Reformy wg…

…rządzących, to takie rozciągłe gacie z gumką, która w każdej chwili może strzelić i pęknąć.

Przyglądam się z uwagą temu, co chcą nam zafundować a właściwie uczniom, nauczycielom i rodzicom od 1 września. I nie bardzo wiem co, oprócz likwidacji gimnazjum. Osobiście, na skórze własnych dzieci mogę zapewnić, że gimnazja zdały egzamin. I dla dobra Pańcia wolałabym, żeby nie były likwidowane. Z konkretnego powodu: dzieci z obszaru wiejskiego o rok starsze wyruszały do miasta uczyć się, co wiąże się z internatem lub codziennymi dojazdami. Zresztą, jak słyszę opozycję o wyrównaniu szans, to mogę tylko potwierdzić, gdyż i Tuśka i Misiek dostali się do jednego z najlepszych liceum w DM.  Nie wiem w jakim stopniu to zasługa gimnazjum a w jakim moich „genialnych” dzieci ;p ale poradzili sobie w mieście, zdając matury i dostając się na studia z wysokimi lokatami 🙂 A tak serio, to, że w wieku 16 lat opuścili dom rodzinny a nie jako piętnastolatkowie, miało znaczenie. Z Pańciem jest większy problem, a właściwie nie z nim, tylko z decyzją, jaką muszą podjąć rodzice. Jeśli puszczą go do szkoły jako sześciolatka a gimnazjum zlikwidują, to skończy szkołę podstawową jako 14-latek. Wprawdzie OM, czyli dziadek Pańcia poszedł w tym wieku do internatu, ale…Jakby tu powiedzieć, to były inne czasy ;P

W całym tym systemie najbardziej przeszkadzało mi to, że licea są 3 a nie 4-letnie, nie mówiąc o likwidacji branżowych.  Jednak tak naprawdę to czy Pańcio będzie chodził w swojej miejscowości 8 czy 9 lat do szkoły nie jest największym problemem. Problemem jest podstawa programowa, na którą wszyscy zainteresowani czekają, a która tworzona jest w pośpiechu na kolanie. I jeśli wielu fachowców mówi ( wielu zrezygnowało), że się nie da w ten sposób, to ja im wierzę. Żal mi też tych dzieciaków, którzy chcieliby po  skończeniu 6 klasy pójść do wymarzonego gimnazjum muzycznego czy plastycznego. Polska szkoła potrzebuje reformy. Być może powrotu do starego systemu. (Niektóre argumenty przeciwko gimnazjom rozumiem  i się z nimi zgadzam).  Ale nie na chybcika, nieprzemyślanej do końca, i zarzynającej finansowo samorządy. Bo tak naprawdę to uczeń i jego edukacja powinna być na pierwszym miejscu, a nie wygoda rodziców, czy chronienie za wszelką cenę miejsca pracy nauczycieli. Dlatego jako matka, która przeżyła pobyt swoich dzieci w gimnazjum i nie zwariowała, ani nie osiwiała ;), wolałabym, żeby ta kasa, jaką trzeba będzie wydać na przeobrażenie się szkół i odprawy dla nauczycieli i pracowników administracyjnych w szkołach zlikwidowanych, poszła na dofinansowanie szkolnictwa, tak by klasy były mniej liczebne, sale dobrze wyposażone, a szkoły z szeroką ofertą pozalekcyjną nieodpłatną, tak by każde dziecko mogło rozwijać swoje pasje niezależnie od zasobu portfela rodziców. A nauczyciele odciążeni od absurdalnej biurokracji, która pochłania zbyt dużo czasu. Żeby dzieciom stworzyć jak najlepsze warunki do nauki a nauczycielom do pracy. Żeby szkoła była kreatywna.

