Gorączka przedwyjazdowa…

Bynajmniej nie u mnie!

OM zwariował i jak tylko się pozbył oparów sennych w czwartkowe przedpołudnie, zaczął mnie molestować o pakowanie się na wyjazd. Popatrzyłam na niego, jakby się z choinki urwał, a przynajmniej nie znał mnie od trzech dekad i  nie wiedział, że ja się pakuję chwilę przed wyjazdem, obojętnie na ile i dokąd wyjeżdżam. Ale wyjeżdżamy o 4 rano- usłyszałam.  Ale za 4 dni!!!  A  wcześniej jadę jeszcze do DM na plenerowy spęd Czarownic! Pomijam już, że po ostatnim pobycie w DM   jeszcze się nie rozpakowałam  do końca, a ten już mi marudzi o pakowaniu się na wyjazd w góry. Szalony!  No i zaczął się pakować, w czym mu nie przeszkadzałam 😉 Fakt, musi mierzyć górne części garderoby czy mu  się ręka w rękawie zmieści, żeby potem nie było jakieś niespodzianki. Na co ja skwitowałam, że najważniejsze to wziąć ze sobą dokumenty i pieniądze, w końcu na pustyni nie wylądujemy. I wyraziłam zaniepokojenie czy da radę tyle godzin za kierownicą z wyłączoną prawą ręką. Żachnął się, że pytam się o tak oczywistą rzecz, no ale jak stęka, że boli go i w łokciu, i w barku, i w nadgarstku, to co się dziwi? Na zdjęcie tego ustrojstwa marne szanse, choć dziś ma wizytę u lekarza.

Mogę z całą stanowczością nie bacząc na pogodę (wczoraj upalnie, dziś co chwilę leje) i datę w kalendarzu, oznajmić, że mamy już lato! Miska bobu została pochłonięta w pięć minut przez Tatę, OM i mnie ;p Jak już jest młody bób, to i lato jest 🙂

I czas wakacji…:)

Macie jakieś plany wakacyjne?

 

***

I tak w ogóle nie w nastroju wakacyjnym:

Trwa seria odmów odznaczeń państwowych od głowy państwa w demokratycznym państwie- jeszcze. No cóż, niektórzy mają odwagę i honor, więc nie przyjmują od kogoś, kto łamie wszelkie standardy demokracji, mimo że to ku chwale i splendorowi. Co chwilę wypływa jakieś nazwisko zasłużonego w walce i budowie demokracji naszego kraju, które nie zgadza się z tym, że głowa państwa zamiast stać na straży konstytucji, łamie ją i depcze z głupkowatym uśmiechem na ustach. Brawo dla tych odważnych i prawych!

Ku świetności, chluby i pamięci zapewne jest dla poety znalezienie się na liście obowiązkowych lektur w szkołach średnich. Jak widać w państwie PIS niekoniecznie, bo i tu są protesty.  A oni ślepi, zacięci, robią swoje…!

Reklamy

29 myśli na temat “Gorączka przedwyjazdowa…

      1. to tak czy siak – pakujemy się na ostatnią chwilę!!

        teraz to naprawdę nie jedzie się na pustynię, nie to jak wyjazdy i trzeba było mieć WSZYSTKO, a najbardziej watę!

        Polubienie

  1. Jakoś nie mam w tym roku pomysłu ani siły. Tamaluga wyssała ze mnie całą energię:)

    Proponuję gorącą lekturę szkolną z ostatniej chwili – „Córka leśniczego”. Założę się, że rękopis już trafił w kopercie w odpowiednie ręce:D

    Polubienie

        1. Którą realizujesz? Ja swojego czasu dużo poomagałam a nawet zarabiałam podczas wakacji spędzając czas z pszczołami 😉 Dwa lata temu Tata sprzedał pasiekę- z bólem serca- i zostawił sobie kilka uli.

          Polubienie

  2. Ja tu chciałam wyrazić zrozumienie dla postękującego OM – ten gips zwyczajnie ciężki jest jak diabli. Jakby mu dali worek gipsu do noszenia, to mógłby sobie chociaż z ręki do ręki go przekładać, a tak…?
    Zaś co do wyjazdu, to my jutro wieczorem – wracamy do siebie, czyli zamieniamy dzisiejsze burzowe 12 na 38 C. Zakupy zrobione (polski twaróg, mniam-mniam…), nic nie spakowane – jutro w końcu też jest dzień. 🙂
    O aktualnościach nie będę się wypowiadać, bo postanowiłam mieć spokój i zen. A poza tym, jak to mówią, „zabijesz takie, a pójdziesz siedzieć jak za człowieka”. Więc – zen. Oraz parę tysięcy kilometrów, na wszelki wypadek. 😛

    Polubienie

    1. Tyle że OM ma szynę zwaną łódką a nie gips, co jest bardziej upierdliwe bo trzeba zmieniać opatrunki 😉

      Odległości od naszej rzeczywistości zazdroszczę, choć upałów już nie, szczególnie, że lato od niedzieli ma wrócić i do nas 🙂 Szkoda, że nie od jutra, ale pogoda mi nie straszna w doborowym towarzystwie 🙂

      Spokojnej podróży!

