Życie po życiu…

…szpitalnym, musi przyspieszyć.

Na zdjęcie szwów umówiłam się na poniedziałek, zwiększając szanse odebrania wyniku hist. Dla mojej wiedzy jak się mają sprawy, potrzebny mi nie jest, ale na pewno jest „niezbędny” dla mojej p. Doktor. Mam glejt w postaci wypisu- znowu odsunęłam od siebie wiedzę, do czasu, póki  nie mam jej czarno na białym z pieczątkami.  Moja stara, wypróbowana metoda…Sprawdza się, bo rekonwalescentce- szczególnie na łóżku szpitalnym, nawet na najbardziej wypasionym- bardziej potrzebny jest śmiech niż płacz- no, chyba że ze wzruszenia 🙂

A wzruszeń było mnóstwo, takich ścieszających 🙂

Babciu, po co ty bierzesz chemię?- parafrazując tekst  z książki ” Babcie i aniołowie”, która do mnie leci- gdyby Pańcio zadałby mi takie pytanie, to dziś odpowiedziałabym tak:

Po to, żeby po odczekaniu 4 miesięcy, pojechać z Tobą- 3,5- letnim- na wakacje nad morze. Ty i ja przez kilka dni…A kiedy prawie rok później, pojechałeś z Tatusiem odwiedzić Mamusię, która była w szpitalu, i ” wykradliście” ją sobie zabierając nad morze, do tej samej miejscowości, w której byliśmy razem, to wszystko im pokazałeś: gdzie mieszkaliśmy, którym zejściem chodziliśmy na plażę, gdzie kupowaliśmy lody…”A tam dalej są kulki i dużo dmuchawców”…Tu, tam byłem z babcią.

To wszystko opowiedziała mi Tuśka przez telefon w poniedziałek, jak się zdzwoniłyśmy, będąc obie jeszcze w swoich szpitalach czekając na odbiór. Że byli nad morzem w niedzielę, to wiedziałam, bo  dostałam zdjęcia, ale myślałam, że w najbliższej miejscowości od szpitala…Tuśka wytłumaczyła Pańciowi dlaczego towarzyszy jej rurka z buteleczką. A to musisz mieć dziurkę? Tak. Po jakimś czasie, na spacerze nadmorskim deptakiem, idący przodem  Pańcio, odwraca się i bardzo głośno mówi: Mama, leci ci jeszcze ta krewka z dziurki do buteleczki? Miny przechodniów bezcenne ;D

Dido, czy twoja kuchnia pracuje? Jeszcze nie, widzisz wciąż jest remont. To ja chcę do domu, bo jestem głodny. 😀

OM mimo pracy, remontu, mojej i Tuśki nieobecności, starał się znaleźć czas dla Pańcia, który go po prostu uwielbia:) Tak, OM dla Pańcia, to poza rodzicami jest Number One 😀

Schudłam 2,5 kg (się pomyliłam o te 0,5 ;))- ważę teraz 55,5. Podobają mi się te piątki 🙂 Zawsze mówiłam, że mam cel, by przynajmniej mieć tę piątkę z przodu i nie chodzi tu o wagę, bo w tej materii ta piątka z przodu jest od czasów podstawówki- cyfry za nią tylko ulegały zmianie- nie licząc oczywiście czasu ciążowego 😉 Chociaż wolę szóstki ;D

 

16 myśli na temat “Życie po życiu…

  1. Czytając o Panciu, zateskniłam za moim Najmłodszym, który zapytał mnie przez telefon: „Babciu, dlaczego nie ma cię w twoim domku? Gdzie ty jesteś?” . Nie ma jak wnuki! Dla nich warto przejść wiele. Żeby kiedyś, jako dorośli, mogli powiedzieć: „Byłem tu z babcią, z dziadkiem.”,”Moja babcia opowiadała/gotowała/piekła/czytała…”
    Zdrowiej, ale póki co nie przyspieszaj za bardzo:-) Wypoczywaj,relaksuj się, nabieram sił!
    Przesyłam codzienną porcję serdeczności!:-)

    Polubienie

  2. Moje dzieciaki to szczęściarze, bo wciąż mają dwie babcie i dziadka 🙂

    Staram się relaksować, ale blokowe ściany słabo jakoś temu służą. Dzisiejsze wyjście i poczucie powietrza o mało mnie nie otumaniło- z radości 🙂

    Serdeczności 🙂

    Polubienie

  3. Ja jestem na poziomie piątki już, ale dążę do mniejszych cyferek z tyłu. Szczapą być jednak nie zamierzam, bo – przepraszam jeśli kogoś urażę – na ten moment mam na nie alergię, a ciężko żyć z alergią na samą siebie. Jednocześnie aż wstyd się przyznać, że doszłam już do siódemki. Koszmar!
    Tak, tak, świetna odpowiedź: na pewno pojedziecie i nad morze, i jeszcze w sto miejsc 🙂

    Polubienie

    1. No to pogratulować 🙂 Jak już się „rozmieni” kolejną dychę, to większa motywacja:)
      Ja tam szkapą też nigdy nie byłam, no może jak miałam te naście lat 😉 Chociaż jak już pisałam, moje łydki są chude, bo mięśnie sflaczały 😉

      Na razie to nie mogę się doczekać by pańcia wyściskać- pewnie jutro 🙂

      Polubienie

    1. Dziś nawet wyszłam na spacer, po kwiaty i lody i…posiedziałam z PT w piaskownicy- z braku innej ławki i zamachania się ciut 😉
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

    1. Ja u Ciebie a Ty u mnie 🙂
      O!!! o to własnie biega, że walka- leczenie jest bardziej przerażające niż sama choroba- potrafi wymiksować z życia, a na pewno pozbawić go pasji…jedynie z marzeń nie jest wstanie oskubać- chyba.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s