(Nie)strawny przekładaniec…;)

Kryzys się przyczaił i zaatakował ze wzmożoną siłą nad ranem w czwartek. A myślałam, że mi się tym ostatnim (?) razem upiecze…hmm…indyk też myślał a znalazł  się w zamrażalniku. Moim. Zresztą czego tam nie ma.  W zamrażalniku. Tuśki i LP żarło, które przynosiły w nadziei, że coś zjem. Coś jadłam, tyle że od razu oddawałam do zielonej miski. Nie zwróciłam tylko kebaba, którego Misiek zamówił w piątek wieczorem ;p Nie będę się wdawać w szczegóły, w każdym razie w wigilię jeszcze o 14. siedziałam na łóżku z zieloną miską w objęciach, a świętować zamierzaliśmy o 16. W tym roku wcześniej, bo Starsze Dzieci z Pańciem chciały odbić sobie zeszły rok i pobyć w ten wieczór z nami dłużej. I się udało 🙂 Się poryczałam w objęciach OM przy dzieleniu się opłatkiem, a poza tym żadnych ekscesów nie było 😉 Pańcio wypatrujący z Didem gwiazdki na niebie,  przeoczył Mikołaja, który kominkiem dostarczył wszystkim prezenty. Najbardziej szczęśliwy był najmłodszy, a najbardziej zdziwiony najstarszy obdarowany 😀  Najmłodszy bo dostał wszystko to, co napisał w liście do Świętego, a najstarszy…no cóż…maskara do rzęs wprawiła go w osłupienie, a u pozostałych salwę śmiechu ;p

W piątek rano, zanim jeszcze wygrzebałam się spod kołdry, usłyszałam dochodzący z dołu śpiew dziecięcym głosem: Chwała na wysokości, chwała na wysokości a pokój na Ziemi…Tuśka przyszła z Pańciem, którego po raz pierwszy zobaczyłam po powrocie do domu. Byłam zbyt chemiczna, żeby wcześniej…W końcu mogłam szkraba wyściskać 🙂 A Tuśka zajęła się moimi pazurkami. Profesjonalnie. Wyszło pięknie, choć Tuśka mówi, że blady róż to tak mało świątecznie ( sama ma krwistą czerwień ). Ale! Czerwieni mam dość…kapiącej z nosa. Wciąż jestem słabiutka i każda czynność wywołuje u mnie potworną zadyszkę. Przez to czas mi umyka, bo wszystko robię baaaaardzo powoli…co jest irytujące, a co gorsza…wywołujące często łzy. No, ale jak ktoś ryczy na reklamie Tymbarka, to co się dziwić. Taki klimat 😉

Smak nie powrócił. Najbardziej żal, że nie czuję smaku…karpia. A ja uwielbiam, szczególnie tego od zaprzyjaźnionego hodowcy, który jest najlepszy na świecie. Karp, nie hodowca 😉  I to nie jest tylko moje zdanie. Dlatego, nie zważywszy na konsekwencję jadłam uszka, pierogi, samą kapustę z grzybami i śledzie, bo tego smak czułam. Zresztą śledzie w sosie musztardowym to była moja codzienność zeszłego tygodnia. I sok grejpfrutowy.

A teraz piję kawę ( tęskniłam już) i zajadam sernik ( chyba Rodzinnej) jeszcze ciągle w piżamie, a towarzyszy mi Pańcio ( też w piżamie- spał ze mną), bo chłopaki ( OM i Misiek ) wciąż śpią. Bez piżam ;p Rodzice u się, a Dziecka Starsze pewnie odsypiają ” złote gody” dziadków Tuśkowej bliskiej koleżanki. Huczne, na sali wiejskiej.

Święta powoli mijają. Najważniejsze, że spełniły moje oczekiwania. Cieszyłam/cieszę się obecnością Bliskich, spokojem, tą specyficzną aurą ( nie za oknem, bo za oknem jest jakaś pogodowa masakra), nieśpiesznością…Tata wraca dziś do DM, a Mam jedzie jutro z nami. Jeszcze nie wsiądę za kierownicę Julka, który zresztą jest u Tuśki, bo sprzedała swego ” bączka” i zanim nie kupi czegoś nowego, to Julek jest wykorzystywany przez nią. Tęsknię za niezależnością…

Dziękuję za wszystkie życzenia: na blogu, FB, SMS i w emilkach…To piękny dar Was mieć 🙂 Mam nadzieję, że Was czas był również piękny i rodzinny. I wciąż trwa…

P.S.

