Niemieckie banany…

Dlaczego banany? Ano dlatego…

Jakiś czas temu Misiek opowiadał mi o „kłopotach „lokatorów w mieszkaniu, które im wynajmuje w kamienicy na Podzamczu, czyli na starym, nowym mieście w DM. Odkąd któryś z właścicieli  z tej samej klatki wynajął swoje mieszkanie studentom niemieckim, nagle fajna miejscówka straciła urok. (Fajna, bo dla młodych ludzi, bezdzietnych, aktywnych zawodowo mieszkanie w tym miejscu jest atrakcyjne: wokół pełno knajpek i restauracji, Bulwary, Wały, dobrze skomunikowana…). Niemieccy studenci postanowili pokazać swą twórczą, artystyczną duszę i wymalowali na ścianach ( z pięknych cegieł) klatki schodowej graffiti- niestety, chyba w pijackim widzie, bo do murali tym malunkom daleko. Uznali też, że należy głośno i często umilać czas współlokatorom swym gustem muzycznym, organizując imprezy na 30 osób. Niekoniecznie tylko w weekendy. Mało im artystycznych talentów, również w sportowych postanowili się sprawdzić – w nowej dyscyplinie- rzucając z okien worki ze śmieciami.  Do celu. Nie przejmując się, gdy lądowały obok, rozbryzgując się na wszystkie strony. ( A podobno Niemcy wiodą prym w segregacji i dyscyplinie w tej materii). W sąsiedniej klatce zamieszkały studentki tej samej nacji, więc jak za dawnych czasów, zamiast przez komunikatory, telefon, to nawołują  się często przez okna. Niemieckie banany!

***

Do bananowej młodzieży na pewno nie należy pani Basia, która ma mieszkanie piętro wyżej niż to, w którym ja przebywam w DM. Pani Basia jest przygłucha, więc na cały regulator słucha telewizji. W dzień pewnie odsypia, bo nocą wykazuje nadmierną aktywność. Na samym początku mojego częstego przebywania,  Mam poprosiła p. Basię, żeby po 22. ściszała telewizor. Pani Basia rad nie rad ubierała słuchawki na uszy i już nie umilała mi nocy hałasami. Jednak czas robi swoje, i przyzwyczajenia również. Znowu wróciły stare nawyki, a ja ile razy nocuję, to mam ochotę wybrać się z nocną wizytą do p.Basi. Zawsze. Stanąć w drzwiach z łysą głową jak z wymownym wyrzutem. Wiem, to głupie…Po czym rezygnuję, uznając, że ja tu na jedną, dwie noce, więc po co robić aferę. Szczególnie że chyba te nocne granie nikomu innemu nie przeszkadza…Wiem, że pani Basia nie robi tego złośliwie, i nie musi przewidywać, kiedy ktoś nocuje w mieszkaniu piętro niżej. A to, że cisza nocna od 22.? Kto by się tym przejmował. I tak już telewizor nie wyje do 2. czy 4. jak to wcześniej bywało, ale ucisza się tak kole 1. Więc nie ma co narzekać ;p Wyśpię się kiedy indziej i gdzie indziej.

***

Robić hałas jednak warto! W słusznych sprawach. Niczego tak się naczelnik nie boi, jak krzyku suwerena. Tym razem w sprawie wycinki drzew i ustawy zrobionej – jak inne – na kolanach i przepchniętej w sali kolumnowej bez możliwości zgłaszania poprawek.  Prezes musiał uderzyć się w pierś, choć wcześniej podniósł rękę i  przyzwolił na niekontrolowane ruszenie obywateli z piłami i siekierami na…drzewa. Ja to przewidziałam, ale w najśmielszych przypuszczeniach nie pomyślałam, że tyle się w tak krótkim czasie w trociny zamieni. Żal. Normalnie mi łezka poleciała, widząc w TV i Internecie jakie człowiek już  poczynił spustoszenia. Przez głupotę i chciwość ludzką. Również samego ministra, który z ochroną środowiska to chyba ma niewiele wspólnego. I nerw na idiotyczną argumentację p. Szyszki. I tak sobie pomyślałam, że jeśli ustawa nie zostanie zmieniona i ten pan nadal będzie ministrem, to może za kilka lat będzie jedyną szyszką w naszym kraju.