Aczkolwiek, gdybym miała pewność, że podstawy programowe zostaną  wypracowane tak, aby dzieci mogły się rozwijać i konkurować, że nie powstanie szkoła ideologiczna i patriotyczna oraz katolicka pod jedną nazwą  powszechnej, to wygaszaniem- jak to szeroko uśmiechnięta ministra mówi- gimnazjum bym się nie przejmowała. Ale ja dziwnie nie dowierzam tym, co dziś u steru są…Mimo że z ust ministry słyszę: proszę się nie martwić! ;D

*

Jako ten przedsiębiorca, co to na złość rządzącym nie chce zarabiać (mam wrażenie, że w PIS-e trwa jakiś konkurs na największą głupotę wypowiedzianą publiczne- prezes i minister MON idą łeb w łeb, pozostali próbują dorównać), śledzę uważnie jakie kwiatki nam szykują. To, w jakim tempie uchwalili kwotę wolną od podatku i na jakich zasadach- nijak to ma się do obietnic wyborczych- zjeżyłoby mi włosy na głowie, gdybym je miała 😉 Ja z moją rentą ciut poniżej 1000 złotych jestem uważana za bogatą? a przynajmniej z wystarczającymi środkami, żeby kwota wolna nie uległa zmianie. Ale to nie o mnie chodzi, bo ja mam OM  i z tego powodu większe środki do życia (z podatku rozliczamy się osobno), ale o inne osoby, które mają płacę minimalną.  Czy naprawdę 11 tysięcy rocznie to jest kwota wystarczająca na przeżycie??? Jak oni to wyliczyli?   A w sprawie przyszłych podatków mamy kakofonię wypowiedzi. I jak tu przedsiębiorca ma się czuć bezpiecznie?

*

Ale i tak najbardziej mnie zbulwersowała wiadomość, że ministerstwo zdrowia wstrzymało dotacje na program przesiewowy raka macicy i piersi. Przestano wysyłać do kobiet zaproszenia. To, że pigułka „po” ma być znowu na receptę, gdyż według ministra „dziewczynki łykają ją jak cukierki” już mnie nie dziwi. Ale dożynanie programu, który jest profilaktyką, a co za tym idzie ratuje nie tylko kobiety, ale i budżet (wczesne wykrycie), w myśl zasady lepiej zapobiegać niż leczyć- to ja nigdy nie zrozumiem.

*

Wojsko Obrony Terytorialnej z powodu jednej ustawy zaczęło mi się kojarzyć nie najlepiej. Możliwość wykorzystania WOT przeciwko Polakom kojarzy się tylko z jedną, zamierzchłą formacją. To już było, a jak się skończyło, każdy wie. Z drugiej strony, to marnowanie pieniędzy, po to by jurni chłopcy, prawi patrioci lepszego sortu  postrzelali sobie na ćwiczeniach i za to skasowali 5 stówek miesięcznie. A w razie czego, dostaną bagnety na broń i jako to mięso armatnie wyruszą do boju. No nie wiem czy śmiać się, czy bać. Zamiast dobrze wyposażonych helikopterów będziemy mieć armię amatorów i tysiące dronów.

Może powinnam spuścić kurtynę milczenia z szacunku dla ofiar katastrofy, bo tak naprawdę nie ma ceny za stratę bliskiej osoby. Jednak to, co się dzieje odnośnie odszkodowań-  te targi, komu ile i ile razy- wymusza reakcje, trudno być obojętnym. Gdyby MON chciało wpłacić wszystkie kwoty zadośćuczynienia, to byłaby to suma wyższa niż 60 milionów. Moje zdanie jest takie, że MON powinno zapłacić tylko rodzinom pilotów, obsługi i BORowików. To oni byli wtedy na służbie.

*

Rząd wciąż zaskakuje. Ustami p.premier dowiedziałam się, że powstanie NCSO- Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego. Mnie się w głowie nie mieści, że chcą centralnie zarządzać społeczną działalnością, mając ją pod finansowym butem. Organizacje pozarządowe wzięte pod lupę rządzących, jak w banku mają, szczególnie te nieposłuszne władzy ( każdej), kontrolujące tą władzę, będą odcięte od pieniędzy z budżetu.  To zamach na niezależność działalności społecznej. Jeśli ktoś tego nie widzi, ten ślepy. To furtka, aby to organizacje kościelne dostawały kasę na każdą inicjatywę ” społeczną”.

***

Cieszę się, że jest już grudzień. Listopad był dla mnie bardzo trudny. Targał moimi emocjami od lewa do prawa. I nie miałam na to wpływu. Zafundowano mi je, zresztą nie tylko mnie. Historia wraz z listopadem się nie kończy, ale światło w tunelu widać. Najważniejsze, że kolejny raz wiem, iż rodzina jest SIŁĄ! I Przyjaciele.

Za oknem deszcz…W sobotę wrócę do domu…