(Nie)normalność…

Rozpanoszyła się jakiś czas temu i mimo podejmowania prób, mimo przechodzenia kolejnych etapów nie ulega zmianie. Wciąż za mało  normalności w nienormalności…

Normalnie nic by mnie nie powstrzymało przed wykorzystaniem okazji, by znaleźć się w miejscach, w których nigdy nie byłam zimą: w rodzinnych stronach obojga dziadków OM i moich ze strony Taty. Wiosną, latem, jesienią, ale nie zimą, która jak jest śnieżna zachwyca i bawi. Nadaje niepowtarzalny urok. Och, być, poczuć, zobaczyć…Nie tylko piękne pejzaże, ale odwiedzić bliskich znajomych, zatrzymać czas, powspominać wspólne chwile, ale i tych co już odeszli. Wchłonąć tamtą atmosferę: tradycji, przynależności, wspólnoty… Pośmiać się wspólnie, wzruszyć…bo takie spotkania, nawet krótkie, wywołują szczególne emocje.

Normalnie nic by mnie nie powstrzymało, by wsiąść do auta z OM i wyruszyć w tę krótką, ale jakże bogatą w emocje, trochę sentymentalną podróż. Zimową. W końcu. I nie przeszkadzałoby mi to, że to podróż w konkretnym celu: po lokalnych urzędach w sprawach spadkowych. Że czasu mało, a kilometrów do przebycia tysiące. Piękne okoliczności przyrody i piękni ludzie ( bo tacy są nasi znajomi- przyjaciele) zrekompensowałyby trudy podróży. Gdyby tylko było normalnie. Nie jest.

Patrzyłam na rozłożoną  mapę samochodową, na GPS zostawiony na komodzie z nieukrytym żalem…Pomyślałam sobie: a co jakbym się uparła, zaparła? Zawzięła w sobie…Zmusiła, zmobilizowała. Tak jak zmuszam się by codziennie wstać z łóżka, połknąć garść tabletek, pokonać schody na chwiejących się nogach, czasem wykonać proste czynności domowe…

Gdybym choć czuła się dobrze we własnej skórze, w ubraniu, które jest dla mnie zbroją, to może podjęłabym tę decyzję, by wyruszyć z domu po przygodę!  Nocą, którą czyha niebezpieczeństwo serii karamboli na autostradach- realnych, bo zapowiedzi pogodowe  pozbawiają złudzeń, że na trasie jest i będzie bezpiecznie. Choćby dlatego- stania w kilkugodzinnym korku lub poruszania się ze względu na pogodę w ślimaczym tempie- dla samych trudów podróży, które normalnie trudami by nie były, zostałam w domu.  Bez słowa wypowiedzianego. Żadnego. Wiem, że OM byłoby przykro, że mnie jest źle…z tym.  Pewnie nawet do głowy mu nie przyszło, że mogłabym tę podróż- teraz- odbyć. Pragmatyzm pokonał spontaniczność.

I tak do piątku zostałam sama na włościach 😉

Do nienormalności dodam dzisiejszy news, którym telefonicznie uraczył mnie Misiek. A mianowicie, wczoraj był w pobliskiej miejscowości DM, gdyż robi projekt, i będąc już na parkingu w aucie, ktoś zastukał w szybę. Uchylił i dostał gazem pieprzowym w twarz. Sprawca od razu uciekł. Po co to zrobił? Dla zabawy? Nie wiem. Ale normalne to nie jest…!

 

 

 

16 myśli na temat “(Nie)normalność…

  1. chyba nie da rady, by było tak całkiem normalnie. W tym wszystkim niektórym kompletnie odbija i atakują gazem pieprzowym, ot tak bez powodu, dla draki.

    Polubienie

    1. Jak usłyszałam słowa „zastukał w szybę” to od razu zamarłam, bo przypomniałam sobie podobną sytuację, kilkanaście lat temu z moim tatą, któremu przystawiono pistolet i okradziono- rzecz działa się po wyjściu z banku w centrum DM.
      A tu faktycznie było dla draki.

      Muszę jakoś zacząć akceptować tę nienormalność 😦

      Polubienie

  2. jak długo nie doceniałam tego „mogę”, gdy ograniczeniem było tylko „nie chce mi się”!
    Luty, czas depresji i wariatów, od paru miesięcy brakuje słońca i luty jest najgorszym miesiącem.
    Przytulam, dziękując za Twoje pisanie, jaka Ty jesteś fajna dziewczyna:)

    Polubienie

    1. Och, przytulić się do Cię, jak bardzo, bardzo miło 🙂 Dziękuję!!!

      I mnie się zdarza walczyć z tym „nie chce mi się”- w ogóle jakaś taka walcząca jestem 😉 i to mnie trochę już męczy…

      Uściski 🙂

      Polubienie

  3. Nic się Miśkowi nie stało? Z oczami wszystko w porządku?
    Powinien ten napad zgłosić na policję. Może gdzieś w pobliżu jest monitoring i da się ustalić sprawcę. Może drań chciał go obrabować, ale w ostatniej chwili zrezygnował?

