Z frontu…

…robót- chciałoby się napisać, ale z tym to jestem w czarnej doopie, bo frontu ni ma! Plączą mi się dni tygodnia, nie mówiąc już o dacie, która, gdy w końcu do mnie dotrze, to i tak nic nie zmienia. Powtarzam tylko jedno: fryzjer, kreatynina!!! Jedno odmówić, drugie  zrobić, więc w poniedziałek muszę być koniecznie w ŚR i nie mogę o tym zapomnieć! O TK raczej nie zapomnę, chyba. Dzisiaj nie musiałam być w DM a byłam, i teraz się miksuję by nie być w niedzielę (zawieźć Tatę, przywieźć Mam)- mam nadzieję, że wyręczy mnie OM. Bo tak czy siak, to we wtorek nocą albo w środę czarnym świtem będę gnała do DM. Zmęczona już jestem tym kursowaniem, więc gdy jeszcze w DM dostałam od LP  SMS-a smakowitej treści: przyjedź na gołąbki – ścieszyłam się 🙂 Dostałam też na wynos dla OM wraz ze słoikiem bigosu i krokietami na spróbowanie. Chciała jeszcze smażyć szczupaka, coby mnie dokarmić, ale ani miejsca w żołądku, ani siły już nie miałam. Gdybym posiedziała jeszcze minutę dłużej, to zaległabym na kanapie i nie wstała do rana. A jutro muszę rano się zerwać, bo przychodzi koleżanka umyć mi część okien. Tak, ta sama, na której usługi nie bardzo mnie stać, ale…idą święta! Mogę z kasy wyskoczyć, a co! Jednak doświadczona okrutnie- a raczej mój portfel- zapytałam z góry, ile chce. Powiedziała i od razu  zapytała się, czy nie za dużo. Zgadnijcie, co odpowiedziałam…;D Taaa… Idą święta, więc chcesz, to masz! – dosłownie tak. Nie zawracałabym sobie głowy oknami, gdyby nie pogoda. Pewnie to głupio zabrzmi, ale właśnie przez to, że jest szaro, buro i ponuro, to chociaż okna niech będą czyste. A tak w ogóle, to jakieś złośliwe skrzaty z nami mieszkają i… brudzą…Nas prawie nie ma w domu, a bajzel przecież sam się nie robi 😉 Ślady w postaci kulek styropianowych po rozsypanych na podłodze i zwisających na ścianie kominowej, wskazują, że wchodzą przez komin- nie żartuję!

U Tuśki wszystko dobrze, nie wiemy tylko, kiedy wychodzi. Dziś odwiedził Ją Dziadek, wczoraj koleżanka z DM. Nie narzeka, że się nudzi (całe dzieciństwo powtarzałam dzieciom, że inteligentni ludzie się nie nudzą ;)), wręcz przeciwnie, twierdzi, że czas szybko płynie.

Jutro Pańcio po przedszkolu u nas z noclegiem i pewnie zostanie przez całą sobotę- Tatuś pracuje i ma wyjazd. Nie słyszałam tego osobiście, ale Osobisty Małżonek (OM) powtórzył mi co usłyszał od Pańcia, gdy odbierał go z przedszkola:

-Dido, mama jest w szpitalu?

-Tak.

– Ale nie zasypią ją piachem?

Pewnie usłyszał od jakiego dzieciaka…

 

Reklamy