Podzieleni, czyli dysonans między słowami a czynami…

Coraz częściej pada, że PRL=PIS…albo odwrotnie, nieważne. Ja bym się zastanowiła nad znakiem równości. Zresztą nie wszystko w tym PRL-u było złe: dla niektórych wciąż jest to najlepszy okres życia…;) Jednak jedno jest pewne, że władza była zła, a dziś mamy właśnie powielanie tego modelu, z tą różnicą, że obecną władzę wybrano w demokratycznych wyborach. I to jest smutne, i to uświadamia kolejny raz, że demokracja nie jest najlepszym ustrojem, choć lepszego (tak mnie się wydaje) nie wymyślono.

Naród wybrał, naród ma, a pozostali…no właśnie, ich nie ma, oni się nie liczą. Jest Wódz, który- schowany za swoimi pacynkami w otoczeniu  służalczych poddanych bez własnego rozumu, karnie wypełniających wszystko czego zażąda- politycznie nie ponosi żadnych konsekwencji. Dlatego nie liczy się z niczym i z nikim. Swoimi może manipulować bez obaw, obiecawszy co obiecał (ludowi chleb, działaczom igrzyska). Na mądrość w tych szeregach (fanatyków i wyznawców a nie zdrowo myślących, ale wciąż jeszcze popierających) nie ma co liczyć- akceptują wszystkie zmiany w ciemno. Nic ich nie razi, nic nie przeraża, nic nie pobudza do myślenia…

Podobno miały być to dobre zmiany. Nie zanosi się…choć są tacy, co wciąż nie tracą nadziei. Trudno jednak o taką, gdy zamiast naprawy, widzi się burzenie do fundamentów, a i te bywają wyrywane z korzeniami. Styl, forma, jakość jest nie do zaakceptowania dla wielu, nawet dla niektórych z tych, co wcześniej sprzyjali tej formacji. I to budzi nadzieję. Nadzieję, że w końcu pomyślą, zanim pomyślą! Innym słowem: obudzą się!

Ciekawa jestem (autentycznie), co się dzieje w domowych salonach u prezydenta czy premier. Mają jeszcze lustra w domu, czy już nie?  Hipokryzją o sile tsunami wieje od PAD-a, gdy kolejny raz słowami i tylko nimi mówi o wspólnocie. Czynami zaś potwierdza, że jest tylko i wyłącznie pisowskim notariuszem. Nawet nie udaje, że jest inaczej. Jeszcze nikomu, w tak krótkim czasie, nie udało się całkowicie rozjechać z tym, co obiecywał w kampanii. Tu przyznaję mu mistrzostwo świata. Podobno życzy nam jedności, jednocześnie przyklaskując temu, który naród dzieli. Wszyscy słyszeli na jakich, więc nie będę się powtarzać. Podobno tworzy się prawo wraz z obywatelami, a nie pod osłoną nocy, w pośpiechu bez żadnych konsultacji, które zresztą były zapowiadane…Ale to tylko słowa. O wspólnej debacie również. Przepiękna słowna twórczość naszpikowana kłamstwami.

Dokąd tak pędzi ta władza, i czy się zatrzyma?

Ciekawa jestem również, czy ci, którzy jej wciąż kibicują nie dostrzegają dysonansu pomiędzy słowami a czynami? Ja widzę jedno: dziel i rządź, jako podstawową maksymę pisowską.

Zaczynam się zastanawiać, serio, czy mogę się czuć bezpieczna, jeśli w ramach rzekomego mojego bezpieczeństwa, władza będzie mogła bez mojej wiedzy szperać w moim kompie. Zaczynam się zastanawiać, serio, czy ja, maleńki nic nieznaczący trybik w tej maszynie, będę mogła swobodnie pisać co myślę o okolicznościach przyrody mnie otaczającej. I nie tylko na blogu, ale gdziekolwiek, nawet w prywatnych emilkach. Nie macie takich obaw? Wszak ta władza, a szczególnie ich wódz, źle znosi jakąkolwiek krytykę. Źle traktuje jakąkolwiek inność. Ale tak już na serio serio- mój komputer osobisty, jest jak najbardziej osobisty, i choć jeden z nich ma hasło znane Bliskim, to nikt bez mojego pozwolenia w nim nie grzebie, w żadnym. Więc wara od niego!!!

Smutne to wszystko…

Z żad­ne­go pun­ktu widze­nia nie wol­no być ślepym.  Za Lecem dodam tylko, że i głuchym.

Reklamy