W rękach szaleńców…czyli polowanie na czarownice.

A tymi czarownicami są przedsiębiorcy.

Znowu po cichu, bez konsultacji ze stroną społeczną- a tyle się nagadali, że nic o nas bez nas- PAD podpisał- cud by się stał, jakby raz nie podpisał- zapis pozwalający ZUS-owi samowolnie ustalać, kto jest płatnikiem składek za konkretnego pracownika. Jest to nic innego jak polowanie na uczciwe firmy, którym zdarza się zatrudnić nieuczciwych  podwykonawców, którzy nie odprowadzają za swoich pracowników składek społecznych. Zapis umożliwia, ściągniecie zaległych pieniędzy kosztem uczciwych przedsiębiorców i nadrobić straty spowodowane przez tych nieuczciwych. A to oczywiście wszystko w interesie pracowników- tak bezczelnie tłumaczy się strona rządowa. I może to zrobić za 5 lat wstecz…z rygorem natychmiastowej wykonywalności.

Ten zapis umożliwia też  dowolne ustalenie przez ZUS, od których pracodawców danego pracownika będzie ściągał należne mu składki, dla przykładu: ktoś jest zatrudniony na etat w jednej firmie i pracodawca tej firmy odprowadza wszelkie należne składki do ZUS-u, a w pozostałych firmach miał umowy zwolnione od składek zusowskich, więc teraz od inwencji inspektora będzie zależało, od których z umów, czyli który pracodawca zapłaci składki za tego konkretnego pracownika.

Kolejny obłąkańczy pomysł, który wchodzi w życie, jak ten z utrudnianiem zwrotu podatku vat należnego firmom. NALEŻNEGO. Nie wyłudzonego.

Jeśli komuś się wydaje, że ZUS nie będzie nadużywał tego zapisu, to się grubo myli. ZUS mając zaplecze i poparcie wśród rządzących, zabrał się z zapałem do uszczelniania systemu i jak najwięcej wydarcia kasy z obywatela a jak najmniej wypłacenia w sytuacjach, kiedy mu się ona należy. Ostatnio głośna była sprawa  wmawiania przez ZUS prezesowi pewnej firmy, że nie potrzebował konkretnego pracownika, którego jakiś czas temu zatrudnił,  a właściwie pracownicy, kiedy ta poszła na urlop macierzyński i ZUS przejął wypłacanie jej należnego macierzyńskiego. Oczywiście do takich wniosków doszedł po przeprowadzonej kontroli,  a podejrzenia do niej wzbudził fakt, iż młoda kobieta zaraz po zatrudnieniu dostała wysokie wynagrodzenie, zaszła w ciążę i urodziła. W międzyczasie pracowała, nie poszła na zwolnienie, ale to jakoś umknęło ZUS-owi, jak i to, że przez ten czas były odprowadzane za nią wysokie składki. Fakt, że teraz ZUS musi wypłacać wysokie macierzyńskie, uruchomiło inspektora do działania. I niestety, nie ma na takiego nadgorliwego inspektora sposobu, bo zgodnie z uprawnieniami, jak mu się u widzi, że ktoś wyłudza pieniądze, to może zakwestionować każdą umowę. Oczywiście, że można domagać się swoich racji w sądzie- jeszcze można!- i nawet  wygrać, tyle że sprawa może się ciągnąć nawet latami, a należne pieniądze będą przez ten czas wstrzymane. No i blady strach padł na przyszłe młode matki dobrze zarabiające…A niby mamy super hiper politykę prorodzinną. Taaa…

