Notoryczne kłamstwo…

Kłamstwo ma różne oblicze. Różne intencje.  Różne podłoże.  Wciąż jednak pozostaje kłamstwem, niezależnie od okoliczności łagodzących.

Większość z nas deklaruje, że woli najgorszą prawdę niż być okłamywanym i tkwić w słodkiej niewiedzy. W życiu jednak posługujemy się kłamstwem. Różnego kalibru. Notorycznie. Czy to jest złe? Kłamstwo w zależności od czasu i intencji pozwala uporać się z trudnymi sytuacjami, przejść przez nie z uśmiechem.  W tych samych okolicznościach podana prawda w nadmiarze, a co gorsza w złych intencjach, staje się  prawdą agresywną, trudną do zaakceptowania.

Najczęstszym powodem kłamstwa jest miłość do siebie lub do innych oraz uniknięcie kary, lub dla nagrody.

Ale bywa też kłamstwo patologiczne. Nie odczuwające strachu przed przyłapaniem na oszustwie.

Najczęstszym usprawiedliwieniem kłamcy jest to, że kłamał dla dobra drugiej osoby. Okej (?), jeśli sprawa dotyczy tylko tej osoby, a co, jeśli również albo przede wszystkim kłamiącego? Wtedy najczęściej  strach jest motywem kłamstwa. Strach przed konsekwencjami, które mogą być różne.

Kłamstwo niezależnie od intencji, szczególnie jeśli dotyczy kluczowych spraw, przede wszystkim osłabia albo całkiem burzy zaufanie.

Zdarza się, że o czymś nie mówimy, nie chcąc martwić najbliższych swoimi sprawami, niepowodzeniami, daną sytuacją. Przemilczenie nie narusza zaufania. Gorzej, jeśli tworzymy alternatywną rzeczywistość, nijak mającą się do faktycznej. Budujemy fikcję, do której zapraszamy innych, pozwalając na uczestnictwo do momentu, aż ta bańka mydlana pęknie. Bo kiedyś pęknie. Z hukiem.

W pierwszej chwili oszukana osoba nie może zrozumieć dlaczego  to spotkało ją, i skupia się na swojej złości i żalu. W drugiej, dochodzi obawa o stan psychiczny kłamcy, próbując zrozumieć co mogło być powodem, że ktoś aż tak się zanurzył w kłamstwie. Najczęściej jest to niedojrzałość emocjonalna. Strach, że prawda wymaga konfrontacji, podejmowania wyborów, odpowiedzialności. Pragnienie zapewnienia sobie „świętego spokoju”.

Mimo że jesteśmy w stanie zrozumieć podłoże i motywy, to jednak do osoby, która aż tak głęboko pogrążyła się w kłamstwie i tak długo w nim tkwiła, tracimy zaufanie. A przynajmniej mamy je bardzo ograniczone. Poddajemy w wątpliwość nawet najbardziej  brzmiące prawdomówne słowa…Bo jeśli ktoś potrafił na kłamstwie zbudować kawałek swojego życia, okłamując coraz większy krąg- nawet jeśli wierzy  i dąży do tego by owa fikcja stała się prawdą- to mamy podejrzenie, że to nie pierwszy i nie ostatni raz.

A swoją drogą, jeśli żyje się w czasach, kiedy wszystko może być prawdą, to często trudno się połapać.

***

Nie wiem czy to pogoda- notoryczny deszcz- ale od kilku dni przysypiam o różnych porach, co mi się już dawno nie zdarzało. Taki klimat 😉 Kolejny raz zanurzyłam się w klimacie stalinowskiej Rosji- „Pokolenie zimy”.  No i namiętnie gramy z Pańciem w Monopoly 🙂 To w dzień. A wczorajszym późnym wieczorem obejrzałam „Zjawę” z Leonardo DiCaprio. Nie jestem jakąś fanką tego aktora, dlatego niekoniecznie uznaję, że rola trapera była rolą na miarę Oskara. Ale ja pewnie się nie znam 😉 Dzieląc filmy na te, na które warto iść do kina i na te, które spokojnie można obejrzeć w tv, z tym mam mały kłopot.  Bo ze względu na piękne zdjęcia miałam niedosyt małego ekranu. Rozczarowaniem jednak było to, że koniec był przewidywalny, dlatego film nie wywołał u mnie szczególnych emocji. Choć pokazanie instynktu przetrwania, determinacji napędzanej zemstą, pierwotnych emocji, było według mnie udane. Nawet bardzo.

Oglądaliście?