Czas czekania…

Przywykłam już do tego, więc się nie denerwuję. Co nie oznacza, że gdzieś tam głęboko w środku nie tkwi niepokój. On jest. Trudno go zagłuszyć na amen. Można go ogłuszyć, zasypać drobinami życia codziennego, skupiając się na życiu tu i teraz, niezbyt wybiegając w przyszłość, bo ona zależna od wyników. I tym razem, standardowo usłyszałam: wynik za dwa tygodnie, ale raczej proszę się nie spodziewać, bo mamy opóźnienie. Tam się chyba nigdy nie zmieni- tam, czyli na radiologii w klinice w DM. No, chyba że zmieniłby się lekarz opisujący albo dyrekcja. Miałam nadzieję, że nadgonili opóźnienia, w czasie, gdy przez dwa tygodnie był zepsuty aparat i nie robili badań.

Długi czas oczekiwania personel ma chyba we krwi. Czyżby to było zaraźliwe? Na wyciągnięcie welfronu czekałam ponad 50 minut, a pacjentka przede mną ponad godzinę. A potem to mnie krew zalała. Dosłownie. I zamiast zabić pielęgniarkę, to się obie śmiałyśmy do rozpuku.

Zabić (śmiechem) mogłabym panią na poczcie za słowa, które wypowiedziała przez telefon do swojej zwierzchniczki: Bo mi się tu pani bulwersuje…

A było tak:

Gnałam na pocztę z awizo, w ostatni dzień, na który był wyznaczony odbiór. Przy okienku, zostałam poinformowana, że chociaż list wciąż jest, to nie można mi go wydać, gdyż już jest oznaczony jako nieodebrany do zwrotu. Zbaraniałam, bo oczywiście zakodowałam sobie, że to ostatni dzień, szczególnie że OM mnie upewnił,  że jak nie zdążę przyjechać, to jeszcze odebrać mogę dnia następnego  przed godziną ósmą. Pomyślałam sobie, że oboje się pomyliliśmy i odpuściłam, ale zanim odjechałam spod poczty, to zadzwoniłam do OM, a on potwierdził, że na drugim awizie była data odbioru.  Wróciłam na pocztę; stwierdziłam, że jeśli pani się uparła i nie chce mi dać listu, to niech odda mi moje awizo z taką adnotacją. Pani zaczęła się tłumaczyć, a ja uparcie swoje: albo list, albo awizo z pieczątką i podpisem, że w  tym dniu nie został wydany. Pani chwyciła za telefon…Po chwili wyszłam z listem, życząc miłego dnia 😀

Czas przed TK, był czasem spotkań. Wieczór z PT, z której jestem dumna, bo choć nie bardzo wierzyła, że to się dzieje naprawdę, to wywiad z nią, jako fachowcem w swej dziedzinie, ukazał się w pewnym miesięczniku. Zakupiłam, mam, czytałam 🙂 Ona jeszcze nie, choć po naszej wczorajszej rozmowie telefonicznej, stwierdziła, że w końcu to zrobi 😉

Jedno przedpołudnie spędziłam z moją A. ( przyjaciółką od dziecka). Siedziałyśmy jak zwykle w kawiarni przy kawie i opowiadając sobie o tym, co już wiedziałyśmy i o tym, co się wydarzyło w międzyczasie. Niedawno był u Niej mój Misiek, którego nie mogła się na chwalić. Fakt, Misiek ma swoje za uszami ( jako matka zdaję sobie z tego najlepiej sprawę), ale jest mądrym i poukładanym ( młodym) facetem 🙂 Moje wszystkie koleżanki się Nim zachwycają 🙂  Przywykłam 😀

Przy okazji dowiedziałam się od A. ;)) ( o co nie pytałam Miśka, a co czułam pismo nosem), że w najbliższym czasie  nie ma zamiaru  się zaręczać. Biorąc pod uwagę, że jest już ponad cztery lata w związku, może być to fakt niepokojący. Ale nie mnie 😉 A. poinformowała mnie, że jej młodszy syn- starszy od Miśka trzy lata- również takiego zamiaru nie ma. Biorąc pod uwagę, że moja Tuśka i jej starszy syn a mój Chrześniak, dość szybko (chodzi o ich wiek) zawarli związki małżeńskie, to pewnie teraz będzie na odwrót. Pośmiałyśmy się z „praktycznych ” prezentów, jakimi nasi chłopcy obdarowali swoje ukochane na gwiazdkę.

Podobno wszystko ma swój czas…

Reklamy

6 myśli na temat “Czas czekania…

  1. Nie ma to jak prośba o podpis i pieczątkę na odmowie wszelkiego rodzaju. Dziś akurat miałam podobną sytuację. Jak ochłonę, to napiszę o tym słów kilka.

    Też czekam na wynik, ale staram się o nim nie myśleć. Będzie, co ma być, czyli będzie dobrze:)

    Buźka:)))

    Polubienie

    1. Fakt 🙂 Powinnam od razu tak zareagować, nauczona przez Tatę, który zawsze i wszędzie bierze pokwitowania lub zaświadczenia 🙂 – taka podkładka nieraz już się przydała.

      No to czekamy obie:) Obyś miała rację!!!:)
      Buziaki 🙂

      Polubienie

  2. Znam pary, które nie chcca slubu (wiec pewnie i zareczyn nie bedzie) ale moze w przypadku Twojego Miśka tak nie bedzie…czas pokaze…
    a wynik na pewno bedzie ok, wierze i trzymam kciuki :*

    Polubienie

    1. W sumie to nie wiem tak na pewno, ale wydaje mi się, że ma pozytywny stosunek do małżeństwa. Tyle, że pewnie uważa, iż ma jeszcze czas :)))
      Dzięki!!! Wiara mi się przyda, bo z moją coś kiepsko w tej materii…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s