    Normalność w nienormalności i nienormalność w normalności – wszystko się miesza, kotłuje i często nie wiadomo co jest czym. Szczególnie w ostatnich czasach.

    A Ty zdrowiej i rób plany na lato, kiedy podróżowanie jest o wiele przyjemniejsze:)
    Buziaczki:)))

    Polubienie

    1. W porządku. Poszedł do najbliższego sklepu po mleko. Około godziny siedział w aucie zanim zdecydował się na jazdę. Policji nie zgłosił (nomen omen był w Policach), stwierdziwszy, że nie zapamiętał faceta- to się stało szybko- a monitoringu tam nie było. Też myślałam, ze chciał okraść, ale nawet nie szarpnął za klamkę…

      Fakt, trudno już się czasem połapać co normalne a co nienormalnym jest.

      Pogoda faktycznie była jedną z przeszkód wyruszenia w podróż, a z drugiej strony właśnie to, że jest zima, kusiło. Tuśka mówi, że w górach jest przepięknie teraz. ech, te ograniczenia…
      Buziaki 🙂

      Polubienie

  4. Witaj
    Ludzie czasem przechodzą samych siebie w głupocie!
    Mam tego czasem przykłady w pracy. Dziś wróciłam z płaczem:(
    Kochana i ja nie mogę zbyt często bywać w rodzinnych swpoich stronach, żal i tęsknota z wiekiem wzrasta.
    Pozdrawiam Cię milutko, zdrówka życzę i przytulam po przyjacielsku:)
    Znamy się już trochę, choć wirtualnie, ale serdecznie:)

    Polubienie

    1. Przykro mi…ech…Nie rozumiem tego, choć wiem, że często się zdarza, iż w pracy, szczególnie „w babińcu” jedna drugiej wilkiem…Ciężko tak codziennie w takiej atmosferze funkcjonować.

      Serdeczności Kochana i dziękuję za Twoją serdeczność wobec mnie :**

      Polubienie

    1. Będzie! nie ma innego wyjścia.
      Zresztą niektórą nienormalność można zaadoptować jako normalność ;p o ile nas zbyt wiele to nie kosztuje…

      Buziaki 🙂

      Polubienie

  5. Pomyśl sobie, że jakbyś złapała najzwyklejszą grypę w ramach panującej ponoć epidemii, to też byś nie pojechała. 🙂

    A w ramach normalności to obserwuję zaciekłą dyskusję na miejskich forach, toczącą się w sprawie lokalnego referendum, które ma dotyczyć wyboru projektu na rewitalizację jednego z największych placów w mieście i przerobienia go na deptak – budżet partycypacyjny, te sprawy. Każdy dorosły mieszkaniec z miesiąc temu dostał pocztą kartę do głosowania i kopertę zwrotną. Projekty są dwa do wyboru, ale poziom merytoryczny dyskusji… miód na serce. 🙂
    Przykładowo:
    – projekt X jest do chrzanu, z tej skarpy z tyłu w ogóle nie zrobili zjazdu dla wózków, a nie każdy zejdzie po schodach;
    – w projekcie X jest za mało drzew, jak się zrobi 40 C latem, to będzie patelnia nie do wytrzymania;
    – daj spokój, za to w Y nasadzili drzew jak głupi, pomnika zza nich wcale nie widać;
    – a mieszkańcy tych małych uliczek, co je deptak przetnie, to którędy mają niby mieć wyjazd, bo nie widzę? toż fruwać nie będą;
    – ej, a te ostre kanty kwietników na wizualizacji to będą jakoś zaokrąglone? bo się jakiś dzieciak na bank wywali i głowę o to rozbije…
    – miasto i tak zadłużone jak cholera, weźmy ten tańszy projekt, wcale nie jest zły;
    – no może zły nie jest, ale już tak nie dziadujmy, bo nam to zostanie na kolejne 40 lat, zróbmy od razu porządnie…
    Itd. itp. Normalność… 🙂

    Polubienie

    1. I nikt nikogo od debili… ani jaka za tym opcja stoi. ;D
      Myślę, że u nas na poziomie lokalnym, samorządowym tez potrafimy normalnie dyskutować.- przynajmniej niektórzy- o ile ktoś pyta i bierze pod uwagę mieszkańców 🙂

      Pomyślałam, i przed tą ewetualną grypą min. zrezygnowałam z wyjazdu 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s