27 lat temu…

Tyle że nie 4 czerwca a 10, z całym moim osobistym i Tuśkowym majdanem, przeprowadziłyśmy się na wieś. OM właśnie skończył dziesięciomiesięczną służbę wojskową ( obowiązkową) nie awansując na stopień oficerski, tylko pozostając kapralem jako jedyny z rocznika- z czego jego dwie damy, szczególnie ta starsza była bardzo dumna, bo mając bezpośrednie spotkanie z ówczesnymi trepami ma do dziś traumę i awersję do wyższych stopniem i tym samym ucinając sobie drogę do kariery w wojsku. I chwała ci…!  Ale! Do rzeczy… OM wrócił i mógł spokojnie zająć się budową naszego domu, którego fundamenty i piwnice już stały.  Na rok zamieszkaliśmy u jego Rodziców. Jak się mieszka z teściami, szczególnie synowej, to każdy może sobie wyobrazić. Nie było źle, bywało dobrze, jedyne co mnie przeszkadzało, to niemożność mówienia tego, co się tak naprawdę myśli. Nauczona z domu mówić wszystko bez ogródek, często gryzłam się w język, bo obawiałam się, że źle zostanę zrozumiana. Dlatego, kiedy po roku mieszkania, już na finiszu, zaiskrzyło z śp. Teściem, to spakowałam plecak i zabrawszy  Tuśkę poszłam na stopa; dojechałam do Miasteczka, a tam w taksówkę ( za 50 dolarów, bo nie miałam innej, ani więcej  kasy) pojechałyśmy do DM. ( OM  w tym czasie wracał naszym autem i z naszymi Przyjaciółmi z DM- nie było telefonów komórkowych, żeby go powiadomić, więc minęliśmy się na trasie). Efekt mojej „ucieczki” był taki, że po dwóch tygodniach wróciłam już do własnego domu 🙂 Mój Tata, OM i fachowcy uwijali się jak mrówki 🙂 Kilka dni temu wspominaliśmy, jak walczył z zachlapanymi przez szwagra Taty kafelkami, które zakupione w Pewexie, były chyba najdroższą inwestycją w całej kuchni 😉 Już miał je zbijać i odkupować od PT- która wtedy już od lat była naszą Przyjaciółką, choć jeszcze nie Terapeutką- bo również takie posiadała, zakupując z myślą, że może kiedyś, gdzieś…( symptom czasów). Jednak dał radę, choć kosztowało go to sporo wysiłku i czasu oraz pewnie naklął się jak nigdy w życiu…Ale! Do rzeczy…

Bo ten post miał być polityczny, bo wbrew temu, co wielu mówi i sądzi, polityka odgrywa dużą rolę w naszym życiu. Gdyby wydarzenia z 4 czerwca 1989 roku nastąpiły rok, a właściwie dwa czy trzy lata wcześniej, to żadnej przeprowadzki na wieś by nie było. Dalej szukalibyśmy albo już zakupilibyśmy działkę pod budowę w DM, planując życie w mieście a nie na wsi. Tak, gdyby przemiana ustrojowa nastąpiła te kilka lat wcześniej, to nie zgodziłabym się na zamieszkanie na wsi. Czy żałuję? Tak, zawsze w pewnym sensie będę żałowała tej decyzji. Z różnych powodów…Moi najbliżsi, moi przyjaciele pukali się w głowę i załamywali nade mną ( i sobą) ręce 😉 PT, która sama wychowała się na wsi, twierdziła, że nie dam rady…I miała rację: nie dałam rady zasymilować się ze społeczeństwem. Wciąż, po tylu latach jestem outsiderką, nieprzejmującą się, co o mnie mówią lub myślą. Zaprzyjaźnioną tylko z jedną rodziną, mającą jedną koleżankę…bardziej dalszą niż bliższą.

