Zapłon…

Czy smarowanie chleba nożem, może być przyczyną konfliktu, w którym padają słowa o rozwodzie?

Może! Jeśli osoba smarująca zamiast szerokiego, specjalnego noża do masła, używa wąskiego, zwykłego. Padają więc słowa „o wychodzącej słomie z butów”…i jeszcze mniej sympatyczne. I może odbiłyby się  od ściany, gdyby nie padły na podatny grunt. W nieodpowiednim czasie.

Jakiś miesiąc temu, późnym wieczorem, telefon. Policja. Szpital. Odział zamknięty.  Ciało zdrowe. Diagnoza: schizofrenia. Nawet ku zaskoczeniu lekarzy, którzy twierdzą, że prawie nie występuje u osób z upośledzeniem umysłowym. Jednak tym razem to wyjątek… Jedyny syn.

W końcu poukładała sobie życie, dała sobie przyzwolenie na szczęście, złapała oddech…Los stwierdził, że wystarczy tego dobrego…

Życie z matką cierpiącą na schizofrenie nie było bajką. W kroczenie w dorosłość, również. Ciąża bliźniacza, która skończyła się zbyt wcześnie, powodując utratę córki i niewielkie, ale jednak umysłowe upośledzenie syna. Zrobiła wszystko, by skończył normalne szkoły, i był gotowy do dorosłego życia, po drodze uwalniając się od męża alkoholika. Śmierć matki, ale zanim to nastąpiło, wiele z jej chorobą trudności. Ojciec nieradzący sobie z tym, że został sam. Chorujący. Dziwaczący. Szpital. Opieka w domu przez 24h. Śmierć przerywa rozważania, jak długo da radę.

Łapie oddech. Od kilku lat ma partnera. W końcu może mu poświęcić więcej czasu. Po jakimś czasie przeprowadza się do niego.  Monitorowany syn daje sobie radę- mieszkając sam, pracując. W końcu podąża prostą drogą, nie bojąc się, że zza zaułka wyskoczy jakieś zło. Decyzja o ślubie. Podróż poślubna. Powrót i kilka tygodni sielanki.

Telefon.

Szpital. Praca. Szpital…Strach co dalej.

I gówniane słowa w nieodpowiednim momencie.

Szczęście swą kruchością niezmiennie zaskakuje…

**********************************************

Dziecka przyjechały w ten patriotyczny dzień- Tuśka i Pańcio: D Do mnie i po mnie. Pańcio pierwsze co zrobił, to wskoczył do łóżka na moje kolana i wtulił się. A ja z całych sił się powstrzymywałam, żeby zatrzymać łzy… uśmiechając się szeroko. Pograliśmy w „Piotrusia”, poczytaliśmy książeczkę, a potem umościliśmy sobie wspólne posłanie na kanapie: Pańcio na zwiniętej kołdrze, ja na poduszkach, oboje pod kocykiem 🙂 I co chwilę przytulanki. My jak te dwa lordy, a Tuśka z Mam nam dogadzały ;p Mojego chudzielaka bolały jego długie, chude nóżki- podejrzewamy, że to efekt rośnięcia. Ja w tym wieku też tak miałam- tak mówi Mam.  Sprawdzimy, bo to nie pierwszy raz. A  na koniec bardzo uśmiechniętego dnia, oglądaliśmy mecz i jedliśmy pizze 😀 No dobra, prawie ;p Kiedy po kilkunastu minutach nasi strzelili gola, Panćio do mnie: wygraliśmy! 😀 Na co ja, że oczywiście i może już się mecz zakończyć: DDD Dlatego też, na laptopie poszukaliśmy koparek, wywrotek i betoniarek; włączając prawie na full muzykę, oglądaliśmy jak pracuje sprzęt budowlany, a mecz trwał w tle. Tuśka próbowała Pańcia zachęcić do spania u Prababci, sama zalegając z nami na  łóżku:)  Pańcio dotrwał prawie do końca meczowej przerwy i…zasnął.

