Wciąż na szpitalnym wikcie i opierunku…

Jak na razie, nie wiem, do kiedy…Spływa ze mnie chemia powoli- pewnie za mało ruchu, ha, ha- sączy się leniwie przez dziurkę z brzucha rurką do woreczka- dren. Im więcej wstawania, ruszania się, to szybciej zleci…Próbuję, próbuję, ale otumaniona, najchętniej  leżałabym z zamkniętymi oczami, odpływając w siną dal…Co zresztą często robię, bo wyjścia nie ma.

Dziś operowany jest kolejny pacjent tą metodą. Będziemy pierwszą parą:), bo to pan, i to z tego, co mi się obiło o uszy, to młodszy ode mnie. Niestety. Wczoraj odwiedziła mnie koleżanka, jeszcze z podstawówki, ale widywałyśmy się co jakiś czas- w kilku-kilkunastoletnich odstępstwach- wiedziałam, że pracuje jako instrumentariuszka- przez 18 lat była oddziałową, ale zrezygnowała. Pogadałyśmy z uśmiechem. Obejrzałyśmy zdjęcia z ajfonów swoich dzieci, jej wnuczki, mojego wnuka. Tuśka jak zwykle nad wyraz skomplementowana, aż mnie żal, że urodę ma po Mam, a nie po mnie ;P  W międzyczasie była też Aliś, której urodziła się wnuczka- ile to szczęścia, sami powiedzcie! Szczególnie dla prababci, która miała trzech synów, potem trzech wnuków, urodził się prawnuk i w końcu…DZIEWCZYNA! Młodzi mają parkę, Aliś upragnioną dziewczynkę, a dwie prababcie i pradziadek wnusie w komplecie 🙂 I tak się dzieją dobre rzeczy wokół mnie, więc stękając, rzygając, mając momentami wszystko gdzieś, uśmiecham się 🙂 Bo warto. W końcu wszystko mija…

Opiekę mam bardzo dobrą, naprawdę. Trochę dokuczają upały, ale nie jest tak źle, bo salę mam z dobrej, chłodnej strony. Na noc dobrze się schładza i dopiero pod wieczór odczuwalna jest duchota. Krótko.

B. ta koleżanka, ma do mnie jeszcze przyjść, mówiła, że się wypyta lekarza o wszystko. Pewnie i tak już wiem wystarczająco, ale więcej nigdy  nie zaszkodzi 😉 Cieszę się, że mnie odwiedziła, wiem, że byłam w pewnym sensie kością niezgody pomiędzy nią a jej teściami, bo tak się złożyło, że mój były chłopak, to jest jej mąż. A teście- podobno- woleliby mnie za synową 😉 To czasy zmierzłe, ja nawet bym nie pomyślała w takich kategoriach, innych również, ale ktoś niedawno to przypomniał, że B. do dziś tak potrafi powiedzieć ;). Różnie to się ludziom relacje układają w rodzinie.

Miejcie się (możecie też się myć -KenG-:))!

Reklamy

31 myśli na temat “Wciąż na szpitalnym wikcie i opierunku…

  1. no nie! zapuszkowanaś na koszt podatników, wikt i opierunek masz – tylko sobie żyć 😉
    Czym siem, a może zamiast szpadli dla ochroniarzy większa ilość balonów z helem? 😀

    Polubienie

    1. Balony też!!!! Ucieknę drogą powietrzną 😀 jedynie musza mnie przetransportować na dół, bo przez okno nie da rady z łóżkiem ,) ja chcem! Balonem! Tylko czy rzygac będę? ;p

      Polubienie

    1. Coś mi musi dopisywać; p
      To Wasze komentarze wprawiają mnie w dobry humor a przynajmniej powodują, ze sie uśmiecham :)a pisze na haju po przeciwbólowym, wiec wiesz- sama radość 😀

      Polubienie

  2. „Wszystko mija…” – bardzo dobre podsumowanie. W końcu wysączy się, co ma się wysączyć, głowa odpocznie, organizm się wzmocni i ani się obejrzysz, a już będziesz opuszczać szpital. I o wszystkich dobrych rzeczach będziesz dowiadywać się z domu, nie ze szpitalnej sali.

    Piszę z głową w turbanie – właśnie wyszłam spod prysznica 😉

    Polubienie

    1. Ubawiłaś mnie turbanem 😀 – a jednak 😉
      Chcę do domu, mimo że wiem, iż jeszcze nie wszystko jest tak jak powinno, ale wierze , ze tam szybciej doszłabym do siebie. Ale lekarzom nie marudzę, czekam na ich decyzje.
      🙂

      Polubienie

  3. Witaj, ucieszyły mnie dobre wieści od Ciebie, tym bardziej, że zajrzeć tu mogę dopiero wieczorem, jak wrócę z pracy. Uściski, ale takie, żeby nie bolały. 🙂 🙂 🙂

    Polubienie

    1. Juz mi tylko niedobrze. rzygi ustąpiły – chyba. Wciąż przywiązana do torby- dreny i on mnie tu tak naprawdę teraz trzyma.
      Mój Cirurg jest ześwirowany, fakt, to lepiej wyglada niż przystojny ;D
      Buziaki 🙂

      Polubienie

      1. Mnie się podobają takie świry, jak Twój Chirurg.Jeśli mówimy o kudłatym Panu W.:)
        I mdłości ustąpią. Z każdym dniem będzie lepiej. Na dodatek trochę się ochłodziło i jest czym oddychać.
        Macham z Pomorzan!:)))

        Polubienie

        1. Ten sam 🙂 Wiedziałam, że sobie poszukasz 🙂 Był niedawno i stwierdził, ze dren jutro usuwamy, także jutro albo piątek do domu 🙂

          Ja na sali nie odczuwam nic a nic z tego ochłodzenia, ale przyjemnie było patrzeć na deszczyk:)

          Buziaki 🙂

          Polubienie

  4. Cieszę się okropnie od początku już jak w komentarzu dałaś znać o obie, ale byłam wtedy na tablecie i złośliwiec jeden nie chciał mi współpracować i nie mogłam nic napisać dopiero teraz po powrocie do domu z laptopa. Dobry ha nie jet zły (zwłaszcza ten po przeciwbólowym) 😉 co o balonów i łóżka – a może by tak zamiast te balony o łóżka to o fotela? W całym szpitalu na pewno się jakiś wygodny znajdzie, będzie z fantazją, gracją, filmowo i niepowtarzalnie 🙂 a jak nie to chętnie fotel dostarczę, mam w pokoju odpowiedni, różowy, wygodny, polecisz z tymi balonami jak księżniczka hi hi 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s