Tytuł się myśli…

Są sytuacje, kiedy człowiek ma ochotę ostro zareagować na niegodziwość, zakrzyczeć kłamstwo. Tak! zakrzyczeć, bo spokojne argumenty odbijają się jak piłka o ścianę. Nic dziwnego, w końcu ma z betonem do czynienia. I dlatego odpuszcza- słusznie czy nie-  zdając sobie sprawę, że tylko by sobie ulżył, choć i to wątpliwe, a rzeczywistości i tak by nie zmienił. Bo nie da się zawrócić rzeki kijem…Choć tym kijem to najchętniej by przyłożył, taka go złość bierze na ludzką nikczemność.

Jeśli ktoś grozi bliskiej mi osobie, to tak jakby groził mi osobiście. No!

 

Czuję, że siły mnie opuszczają jak ulatniające się powietrze przez niewidoczną dziurkę z nadmuchanego materaca. Cobym nie jadła, ile bym nie odpoczywałam, piguły robią swoje. Niełatwo się z tym pogodzić, szczególnie gdy co jakiś czas- zbyt krótki- mam  więcej mocy za sprawą transfuzji albo encortonu. I ten czas wykorzystuję na maksa…

Pojechałam na zakupy, bo ten tydzień mocno imieninowy jest, a mam wśród swoich bliskich osoby, które imieniny wyprawiają, mimo że trend od lat idzie ku uroczystościom urodzinowym. Właściwie to dziwnie jest z tymi imieninami, bo dopiero w dorosłym życiu tak naprawdę i to pod „naciskiem” innych zaczęłam świętować swoje. Moje dziecka do tej pory nie bardzo -chyba??- wiedzą, kiedy wypadają  ich, bo nikt w rodzinie o nich nie pamięta. I tak mi się wydaje, że to świętowanie imienin pozostało reliktem poprzedniej epoki. Że młodsze pokolenie nie obchodzi…A może się mylę?

W poniedziałki do południa w centrach handlowych są pustki- sprawdzone przez lata- więc udałam się Julkiem do ŚM, tym radośniej, że w domu miało nie być prądu przez kilka godzin- OM opróżnił lodówkę i wyniósł wszystko do chłodni. Zakupiłam to, co miałam w planie  i tego, czego nie miałam również, ale nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam na jakiś zakupach ciuchowych (nie licząc netu), więc wykorzystałam sytuację, bo nie wiem, kiedy następna się nadarzy- czyt. kiedy będą miała siły i ochotę. Po powrocie zastałam czyściutką lodówkę, i zastanawiałam się, jak to OM wykonał jedną ręką. Zagadka się rozwiązała: dwoje rąk użyła Tuśka 🙂 A późnym popołudniem LP podrzuciła mi kurki prosto z lasu :). Pierwsze tego roku!

Piguły powodują, że czasem zakręci mi się w głowie. I ostatnio tak mną zakręciło w łazience, że wpadłam na szafkę stojącą, a ta się zachybotała i poleciało z niej co nieco na terakotę. W tym, co nieco była woda po goleniu OM…no pięknie pachnie w całej łazience:)) Zastanawiam się, czy prać dywaniki ;p

To, że na głowę działają, to napisane jest w ulotce, ale na słuch??? Siedzę sobie na tarasie  z książką w ręku i nagle zaczyna coś intensywnie piszczeć. W pierwszej chwili pomyślałam, że któryś z sąsiadów włączył coś na odstraszenie szpaków, ale jak tylko o tym pomyślałam, to uznałam, że ten pisk wkomponował się w świergolenie, i że to zapewne jakiś ptak nadaje. Długo. Bardzo długo. Dziwne, że nie zdarł sobie  gardła ;). Zaczęło mnie to zastanawiać i …I poszłam do kuchni wyłączyć czajnik …z gwizdkiem.

 

Kiedy słyszę rzecznika rządu, że przyjęcie 20-100 uchodźców niczego nie zmieni, to ciekawa jestem czy to samo by powiedzieli ci, którzy koczują gdzieś w obozach w nieludzkich warunkach. Dla tej setki to szansa na normalne życie. I ciekawa jestem, czy gdyby ten wymuskany, uśmiechnięty  od ucha do ucha były prezenter pogody, który wspiął się po pisowskich szczeblach kariery, znalazł się na miejscu któregoś z nich, nagle nie zmienił zdania. Taa…

Wieje…raz dzień upalny, raz chłodniejszy z wiatrem, który budzi, bo szumi jak wzburzone morze…Mnie ta huśtawka pogodowa nie przeszkadza, dopóki mogę chodzić bez skarpet i…nie przepalać w piecu ;p

Reklamy