Bananem w stronę słońca…

Miałam w planach ze Zwierzem a wyszło z Człowiekiem 🙂 Polną drogą, gdzieniegdzie podmokłą,  pośród łąk, gdzie w lutym( szok) na jednej z nich pasły się krowy, szłyśmy przed siebie w stronę słońca, przez półtorej godziny. Raźnym, równym krokiem. Pod bezchmurnym niebem, pozwalając by słońce o promieniowało nasze uśmiechy. Banan wyrósł u każdej z nas, jak tylko wyszłyśmy z domu 🙂 Radość z ruchu i wiosennego (tak,tak) powietrza odurzyła, jak narkotyk. Chyba. Nigdy takowego nie zażywałam 😉

Dzień wcześniej przesiedziałam osiem godzin u LP, praktycznie nie ruszając się od stołu. Wprawdzie wracaliśmy z OM pieszo do domu, więc zaliczyliśmy prawie dwukilometrowy spacer z księżycem w tle, ale to nie to samo, gdy słońce muska swymi promieniami twarz.  A niedzielę zapowiadali pikną. I taka była!

Wróciłam padnięta, ale szczęśliwa. Śmiałyśmy się jak te wariatki, gdy maszerując nowymi ścieżkami- droga do domu oddalała się, a nie przybliżała. Jak zwykle sezon na ruch rozpoczęłyśmy od maratonu 😉

A na mojej posesji pojawiły się koty:) Obudziły się pszczoły i w powietrzu słychać  trzepot ich skrzydełek.

DSCN8936

***

Tekst ten już  widnieje -w komentarzu pod poprzednim postem- ale warto opublikować twórczość Bani jeszcze raz, dla tych, co komentarzy nie czytają 😉  Wprawdzie Bania twierdzi, że to spółka autorska Roksanna & Bania- jednak mój udział (co najwyżej 5%) w postaci refrenu, to niewielki wkład w porównaniu  z treścią zwrotek, muzyką i wykonaniem, co zostało nagrane 😀

Refren:
Muszę chyba się wystrzelić w kosmos.
Inaczej jak nie krew, to żółć mnie zaleje
i trafi mnie szlag zanim skorupiak sobie poszaleje 😉

Tylko dwadzieścia baniek dla Taty?
Skąpicie Tacie wypłaty?
On za nas się modli i pomstuje!
Niech Go Ojczyzna ratuje!

Mniej dla hospicjów – po co biadolenie!
Przecież to na umrzenie!
Nie lepiej żywym dać w kościele
Trochę więcej hajsu szufelek?

Dzie-dzieciaki mądre i głupie
– przecież nie mogą w kupie!
Po co mieszać się ma mądre
Stworzone właściwym jądrem?!

Dzie-dzieciaki. Biedne, bogate?
O, a ten ma tatę!
Temu na porcelanowym talerzyku,
A tej na ohydnym plastyku.

Pięć stów piechotą nie chodzi
Dlaczego nie każdemu posłodzić
Bo nie ma tyle bejmów?
Skądś się weźmie – się nie przejmuj!

Ach te kupczyki – sprzedawczyki!
Znajdą się na nich haczyki!
Niech dają, niech nie płaczą,
A „dobrą zmianę” zobaczą!

Mam tylko nadzieję, że nas nie zamkną, gdy jakiś policjant albo prokurator-  chcąc się przypodobać władzy- uzna, że uprawiamy jakaś dywersję;)  Od niedzieli mamy zalegalizowaną inwigilację…:(

Słonecznego tygodnia!

Reklamy