Jeśli może i chce…

Chcieć to móc, więc jeśli się tylko chce, to się gra. A jak się nie chce, to się nie przeszkadza!

Ja gram i nie znam nikogo z bliskiego otoczenia, kto tego nie robi. Nie zawsze mogę osobiście wrzucić do puszki, ale mogę wysłać SMS-a lub przelew- robię to, czy wrzucę, czy też nie. Gdy nie mogłam osobiście, bo albo leżałam w szpitalu, albo w domu rozłożona chemią, to zawsze moja Przyjaciółka A. wrzucała za mnie i przynosiła mi serduszka, bo tak się zdarzało, że  przynajmniej cztery razy byłam w tym czasie w DM.

Jestem dumna i cieszy mnie granie Orkiestry, coraz głośniejsze i efektywniejsze, co widać w  szpitalach w całym kraju, na wielu oddziałach.

Jestem zniesmaczona, a czasem zbulwersowana nagonką na Owsiaka. Personalną. Szczególnie przez zwyczajnych ludzi, ale związanych z prawicą. Tych, którzy na co dzień nie hejtują, tylko raczą wyrazić swoje-nie-swoje zdanie. Czytam komentarze i nie dowierzam, że można tak pluć jadem, oczerniać, a w najlepszym razie pleść farmazony. Każdy ma własną wolę i chęci. Daje lub nie. Popiera lub nie.  Nikt nikogo nie ma prawa zmuszać  do niczego. Zabronić. Nakazać. Nie rozumiem tylko, dlaczego ktoś, kto nie chce wrzucić do puszki, musi od razu niszczyć coś, co akurat jest piękne w swej idei.  Na całym świecie istnieją różne fundacje, które wspomagają także służbę zdrowia w swoim kraju. Ale takiej, w którą raz do roku, przez 24 lata,  jest zaangażowane całe społeczeństwo (ten, kto chce), nie ma żaden kraj. To jest fenomen, fenomen, którego niektórzy chcą splugawić, zdeptać, zniszczyć. Pytanie dlaczego?

I co z tego, że to państwo powinno zapewnić sprzęt medyczny w publicznej służbie zdrowia- jeśli to państwo jest niewydolne w tej kwestii.  I co z tego, że przy okazji są wydawane pieniądze przez samorządy na towarzyszące zbiórce różne imprezy- jeśli z tej okazji bawi się cała Polska (ten, kto chce).  Warto wydać te pieniądze, a jeszcze bardziej warto być uczestnikiem tej Orkiestry. Warto być po dobrej stronie mocy. (I warto być człowiekiem przyzwoitym, nawet jeśli się nie gra.) Zawsze! Bo to nas scala. Bo dobro przyciąga. Bo to radosny, uśmiechnięty dzień. Bo uczymy najmłodszych, że warto się dzielić i pomagać.  Bo w tym dniu, niezależnie od pogody, od stanu ducha i zdrowia własnego,  zawsze świeci słońce; czuje się solidarność z wszystkimi grającymi. Bo Orkiestra gra dla wszystkich, tylko nie wszyscy są w stanie to pojąć. Smutne jest to, że dziś oprócz serca, potrzebna jest również odwaga. Szczególnie tym, którzy z racji zawodu, zastraszani są utratą pracy, jeśli zaangażują się w granie i wesprą Orkiestrę.

Dla każdego zdrowo myślącego człowieka, hejt uprawiany przez prawicę jest zrozumiały: żadna świecka akcja charytatywna, która na dodatek łączy wszystkich z lewej i prawej strony, wierzących i nie wierzących, nie będzie odnosiła tak spektakularnych sukcesów i to przez tyle lat.  Takie rzeczy zarezerwowane są tylko dla chrześcijańskich wartości. Szkoda tylko, że zapominają, że jedną z nich, jest wartość niesienia pomocy…

Ja już zagrałam dziś  i zagram też w niedzielę 🙂

 

 

Reklamy