i rodzinę, choć i panom tego nie można odbierać.  Mylą zarobki lekarzy specjalistów na kontraktach z tymi zatrudnionymi inaczej, wrzucając do tego rezydentów. Groch z kapustą. To prawda, że dziś pielęgniarka  potrafi zarobić pomiędzy 4-5 tysięcy, a druga z tym samym stażem ma około 2,5 tysiąca. Tyle że pielęgniarka może zmienić pracodawcę albo przejść na kontrakt, a lekarz swą rezydenturę powiązaną ze specjalizacją musi odbyć tam, gdzie został na nią przyjęty. Oczywiście może sobie dorobić. Tylko że odbija to się na jego i pacjentach zdrowiu. Kropka. A jeszcze jedno, co mnie wkurza na maksa, to głosy, że młody lekarz powinien odrobić swoje studia poprzez ciężką i nisko płatną pracę na początku swojej drogi zawodowej. A dlaczego tylko lekarz? A już informatyk na przykład nie? No właśnie.

 

***

Jest światełko w tunelu, bo zostało do zebrania mniej niż więcej, ale wciąż dużo: FILIPEK.

Reklamy