Spuszczone z łańcucha…

Uwalniane, coraz częściej  zapuszczają się na bezdroża z krajobrazem zgliszczy. Pędzą z szybkością karabinku maszynowego, nie bacząc na tych, co po drodze. Nie po raz pierwszy, nie są nowością. Jednak przez ostatnie lata ze sporadyczną częstotliwością. Trochę kontrolowane, trochę z powodu braku przyczyny. Podejścia. Umiejętności zapanowania nad galopem w meandry nieprzyzwoitości. Wyciszenia. Spojrzenia z innej perspektywy.

Jednak czasem wystarczy iskra…I nie ma, zmiłuj się- jest wybuch! I co z tego, że masz rację, jeśli potem żałujesz. Tego, co i w jaki sposób…słów…zdania.

Umiejętność głoszenia prawdy bywa sztuką.