Opublikowane i skomentowane…

Jakiś czas temu na FB pojawił się tekst nastolatka, obarczającego matkę o rozpad w ich rodzinie. Z tekstu wynikało, że chłopak obwinia  matkę o to, że kłamie, zrzucając całą winę na ojca, gdyż według niego, to prawda jest całkiem inna. W tekście była mowa o nadużywaniu alkoholu, o rękoczynach, o zdradzie, o zaniedbywaniu… Dość poruszający. Jak to na fejsie- od razu pojawiły się lajki i komentarze, i lajki komentarzy…Ludzie podzielili się na dwa obozy.

Ten tekst nie powinien wpaść w moje oczy, ale wpadł, i zastanawiam się, ile jeszcze przeczytało go osób, oprócz pół tysiąca znajomych chłopaka. Podejrzewam, że dużo: znajomi znajomych- znajomi komentujących. Tekst po jakimś czasie został usunięty, ale mleko już się wylało.

Ewidentnie chłopak nie potrafił sobie poradzić z sytuacją jaka wynikła pomiędzy jego rodzicami i dał temu upust publicznie. Teraz cała rodzina, bliższa i dalsza oraz koledzy i koleżanki, i całkiem obce osoby, wiedzą, że w tej rodzinie źle się działo/ dzieje. Podobno nie było to tajemnicą poliszynela, bo oboje uwikłani w konflikt (matka i ojciec), komu tylko mogli, opowiadali własne wersje- oczerniając się wzajemnie. Ich syn postanowił również opowiedzieć własną, wybierając najskuteczniejszą metodę dotarcia do wszystkich zainteresowanych i niezainteresowanych. Opowiedział się po jednej ze stron, ale miałam wrażenie, że był to krzyk rozpaczy. Publiczny krzyk, który pewnie będzie miał swoje konsekwencje.

Pozostaje pytanie: jak musi być źle, jeśli ktoś decyduje się na upublicznianie spraw tak wstydliwych, trudnych, wrażliwych…?

I inna strona medalu. FB to spore oręże w dotarciu do wielu ze swoją opinią na każdy temat, jaki przyjdzie nam do głowy opublikować czy skomentować. Ale FB ma też inne opcje i ograniczenia, z których jeśli ktoś chce, to korzysta, by to, co opublikował lub skomentował, docierało tylko do wybranych osób. Dziwi więc mnie fakt, że ktoś się dziwi (oburza) jeśli publikuje na swojej tablicy post dostępny publicznie, i jest on komentowany. Zamiast lajka 😉 Publicznie, czyli dla wszystkich znajomych i nieznajomych. To tak, jak z blogiem. Każdy, kto nie ma go za hasłowanego lub wyłączonych komentarzy, musi liczyć się z tym, że pojawią się różni komentujący 🙂

Reklamy