      Ja mam nadzieję, że w górach dorwę masło i twaróg od czerwonych krów ;p

      Polubienie

      1. No to tym bardziej OM współczuję…
        A propos masła i twarogu, to z rozczuleniem wspominam pewną wiejską mleczarnię sprzed dekad – robili wstępny przerób skupowanego mleka, czyli półprodukty. Taki litrowy słoik śmietany, co miała ze 60-70% tłuszczu i smarowało się nią świeży chleb… Całkiem sporą część kryzysu żywnościowego 1981-82 na niej przetrwałam. 🙂

        Polubienie

        1. Taką śmietanę ( z cukrem) na chleb i ja jadłam u dziadków na wsi 🙂 i masło Babica robiła i chleb piekła 🙂
          Moi rodzice tez zażegnywali kryzys produktami prosto ze wsi i to nie tylko nabiałem;) Pamiętam jak w bagażniku pół świni a na rogatkach żołnierze kontrolowali wjazd do miasta ;p

          Polubienie

    1. Hmmm…
      Wyjeżdżałam na prawie 2 miesiące za ocean…0 3-4 w nocy wyjazd na lotnisko, o 23-ej dzwoni do mnie Przyjaciółka, do której się udawałam i pyta się czy już jestem spakowana, na co ja, że własnie w trakcie 🙂 Pośmiałyśmy się, że się zastosowałam do zaleceń, żeby nie brać ciuchów, bo wszystko sobie kupię na miejscu ;p
      Dla mnie nie ma znaczenia na ile, dokąd…pakowanie zostawiam na czas w dniu wyjazdu, albo na wieczór, jeśli wyjeżdżam o jakieś dziwnej godzinie 😉 Tak jakoś mam.

      Polubienie

  3. O matko, jak ja nie lubię się pakować. Najgorsze jest to, że niby zaczynam wcześniej, żeby sprawdzić czy wszystko mam, a potem i tak pakuje się na ostatnią chwilę tylko, że przez kilka dni poprzedzających wyjazd nie mam gdzie spać, bo wszystko zawalone.

    Polubienie

    1. :DD
      Ja wcześniej to czasami zaczynam myśleć co wezmę, zaczynając od butów i…kończąc na butach, bo nie mogę się zdecydować. Dlatego tak lubię podróżować autem, bo wtedy mogę wrzucić więcej ;p

      Polubienie

      1. Nie lubie sie pakowac, bo nigdy nie wiem, co zabrac:( Ostatnio robie liste duzo wczesniej i potem odhaczam to, co spakowane. A autem najlepiej, bo mozna w ostatniej chwili wrzucic to czy tamto. I tak zawsze zabieram za duzo ciuchow…

        Polubienie

        1. Też tak mam! z tym niezdecydowaniem, i dlatego wolę przed samym wyjazdem, bo wtedy muszę być w pełni zmobilizowana. Gdybym zaczęła wcześniej, to pewnie ciuchy by kursowały raz do torby raz do szafy i w końcu czegoś bym nie wzięła.

          Polubienie

  4. Kochana pozdrowiłam Biesy od Ciebie! Nawet ładną pogodę Ci zamówiłam! Cały deszcz zużyłam ja 😉

    Pięknej podróży i niezapomnianych wrażeń! My już po! Nie mogłam się rozstać z górami i już planuję kolejną podróż!

    jazda z nogą na desce rozdzielczej ma swoje uroki! 😉

    Polubienie

    1. Wiedziałam, że z Cię dobra Kobieta jest! :))))

      Dzięki!!! Cieszę się że wypad się udał! W górach w pogodę czy nie jest TEN klimat, którego nigdzie indziej nie ma!

      Laila, ja zawsze jeżdżę z dwiema na na desce

      Polubienie

  5. My też wyjeżdżamy nad nasze morze- tak się cieszę. Może będę zwiedzać Twoje DM:}
    A nasz Burmistrz też dostał odznaczenie ale nie wiem za co chyba za Pisowanie;[ na całej linii.
    Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

    1. Koniecznie! Jeśli macie po drodze 🙂

      Ja nad morze też chcę, ale raczej nie wcześniej niż wrzesień. A to jeszcze sporo czasu, więc nie planuję.

      Serdeczności :)))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s