Korzyści…

Jakie są korzyści z nocnego tłuczenia się po domu? Ano takie, że po pierwsze, to nie ja się tłukę, tylko OM, który notorycznie budzi się 3-4 w nocy i spać nie może, nawet, wtedy kiedy nie musi wstać i jechać, po drugie- i tu będzie wyliczanka- wyciągnięte naczynia ze zmywarki nastawionej po imprezie, umyte podłogi, nawet półki w toalecie, doprowadzony saloon do wyglądu sprzed imprezy, a nawet bardziej wysprzątany niż był 🙂 I to niepierwszy, i mam nadzieję, nieostatni raz. Śmiejemy się, że ta jego bezsenność w określonych godzinach, która się przemienia w energię działania, ma  przynajmniej pozytywne skutki dla domu. Zawsze tak było, nawet gdy nie chorowałam, choć nie zawsze w tak szerokim zakresie 😉 Kombinuję już, jak zachęcić OM do prasowania, bo ono wciąż leży odłogiem ;p

Z piątku na sobotę spałam z Pańciem. Bo tak chciał, a ja stwierdziłam, że dopóki chce z babcią spać, to dlaczego nie. Wcześniej graliśmy w grę, Pańcio pisał literki, budowaliśmy z lego…Zasnął szybko, bo w  przedszkolu miał bal karnawałowy, więc dzień pełen emocji. Gdy na drugi dzień siedziałam w kuchni przy stole krojąc produkty do sałatki, i przez okno zerkałam na OM idącego z Pańciem za rękę do Prababci…to sobie pomyślałam: boszz…  jaki on już jest duży! Za chwilę skończy 5 lat.

Wczoraj odwiedziła mnie rodzinka ( szt. 4 :)) OM, która rzadko w takim komplecie przyjeżdża wte strony, a teraz była okazja z powodu urodzin Cioci. Lubię ich, więc i fajnie i intensywnie sobie pogadaliśmy. Chyba nie spodziewali się mnie w takiej formie…psychicznej, bo nawet kilka razy wspomnieli o tym, a nawet się zapytali. Kuzyn OM zresztą bezpośrednio powiedział, że spodziewał się całkiem kogoś innego, bo miał całkiem inne wyobrażenie. Nie wiem, co ten OM nagadał Wujkowi,  z którym często miał kontakt telefoniczny.  Dobrze przełamywać stereotypy, z drugiej strony, choć psychikę to ja zawsze miałam silną, to jednak zdarzała się obniżka nastroju (sterydy), i wszechmocna niemoc, i wtedy nawet gadać nie miałam siły. I brak tolerancji ( w tym czasie) na głupie ( nie wiem jak inaczej nazwać, niesprawiedliwe?) słowa do mnie. W każdym razie mieliśmy bardzo uśmiechnięty czas. A B.- żona kuzyna- wyszła z nazwiskiem mojego Doktora z Genetyki, który również przyjmuje w jej pobliskim mieście wojewódzkim. Dziewczyna bada się regularnie od wielu lat (dzięki mnie, jak sama przypomniała, bo ja już to mówiłam jeszcze zanim po raz pierwszy zachorowałam), ale chciałaby również pod kątem genetycznym, bo jakiś czas temu zachorował jej mama. Cieszę się, że zakrzewiłam u niej profilaktykę.

***

Wczoraj mieliśmy prawdziwe święto narodowe! Krzewiące dobro, solidarność, kreatywność. Uwrażliwiające na drugiego człowieka. Uczące, że razem możemy więcej, że pomagać zawsze trzeba, nie oglądając się na tych, co tego nie rozumieją. I bardzo radosne! Dlatego przykre są różne incydenty, szczególnie gdy zdarzają się na własnym podwórku. Wprawdzie to nie „mój ksiądz” przegonił nastolatkę zbierającą pod kościołem na WOŚP, z takim krzykiem, że ta aż się popłakała, ale to się mocno odbiło echem w (nie)mojej wsi…Wczoraj oglądałam do samego końca transmisję z Finału WOŚP, więc grubo po północy, jak się skończyła, pilotem przełączałam po kolei na inne kanały, i w momencie, gdy dotarłam do TYP info. zatrzymałam się na kilkanaście sekund. To była już powtórka programu informacyjnego, ale pech chciał, że trafiłam na słowa dziennikarza (tu mam wątpliwości, bo dla mnie to jakiś pseudo), cytuję: kończy się Finał WOŚP, według organizatorów, zebrano 13 mln. Szczęka mi opadła…Facet nie wie, że ludzie mają piloty?

Jak wszystko wskazuje, a przede wszystkim zebrana suma na koniec, padnie kolejny rekord. Ale ważniejsze jest to, że cokolwiek by nie robili, nie mówili przeciwnicy, to Polacy są ponad to i potrafią to tak pięknie i szczodrze okazać!

Brawo MY!!!

Reklamy