Cukrowa czy żelazna, jak zwał tak zwał…

Idą wciąż swoją drogą, wcale niełatwą, razem. Sześć lat zaobrączkowani, z 4,5- letnim synem. Rodzina. Pokonują swoje rafy raz lepiej, raz gorzej…A my im mocno kibicujemy, żeby się nie poddawali…troskom i kłopotom dnia codziennego. Żeby nie odpuszczali…i walczyli o swoje uczucia, każdego dnia.

278

Sześć lat temu byłam świadkiem ogromnego szczęścia i wielkiej miłości. Prze- szczęśliwa, że mogę w tym uczestniczyć, że los był łaskawy. To był cudowny czas. Wciąż się wzruszam na samo wspomnienie. Tyle emocji…Niektórzy z Was byli ze mną w tym czasie, to pewnie pamiętają 😉
A dziś Tuśka jest Mamą prawie pięcioletniego szkraba, a ja jestem szczęśliwą babcią. Może nie patrzę ze zupełnym spokojem w przyszłość, ale wierzę, że im się uda. Wierzę w nich! W kolejne wspólne rocznice!

Wierzę, że doczekam też własnej z OM – perłowej. W sumie tylko 13 miesięcy jest do niej, więc…Jak sobie pomyślę, jaki to kawał  wspólnego czasu, to aż się dziwię, kiedy to zleciało. Nie czuję tych lat. Nie oglądam się też wstecz.  Niczego nie żałuję, bo co to da? Nie przeżyje się po raz drugi swojego życia. Można tylko dążyć, żeby było ono lepsze…Staram się więc…Jest dużo łatwiej, bo znamy się już jak „łyse konie”. Łatwiej odpuścić, przymknąć oko, obrócić w żart…Życie nas nie rozpieszcza, ale…uczy pokory i zrozumienia dla słabości drugiego. Bo nikt nie jest maszyną, nawet do zaspokajania czyjś uczuć, choćby z miłości…Wiem, że miałam sporo szczęścia trafiając na OM ( on ciut mniej ;p). Z drugiej strony, nie jest żadnym ideałem, wręcz przeciwnie. Jest dobrym człowiekiem, mężem, ojcem i najlepszym dziadkiem, co Pańcio zaświadczy! 🙂 Przynajmniej stara się być, mimo swoich wad, czasem nieumiejętności negocjacji i wkurzającego uporu.

Moim rodzicom do szmaragdowej ( lepiej mi się podoba niż platynowa) brakuje trzy lata. Również mam nadzieję na wspólne obchody. Może niekoniecznie huczne, ale bycie razem- wszyscy! Bo w rodzinie liczy się bycie ze sobą, nie obok siebie. Nie imprezy, jubileusze, rauty okolicznościowe, ale autentyczne bycie w codzienności. Wzajemne wsparcie. W każdej sytuacji. U nas tak się dzieje. Na szczęście 🙂

A wciąż młodym stażem  małżonkom, życzę przede wszystkim wyrozumiałości dla siebie. Radości ze wspólnego życia. Wzajemnego szacunku. Miłości, bo życie to rzecz dla dwojga…

Samotność jest przeludniona 😉

Miłość sama w sobie jest „nie do pojęcia”, ale dzięki miłości możemy „pojąć wszystko”.-Tischner.
 

 

Reklamy