Po raz pierwszy nasze ( u Rodziców i u nas ) drzewka wyglądają inaczej. Zakupem zajął się Misiek i tu żadnych uwag nie ma: duża w domu rodziców, mniejsza u nas. Za to ubiór…Syn trzymał się jednej tonacji…więc nie jest kolorowo i na bogato. Za to urok drzewka nie jest  przyćmiony ozdobami;) Ale! I tak jest pięknie, bo inność, jak w życiu, może być interesująca ;D

Reklamy

14 myśli na temat “(Nie)strawny przekładaniec…;)

  1. Wczoraj pierwszy raz w życiu usłyszałam (i spróbowałam) o ogórkach w musztardzie. Wyobraziłam sobie dosłownie ogórka posmarowanego musztardą, takie trochę „danie” dla ciężarnej. Dostałam coś, co smakuje jak zwykły korniszon. Ryba w musztardzie pewnie też nie jest tak kontrowersyjna jak brzmi ;)))

    Dużo zdrowia życzę, wspaniałego czasu razem, spokoju i całej masy radości. I powrotu smaku. I końca przygody z zieloną miską.

    Polubienie

    1. Śledź smakuje wyśmienicie i nie jest żadną rewelacją, bo można kupić w sklepie:) Innej ryby nie próbowałam, ale ogórki tak- były na ostro, a ja lubię. W ogóle wolę musztardę niż taki np. ketchup :)))

      Dziękuję:))) i z białą, bo w DM jest biała 😉
      Jeszcze z tydzień i smak jako taki powróci, a potem to już z każdym dniem…chyba…bo w zanadrzu czeka mnie garść piguł o niewiadomych skutkach ubocznych.

      Polubienie

  2. Witaj
    Jestem tu tylko na chwilkę i tylko u Ciebie.
    U mnie święta rodzinne, Wigilia u mnie, a wczoraj świętowanie u teścia i rodzinki męża.
    Choinka żywa od mojej Pani Leśnik, ubierał syn najmłodszy na kolorowo, jak lubię, koniecznie z pachnącymi pierniczkami w roli głównej:)
    Pogoda deszczowa, wietrzna, szkoda.
    Życzę Ci dużo zdrówka, jak najlepszego samopoczucia i smaczku:)
    Buziaki ślę:)

    Polubienie

    1. Kochana, jak mi miło :)))
      Cieszę się, że u Ciebie tak rodzinnie.
      U mnie pierniczki na talerzu, takie bez lukru, bez niczego- pyszne. Takie jakie lubię, choć lubię też ” katarzynki” a najmniej w czekoladzie i nadziewane 😉

      Dziękuję i serdeczność śle.
      Buziaki 🙂

      Polubienie

  3. W moich stronach teraz cały czas świątecznie. Najpierw katolickie, a w mieszanych rodzinach zaraz prawosławne i tak prawie do połowy stycznia. Świętujmy zatem. Poprawy…zdrówka, smaku i wszystkiego, co da się poprawić.

    Polubienie

  4. Coś ostatnio znowu mam problem z komentarzami u Ciebie.

    Cieszę się, że Święta były takie jak trzeba, że spełniły oczekiwania! 🙂 Najważniejsze, że obok byli Ci, których kochasz 🙂

    Jeśli chodzi o wigilijne smaki…mój apetyt też nie wrócił, nie spróbowałam większości potraw, które kusiły swoim wyglądem ze stołu.
    Jak nam wróci smak i apetyt musimy zrobić sobie powtórkę- przynajmniej kulinarnej części! 😉

    Ściskam!

    Polubienie

    1. Nie wiem dlaczego 😦

      Oj tak, było rodzinnie 🙂

      Mam nadzieję, że do 6 stycznia smak wróci już na 100% a wtedy powtórka z wigilii 🙂

      Ściskam Cię serdecznie i nie tylko powrotu smaku ale i sprawności życzę z całego serca!

      Polubienie

Odpowiedz na ~Boguśka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s