 

7 myśli na temat “Niemieckie banany…

  1. Może ci, co decydują się na wycięcie drzewa z posesji na której mieszkają, a drzewo stare i zagraża budynkom. Jednak nie ci, co mają teren zadrzewiony a teraz chcą go przeznaczyć na działki budowlane. Wykorzystują taką możliwość. To chęć zysku a nie zagrożenie jest motorem tych działań. No a dla niektórych jeszcze darmowy opał. I mamy pogrom drzew.

    Polubienie

  2. Witaj
    Niemcy, to porządny, czysty naród. A młodzież, jak wszędzie swoje „prawa ma” i robi co chce. U nas jest tak samo przecież. Strach się bać !
    Bogu dziękuję, że młodzież z naszego bloku, klatki wyrosła i wyprowadziła się. Identycznie było, jak w Twoim opisie: głośna muzyka do rana (starych nie było, chata wolna), śmieci przez okno, ech. I to nasza, krajowa latorośl.
    Ale…niedaleko pada jabłko od jabłoni, dzieci owe przyprowadzają do dziadków swoje dzieci (piętro od nas wyżej), które zachowują eis identycznie, jak ich wówczas rodzice.
    Z tymi drzewami, to ustawa pochopna. Dziś słyszałam o zmianach, które mają nastąpić. A moje dziecko jest młodziutką Panią Leśnik, póki co słuchać się musi starszych, niekoniecznie mądrzejszych.
    Tymi refleksjami podzieliłam się z Tobą dzisiaj z mocno deszczowej Małopolski.
    Pozdrawiam cieplutko, buziaczki:)

    Polubienie

    1. O tak, nie przeczę, że „nasi studenci” nie mają za uszami ;p
      Szkoda kamienicy; mnie zawsze wkurzają bazgroły na murach, czy to na zewnątrz czy na klatkach. Mogę zrozumieć zew do imprez, bo kto nie imprezował, gdy chata wolna była, ale nie do zniszczeń!

      Wiem, wiem gratulowałam obrony 🙂
      Mam nadzieję, że nowelizacja szybko wejdzie w życie. Jednak straty poczynione są już bardzo duże.

      U nas też ciągle pada i pada 😦
      Ściskam serdecznie i buziakuję 🙂

      Polubienie

  3. Dokuczliwi sąsiedzi to istne przekleństwo. Studenci, głuche panie Basie, PanWszystkoMiPrzeszkadza, PaniWszystkoMuszęWiedzieć, wielbiciele głośnej muzyki, wyjące całymi dniami psy mogą uprzykrzyć życie sąsiadom. Mieszkanie w bloku czy kamienicy wymaga od lokatorów kultury i odrobiny empatii o co bywa coraz trudniej.

    Ponoć mieszkanie można wynajmować tylko studentom medycyny, bo oni nie imprezują.

    W ramach osobistego protestu przeciwko wycinaniu drzew proponuję zagłosować na Europejskie Drzewo Roku 2017. Od dziś ilość głosów jest utajniona, ale do wczoraj prowadziły Czechy, na drugim miejscu była Walia, a polski dąb Józef miał miejsce trzecie. To taka trochę zabawa, ale zawsze warto promować to, co nasze.

    Serdeczności przesyłam i wiosny życzę:)

    Polubienie

    1. Niestety, mieszkanie w bloku bywa uciążliwe momentami.

      Ostatnio ( po raz drugi) sąsiadka zalała mieszkanie rodziców. I to tak, że Mam stała po kostki w lodowatej wodzie. Bezradnie zbierała wodę. Na szczęście wezwany ze Spółdzielni hydraulik, okazał się empatycznym człowiekiem i pomógł się mamie uporać z tą wodą.

      Głosowałam na Józka, a jakże :))

      Buziaki 🙂

      Polubienie

  4. Chciałam zaprosić autorkę tego bloga oraz czytelników do odwiedzenia mojej nowej strony, na której dziele się swoimi przejściami miłosnymi i błedami jakie popełniam, aby inne dziewczyny nie robiły tak jak ja 🙂
    naiwnamarzycielka.blogspot.com

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s