Ale! Do rzeczy… Wprawdzie ze strony prawicy, tej rządzącej już nic mnie nie zdziwi, to jednak jest to jakiś chichot historii, że w tej chwili, to co się działo przy okrągłym stole, jest dewaluowane przez nich. Nikt nie zaprzeczy temu, że to nie były całkiem wolne wybory (ale wykorzystane w stu procentach), że nie wszystko się udało, że można byłoby lepiej, mądrzej i szybciej… Że przede wszystkim, nie wszystkim, mimo szans, jakie przyniosło życie, się udało, co spowodowało rozwarstwienie społeczeństwa.  Jednak potępiać wszystko w czambuł- to jakieś szaleństwo. Bo jednak z perspektywy tych lat, wiele się udało, i dziś żyjemy w całkiem innej Polsce.  Niech nie świętują, jeśli nie chcą, ale niech nie piszą nowej historii, bo przekaz nie tylko idzie do narodu, ale i w świat.

Chichotem również jest to, że po tylu latach znowu mamy reżimową propagandową publiczną telewizję, w której artyści próbują coś przekazać społeczeństwu. Tak jak Maciej Sthur na Telekamerach 2016, czy wczoraj Kuba Sienkiewicz w Opolu, dokładając zwrotkę do starej piosenki:

Już tylko Kiler, 
Polska w ruinie 
Siedzę na minie 
Kiedy to minie? 
Same zakręty 
Kiler wyklęty 
Kiler skazany 
Na dobre zmiany 
Czy to dla sportu 
Lepszego sortu 
w tej kategorii 
nowej historii 
jak naród Polan 
powstaje z kolan 
i łuk triumfalny

Czwartego czerwca 1989 roku, czy ktoś chce, czy nie, pojawiło się światełko w tunelu, które przez kolejne lata rozbłysło. Niewykorzystane w stu procentach, ale na pewno niezmarnowane. Osobiście nie uważam, żeby ten dzień był świętem państwowym, czczonym odgórnie. Ale uważam, że warto pamiętać, że był to dzień wielkiego przełomu, który zapoczątkował ogromny sukces Polski.

Ostatnio wpadały mi w ręce książki, w których czas wojenny albo powojenny był kanwą narracji. I choć to wszystko już znane, nieobce, to jednak wciąż wywołuje duże emocje. A narodowy socjalizm kojarzy się z jednym: ze złem. Dlatego z obawą spoglądam, że wśród młodych  coraz bardziej dominuje skrajna, twarda prawica- Obóz Narodowo- Radykalny. Wystarczy poczytać ich komentarze lub to, co udostępniają i…najczarniejszy scenariusz jest całkiem możliwy. Brak reakcji i ciche przyzwolenie rządzących, nie wróży niczego dobrego.

Ten dzień powinien łączyć, ale  jak to bywa z naszymi rodakami, to co ma łączyć, przeważnie dzieli. Możemy różnie oceniać te 27 lat, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ale nikt nie powinien odwracać się plecami do tego dnia, a szczególnie ludzie, wybrani przez suwerenna (tak często odmienianego przez wszystkie przypadki) do rządzenia i reprezentowania nas.

Reklamy

10 myśli na temat “27 lat temu…

  1. Niszczenie naszej demokracji jest rzeczą tak przykra, że aż szkoda słow:(

    Mieszkanie na wsi… to ja się wypowiem za jakieś 27 lat… bo na razie za wczesnie:)

    Polubienie

    1. Samo mieszkanie nie jest złe a nawet przyjemne 🙂 wszystko zależy od tego co się robi i czy jest się zależnym i w jakim stopniu czy nie od współmieszkańców. Mnie irytuje ta peerelowska narracja , iż tylko linia jednej partii jest słuszna i wycieranie gęb suwerenem a tak naprawdę kupowanie sobie poparcia nie bacząc na skutki swoich decyzji.

