Za często bywa wyrokiem, nieodroczonym w czasie…

Jak to możliwe, że pacjent, który spędził w szpitalu wojewódzkim dwa tygodnie z powodu wylewu, został wypisany do domu bez żadnych podejrzeń?  Miesiąc później, skarżąc się na potworny ból głowy, został zawieziony przez córkę do szpitala powiatowego, a tam został poddany szerszej diagnostyce  i… Twarz lekarza stężała,; spuścił głowę i poważnym głosem poinformował pacjenta: rak płuc z rozległymi przerzutami. Po czym skierował do onkologa. Rodzina w  szoku, bo jak to możliwe, że w ciągu miesiąca pasożyt-skorupiak  aż tak  się rozprzestrzenił?- Pytają. Odpowiadam, że nie w ciągu miesiąca, po prostu za późno został wykryty. W tym miejscu muszę pochwalić powiatowy szpital, z którym przez całe lata nie miałam do czynienia (osobiście nigdy), a w ciągu ostatniego roku już dwa razy, iż profesjonalnie potrafią się zająć pacjentem, zrobić nawet dodatkowe badania w celu wykluczenia czy potwierdzenia.

Tak, wciąż się dzieje, że choroba nowotworowa jest zbyt późno rozpoznawana i diagnozowana. Z różnych przyczyn. Pacjent nie zawsze wsłuchuje się w to,  co sygnalizuje jego ciało, często bagatelizując objawy; lekarz nie zawsze potrafi skojarzyć objawy i nie daje skierowań na szerszą diagnostykę; skorupiak w zależności od typu i charakteru, potrafi być wredny do imentu, złośliwie się panosząc. Jak to bywa w życiu, i tu trzeba mieć sporo szczęścia.

Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że ja je  mam. W końcu, gdy pojawił się w moim życiu, mógł mnie już w ciągu roku wysłać do lepszego świata. Tak jak moją Babcię. Rozpoczęłam siedemnasty rok, i choć wciąż na polu walki, mogę z całą stanowczością powiedzieć, że szczęście mi sprzyja…Niezależnie od tego, jaki będzie aktualny wynik TK.*  Owszem- przez niektórych  przynajmniej już raz pogrzebana- śmiem żyć, gdy inni przegrywają swe walki tak szybko. Zbyt szybko…

Ludzie lubią dramatyzować, żywić się sensacją… Z wiadomości wiejskich doszły mnie słuchy, że Tuśka po operacji walczy z chorobą…Prawdą jest i operacja, i walka. Brak tylko choroby- na szczęście! Bo walką jest również profilaktyka, o której należy pamiętać! Bo szczęściu należy pomagać! Warto o tym nie zapominać…

Ojciec znajomej nie ma tyle szczęścia. I nieważne, że jest ode mnie starszy, a ja być może nie dożyję jego wieku. On dostał diagnozę razem z wyrokiem. Przez ostatni rok walczył z ZUS-em o wcześniejszą emeryturę (ileś lat pracy w warunkach szkodliwych), gdyż ten nie chciał uznać świadków, którzy poświadczyli dwa lata na gospodarstwie rolnym. No cóż, teraz  bez łaski dostanie rentę, jeśli dożyje…O ironio..

* Wczoraj, będąc blisko kliniki, zadzwoniłam i standardowo usłyszałam: wynik ma status nieopisanego. Upłynęło 15 dni..

Reklamy