Jestem wojowniczo nastawiona do czekającej mnie wizyty w ZUS-ie. Z drugiej strony dobrze zdaję sobie  sprawę, że najchętniej to bym tę wizytę olała. Zwyczajnie się obawiam, że mając ostatnio oczy w bardzo mokrym miejscu, polegnę. A przecież nie idę walczyć o to by mieć= żyć. Renta nie jest moją ostatnią deską ratunku. Choć jak mówi moja Aliś, to stać mnie na wiele dzięki niej ;p Z racji tego, że ostatnio jak coś kupuję to z tekstem: w końcu mam rentę, stać mnie ;p  I obie się śmiejemy. Do tej pory przyświecała  mi myśl, że dziecko młodsze jeszcze uczące się, dostanie po mamusi, jakby co…Przed dzieckiem wprawdzie jeszcze magisterka (inżyniera ma), ale teraz powód jest inny, choć stary, tyle że wyszedł na prowadzenie: nie mam zamiaru płacić składek jako współpracująca, nie współpracując! o! A musiałabym, bo przerwa w niepłaceniu wyeliminowałaby mnie z jakichkolwiek świadczeń, w momencie, kiedy ZUS  nie byłby już w stanie zakwestionować mojego chorowania. Także uprasza się wszystkich dobrze mi życzących o moce w nadchodzący czwartek od ósmej rano! ;p

***

Dzień Dziecka – w swojej drugiej połowie-  spędzony z Pańciem na zabawie. Wcześniej z mamą i swoim kuzynostwem był ( po przedszkolu) w ŚM na różnych atrakcjach, w tym w Papugarni. A ze mną bawił się w grę „Doktor Geniusz” i Play-Doh Dentysta 😀 Dużo śmiechu i dobrej zabawy :)))

W Sejmie zaś, z okazji Dnia Dziecka (widziałam tylko migawki) młodzież dyskutowała na temat dekomunizacji, jednak jak to bywa u „rasowych polityków” popłynęli szerszym nurtem. Widząc jak jeden z młodych ludzi stojący na mównicy sejmowej drze flagę europejską i głosi, że EU musi być zniszczona, bo już nie jest Unią tylko Rzeszą, to włos stanął mi dęba. Słysząc z ust pani wiceminister edukacji pochwałę młodzieży za pełną emocji debatę i jej radykalizm, już sama nie wiedziałam, czym bardziej jestem porażona, tym, co głosiła młodzież, czy wypowiedzią minister. Ech…

Był też niemiły akcent tego dnia. Kolejny raz ta sama osoba chciała mnie zmanipulować, choć faktycznie potrzebowała pomocy. Zadzwoniłam do źródła, żeby się czegoś w sprawie dowiedzieć,  i to co usłyszałam, przekonało mnie, że nie powinnam się wtrącać, a z osobą zerwać wszelki kontakt. Tylko w dzisiejszych czasach wcale  nie jest to łatwe, jeśli ktoś zna twój numer telefonu, adres emilkowy i ma cię na FB. Z tym ostatnim prosta sprawa, bo można zablokować. Zostałam przez „źródło” poproszona, a właściwie usłyszałam: wolałbym, żebyś nie miała z nią już żadnego kontaktu. No i stało się jasne. PT była bardziej stanowcza w naszej krótkiej rozmowie telefonicznej, bo powiedziała: ja ci karzę zablokować! Natychmiast! Nie zrobiłam tego, choć obojgu przyznaję rację. Zresztą automatycznie musiałbym zrobić blokadę jeszcze wobec drugiej osoby. Wcześniej napisałam stanowczą odpowiedź i miałam nadzieję, że więcej „nękana” nie będę. W piątkowej rozmowie ze „źródłem” powiedziałam o swojej decyzji, że wrzucę te dwie osoby do „dalszych znajomych”, ale blokować nie będę, bo nie widzę w tym sensu. Uzyskałam aprobatę i odetchnęłam z ulgą, bo nie lubię takich ostentacyjnych sytuacji. Życie jest pełne emocji. Tych dobrych i tych złych. Czasem ktoś się po prostu pogubi, i zachowuje się irracjonalnie, a my chcemy czy nie, uczestniczymy w tym. Ja nie chcę, i dałam temu wyraz. Mam nadzieję, że ten ktoś to uszanuje.

Dostałam też SMS: Dziewczęta, przypominam, że jutro o 17.00 mamy zbiórkę…czarownic 🙂 No to zadzieram kiecę i lecę ;P a w rzeczywistości odpalam Julka i jadę, życząc wszystkim słonecznego, zabawnego weekendu! 🙂