      Polubienie

  2. Mieszkanie na wsi to zdecydowanie nie moja bajka. Znam wieś, bo tam spędziłam dzieciństwo i wszystkie wakacje w życiu. Dziesięć lat temu przemieszkałam na wsi rok. I dosyć! Z wielu względów, o których może innym razem i nie tu.
    Podpisuję się pod każdym słowem, które napisałaś na temat 4 czerwca. W naszym tunelu widać już było całkiem fajne światło, a teraz „ciemność widzę” – chce się powtórzyć za klasykiem. Szkoda.Ale Fortuna kołem się toczy, więc wierzę , że i na naszej ulicy kiedyś zaświeci słońce .
    Serdeczności 🙂

    Polubienie

    1. Gdybym bliżej miała do DM, to na pewno moja migracja byłaby bardziej znośna 😉 Ale tak naprawdę, to mieszka mi się dobrze, gorzej żyje…

      Mam nadzieję, że przyjdzie oświecenie na poniektórych, którzy wszystko jak leci wrzucają do worka „dobrych zmian” nie dostrzegając tego, co się dzieje.
      Słońce musi zaświecić, innej opcji nie ma 🙂

      Uściski 🙂

      Polubienie

    1. Dzień dobry, choć to już całkiem inny dzień 🙂

      Co do wsi:
      Mieszkać w pięknych, spokojnych okolicach przyrody jest fajnie. Wszystko jednak składa się z wielu czynników: lokalizacja, praca, mieszkańcy, wielkość wsi…
      Sama nie jestem zwierzęciem, które chciałoby mieszkać w apartamentowcu, wolę dom i przestrzeń…Ale ten dom najlepiej jakby stał na obrzeżach DM 😀

      Serdeczności 🙂

      Polubienie

  3. Jestem czytelniczką bloga od dłuższego czasu.Zgadzam się z prezentowanymi poglądami,tym bardziej,że w regionie w którym mieszkam,takie poglądy ma mniejszość.Oczywiście mieszkam na wsi,ale po skończeniu 50 lat przestałam się przejmować opinią sąsiadów i znajomych,bo „każdy żyje,jak umie”Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Dzień Dobry 🙂
      Cieszę się, że jesteś czytelniczką i cieszę się, że skomentowałaś 🙂 Fajnie jest wiedzieć 🙂 Dziękuję 🙂

      Chciałoby się powiedzieć: „lepiej późno niż wcale” 🙂 Ale! To wcale nie jest takie łatwe, nie przejmować się. Szczególnie wtedy, kiedy twoje życie zawodowe jest pośrednio związane z tym, jak cię ludzie odbierają…Zawsze jednak, warto być sobą!

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Polubienie

  4. Ja już niedługo będę mieszkała na wsi. Znowu. Znam do tej pory tylko najbliższych sąsiadów i pewnie tak zostanie, bo dojazdy do pracy i szkoły zajmą nam pewnie lwią część czasu. Ale mieszkanie w swoim domu rekompensuje wszystko. Tym bardziej, że to „TO” miejsce na ziemi, które nam pisane jest. Tak sądzę 🙂 Ściskam

    Polubienie

    1. Nigdy nikomu bym nie odradzała, a wręcz przeciwnie.
      I masz rację: tak naprawdę to dom rekompensuje mi wiele- moje miejsce azylu, moja twierdza 😉 I mobilność – choć pewnie za kasę wydaną na paliwo wybudowałabym się w DM ;P

      Oj znam to z autopsji: wożenie dzieciaków do przedszkola, szkoły i na różne zajęcia dodatkowe…czasami to była niezła logistyka by to ogarnąć. Dlatego z duszą na ramieniu, ale też z przekonaniem, wysłałam ich już do liceum w DM. A kiedy mieli już prawo jazdy, to mogłam odetchnąć 😉

      Ninuś, niech TO będzie Twoje- Wasze miejsce na ziemi , pokochajcie i bądźcie szczęśliwi:)

      Buziaki :***

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s