Tylko nie krzycz…

Mamo…

robię…

sobie…

Tylko nie krzycz.

Nawet jeśli chciałabym, to w tamtym czasie nie miałabym siły na żaden krzyk. Leżałam w miastowym mieszkaniu i ledwo odbierałam bodźce z zewnątrz. Ale nawet gdybym była w pełni energii, to nie było powodu do krzyku. Tuśka zbyt asekuracyjnie się zachowała, może dlatego, że nigdy tego tematu nie poruszałyśmy, więc tak naprawdę nie znała mojego zdania. Wprawdzie zadałam je głupie pytanie: po co? Na które otrzymałam oczywistą odpowiedź: bo chcę. Uśmiechnęłam się tylko i napisałam ( bo cały czas kontaktowałyśmy się przez WhatsAppa): a gdzie i jaki?  Kiedy zobaczyłam motyw już wiedziałam dlaczego taki a nie inny…i po co…

Zanim dzieło się zmaterializowało uległo przeobrażeniu ale sens pozostał ten sam. Kształt wyraża to, co miało wyrażać. ( wolność od genetycznego przeznaczenia).  Podoba mi się.

Na razie wciąż skrycie chroniony przed oczami niektórych 😉

Najbardziej dziadka się boję.  Na co ja: Dziadek nie zauważy, a zawsze możesz powiedzieć, że to naklejka z lizaka 😀 

Hmm…trochę optymistycznie, bo w końcu wcale mały nie wyszedł.

Tatuaż.

&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

Weekend cudownie zleciał pośród Bliskich i kwiatów 🙂 Najpierw w niedzielny poranek pojawił się Tata z ogromnym wiechciem a potem już poszło i tak do wieczora. Oraz rozgrzany telefon…I tak kolejny rok do przodu 😉

&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

Ze smutnych wiadomości to takie, że Graszka wciąż w szpitalu ( po drugiej operacji) i nie wiadomo kiedy wyjdzie. A czas leci…

Reklamy