To BYŁ PIĘKNY MECZ!!!- i nie przeszkadzało mi, oglądanie jednym okiem, z powodu unikania stresu, oczywiście ;P

I tak nam zleciał ten patriotyczny dzień- w łóżku.  A przy okazji, jeszcze rano, zastanawiałam się, czy jestem patriotką. I nie potrafię odpowiedzieć. Kilka dni temu, o moje uszy obiła się wypowiedź (nie wiem kogo- kogoś z „mądrych głów” w TV), a mianowicie: osoba nie rozumie, że ktoś może powiedzieć, że nie jest dumny z tego, iż jest Polakiem. Że nie zawsze. A przecież tak nie można, bo należy być zawsze i wszędzie. Czyżby?

Słyszeliście o promocji Lidla i zachowaniu naszych rodaków? Poszukajcie w sieci. Mnie się nawet nie chce opisywać. Polaczek- cwaniaczek. Obelżywe? Być może, ale prawdziwe.

I na zakończenie o świątecznym dniu…PAD naprawdę ładnie deklamował… o jedności narodu, o marzeniu by w takim dniu odbywał się jeden wspólny marsz. Jedno, wspólne, wielkie świętowanie. O zasypywaniu podziałów…więc…Stworzył… ustawę o państwowym świętowaniu, po to, aby w setną rocznicę uzyskania niepodległości wszyscy poszli w jednym marszu. Ustawą (może tradycyjnie nocą przegłosowaną) chce osiągnąć jedność. Na jeden dzień. A do tego czasu dalej będzie swą postawą rowy pogłębiał…

***************************************

W sobotni ranek ledwo otworzywszy oczy, usłyszałam dźwięk otwieranego zamka i zaraz ukazał się Pańcio, który wgramolił mi się do łóżka. Poinformował mnie, że oczy mu się za szybko obudziły 😀 Moje też, bo czułam się niewyspana- w nocy długo nie mogłam zasnąć, przepełniona dobrymi emocjami dnia. Śniadanko dostaliśmy do łóżka 🙂 Hmm… zważywszy, że z niego nie wychodziłam przez tydzień, to dla mnie norma, ale takie wspólne i uśmiechnięte, to rarytas. Nawet jeśli kończy się…wydaleniem…

Tuśka zostawiła nas i poleciała na ( krótkie) zakupy, wykorzystując pobyt w mieście. A my, a właściwie ja, bo Pańcio już był ogarnięty( wykąpany, ubrany, najedzony), musiałam zebrać się w sobie i się…ogarnąć do wyjazdu do domu 🙂

A podczas drogi pięknie nam przyświecało słońce. Zaryzykowałam kubek kawy…Czułam zapach i smak, o dziwo. I tak mi się dobrze zrobiło, normalnie…Niestety, wiadomość dnia, którą Tuśka dostała i się ze mną w drodze podzieliła, potwierdziła się przez OM już w domu, a potem na portalu. Młody człowiek walczy o życie. Nastrój siadł…Nie mogę przestać myśleć…Do tego dochodzi zmartwienie o Mam…

Ot, życie…!

Czuję okropne zmęczenie.

 

 

Reklamy

12 myśli na temat “Zapłon…

  1. U nas teksty o rozwodzie padały podczas gotowania leczo a chodziło o zbyt grubo pokrojone pieczarki i bałagan w kuchni. 😀 a tak na poważnie- zycie potrafi bardzo niemilo zaskakiwać 😦

    Polubienie

    1. U mnie też padały. Dawno, dawno temu, i za czorta sobie nie przypomnę z jakich powodów 😉 – przedawnione ;p
      Czasami wystarczy iskra by podpalić to, co się w człeku nazbiera, albo właśnie nieodpowiedni moment. Ale kiedy ludzie się kochają i znają klucz do siebie, to konsekwencji nie ma.

      A co do życia…mimo i pomimo i tak jest piękne! 🙂

      Polubienie

  2. Dużo skrajnych emocji w krótkim czasie.
    Życie potrafi zaskakiwać. nie zawsze jest to dobre zaskoczenie. Nie zawsze ciąg wydarzeń jest sprawiedliwy. wiele jednak zależy od nas. Od tego na czym się skupimy, jak bardzo wyciśniemy dobre rzeczy z naszego życia. Bo przecież są…tylko w całym tym „zamieszaniu” trzeba je dostrzec.

