Gniazda żmij…

Występują najczęściej tam, gdzie  kariera, kasa, władza…W pracy. W sprzyjającym środowisku samych bab. Niestety, piękna płeć przoduje w pluciu jadem, często za plecami, czasem prosto w twarz.  Najczęściej wybierana jest jedna ofiara, ale to nie jest reguła, bo zdarza się, że  jest ich więcej albo atakują się wzajemnie.

Ofiarą najczęściej jest osoba odstająca, niekoniecznie bezbronna. Taka, która się nie spoufala, nie opowiada o swoim życiu osobistym, ani o życiu innych. Nie uczestniczy w plotkach. Sumiennie wykonuje to, co do niej należy, potrafi też zawalczyć o swoje lub o innych, jeśli widzi jakąś niesprawiedliwość lub niekompetencje.

Atmosfera gęstnieje.

Nie wyobrażam sobie życia zawodowego w takiej atmosferze. Wiadomo, że współpracowników się nie wybiera- chyba że jest się szefem- aczkolwiek pracę już tak. Fakt, nie zawsze decyzja o zmianie jest łatwa, z różnych powodów. Jednak nie warto tkwić w toksycznym środowisku. Przecież w pracy spędzamy niemal połowę naszego czasu, odliczając ten na sen. Szkoda naszego zdrowia.

Pewne zachowania, sytuacje bywają niepojęte dla każdego przyzwoitego człowieka. Nie do zaakceptowania. Kiedy ktoś wykorzystując swoje stanowisko, kłamie, manipuluje, okrada swych podwładnych i nie widzi w tym nic niemoralnego. Może dlatego, że   ma akceptacje części personelu. Bo są równi i równiejsi: jedni mogą notorycznie się spóźniać, wychodzić wcześniej z pracy, podpisywać listę będąc na urlopie…etc…No cóż, kto trzyma z „królową żmij” może liczyć na profity. Dla nich można przestać być przyzwoitym człowiekiem. Pytanie, czy wcześniej się nim było? Wątpię…

Słucham, czytam i mam wrażenie, że tych „gniazd” wokół coraz więcej. Schemat ten sam, choć sytuacje i konfiguracje różne. Życie.

***

Ćwiczę swe niezgrabne ( nasilone mrowienie, drętwienie ) dłonie- które wciąż upuszczają tak wiele- budując z Pańciem z klocków Lego-  stację paliwową 😉 W tym czasie Tuśka robi nam przepyszną tortillę. A w międzyczasie krwistoczerwone pazury. Mnie oczywiście, nie Pańciowi ;p A co tam, zaszalałam na przekór tej szarzyźnie za oknem…i w życiu. Bo gdzieś się kolory zagubiły…

Włączam wspomagacz przy łykaniu piguł i…paczę, paczę… a potem zamieniam się w słuch. W DDTVN jest mój Profesor z Genetyki 🙂 Prawi o selenie i jego właściwościach. Swojego czasu, to właśnie on zaserwował mi półroczne  branie czystego selenu. Ogólnie jesteśmy nisko selenowi, z racji położenia geograficznego. (Na obszarach niedoborowych występuje zwiększona zapadalność na schorzenia układu krążenia oraz nowotwory). Selen przede wszystkim wzmacnia nasz układ odpornościowy. Trudno utrzymać optymalną jego dawkę w organizmie- zarówno niedobór jak i nadmiar jest dla nas szkodliwy. Dlatego ewentualną suplementację warto przeprowadzić pod okiem lekarza.

A jak już o zdrowotności, to czy znacie kapustę Pak Choi? Któregoś dnia OM przytargał do domu ze słowami: dobra i zdrowa!

Podobno jest bardzo zdrowa, bardziej niż pozostałe kapusty. I jest smaczna, o ile ją się smacznie przyrządzi: olej sezamowy, sezam, czosnek, imbir, papryka chilli, sos sojowy- rządzą! 😉 Jak podają źródła: działa przeciwnowotworowo, przeciwzapalnie, obniża ciśnienie krwi, jest niskokaloryczna i posiada dużo błonnika, więc dla trzymających dietę- super!  Smacznego! 🙂