    Moje dziecko dzisiaj od rana opłakuje śmierć pieska. A to miał być dzień pełen radości. Nie tracę nadziei…licząc, że taki właśnie będzie!

    Ściskam!

    Polubienie

    1. Oj, to przykro z powodu pieska. Mam nadzieję, że uśmiech szybko powrócił…

      Czasami to się chcę tylko…”świętego spokoju”…cokolwiek to znaczy.

      Uściski 🙂

      Polubienie

    1. Bardzo, bardzo…

      Ja jestem zmęczona permanentnie od połowy sierpnia…Własne schody mnie wykańczają…

      Ale Ty masz prawo czuć się zmęczona, choć zapewne też bardzo, bardzo szczęśliwa 🙂

      Polubienie

  3. Faktycznie, sporo tych emocji jak na tak krótki czas, mogło zmęczyć. Ale, jak sama piszesz, to dobre emocje, więc w sumie oby ich było jak najwięcej :)))

    O Lidlu czytałam. Wstyd jak pieron, choć przecież nie powinnam wstydzić się za obcych ludzi. Niejeden komentarz widziałam, że to wina rządu, bo ludzie biedni, więc radzą sobie jak mogą. Podobne czytałam też przy akcji z wigilią w Radomiu. Heh, no nie wiem, po zapomogi często łapy wyciągają wcale nie najbiedniejsi, tak samo jak po rozdawane jedzenie w kolejce ustawiają się nie tylko bezdomni. Niestety paru moich znajomych leciało na złamanie karku i jeszcze się tym chwaliło. Ludzie, ludziska, nawet nie próbuję tego rozumieć.

    Dziękuję za zaprosiny fejsikowe. Nie przypuszczałam, że jestesmy imienniczkami :)))

    Polubienie

    1. Nie tylko emocje mnie zmęczyły.

      Kurcze, no co jak co, ale obarczać winą rządu nieuczciwe zachowania ludzi, to jakiś absurd. Pewnie jakiś procent bardzo ubogich ludzi uczestniczył w tej akcji, ale bez przesady.

      :)))) moje-nasze imię gdzieś tam kiedyś padło w komentarzach. Nawet jakaś fotka w postach.

      Polubienie

  4. Można się czasem wstydzić za rodaków… Jednak będąc w Niemczech w długi weekend dyskutowaliśmy o tym z Niemcami i usłyszałam, że to nie tylko Polacy, że Niemcom tez się zdarza, że nie tylko Polacy i Niemcy, że mam przypomnieć sobie poświąteczne przeceny w Stanach, na wyspach i właściwie na całym świecie… Trudno nie przyznać racji. I zaraz na drugi dzień, stoję w Lidlu do kasy, mam dosłownie dwie rzeczy, słyszę komunikat, że za chwilę otworzą kasę nr trzy.. z za mnie z szybkością światła wypada kobieta z pełnym wózkiem, omal mnie nie taranując po drodze. Dziwię się chwilę, bo takie rzeczy zdarzały mi się tylko w Polsce. Moje zdziwienie mija natychmiast, gdy do kobiety dołącza córka lat ok. dziesięć. Rozmawiają po polsku…

    Polubienie

    1. W każdym narodzie…
      Odnośnie tej głośnej promocji i owszem, w innych krajach również, ale nie na taką skalę, żeby aż promocję przerwać.
      Kolejki, wyrywanie sobie towaru, wrzaski, tratowanie, to wszystko często towarzyszy przy wyprzedażach. Ale to można przypisać braku kultury. To co się działo przy promocji Lidla, to dla mnie w dużej mierze nieuczciwość.

      Polubienie

      1. Widzę, że zapomniałam się podpisać i występuję jako anonim:) Zgadza się, to nieuczciwość, ale wydaje mi się, że ona wędruje swobodnie po świecie i dotyka coraz większe rzesze ludzi. Być może to jest tak, że zamiast uczyć się od najlepszych, zaczęliśmy się uczyć od najgorszych? W Polsce dawno się utarło, że przepisy są po to, aby je łamać i trochę za łatwo się do tego przyzwyczailiśmy. Zamiast walczyć o zmianę głupich przepisów – łamiemy wszystkie, a od tego już krok do nieuczciwości.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s