KOLORyt asertywności…

Środa obudzona telefonem, tekstem wypowiedzianym przez Tatę: obudziłem Cię?  Przyjęłam do wiadomości wytyczne, które mogły spokojnie poczekać co najmniej do popołudnia i jeszcze na godzinę przyłożyłam głowę do poduchy, by znowu odebrać telefon, a potem następny, następny, i…kolejne…I tak przez cały dzień. Gdy pod wieczór przyszedł SMS o treści: jesteś w domu?; to wstaw wodę- już wiedziałam, że samotny wieczór pod kocykiem z książką w ręku, właśnie odpłynął w siną dal…Pierwszy zmaterializował się OM ( akurat wrócił z DM), a zaraz po nim w drzwiach stanęła LP z Mężem i Najmłodszym. I tak w środku tygodnia, przy okazji, wyszła nam mała imprezka, która jeszcze o przyzwoitej porze, za sprawą Starszego, przeniosła się  do domu LP. Beze mnie, bo ani ja, ani LP nie miałyśmy  ochoty na oglądanie meczu(ów), za to na znalezienie się we własnych łóżkach o przyzwoitej porze i wyspanie się, już tak. Dziś też obudził mnie telefon, tym razem budzik, gdyż w planach był wyjazd do ŚM, by zmienić swój image, a konkretnie: skrócić i tak krótkie włosy, i przemalować swą łepetynę- do czego wcale nie byłam przekonana, gdyż wszyscy, ale to naprawdę wszyscy mnie od tego odżegnywali, oprócz jedynej Tuśki, która to wzięła sprawę w swoje ręce i umówiła mnie z odpowiednim fachmanem.

Odpowiednim- to słowo kluczowe, bo ja bywam asertywna, ale nigdy nie zdarzyło mi się  nią być, na fotelu u fryzjera czy stylisty włosów, jak to się teraz ponowoczesnemu nazywa 😉 Zapewniła mnie, że pan Tomek jest godny zaufania, więc mogę spokojnie oddać się w jego ręce.  Gdy  już  się w nich znalazłam,  to oznajmił mi, że mój naturalny kolor jest okej, tylko przydałoby się odświeżenie i blask a przy okazji pokrycie siwizny, i zaproponował trzy warianty: pięciominutowe przyciemnienie, które jest zmywalne po 3-4 tygodniach, bez odrostów, stosowane przeważnie przez panów, lub  szampon koloryzujący, albo farbę. Sam doradza pierwszy wariant, przynajmniej na próbę. Na co ja ochoczo przystałam, bo wolę mieć zmyty kolor niż odrosty, szczególnie że moja siwizna dość ładnie się wkomponowała w naturalny kolor, co potwierdzą wszyscy (oprócz Tuśki) wraz z panem Tomkiem 🙂 Te pięć minut z czymś na głowie spędziłam na masującym mnie fotelu- powinnam od razu odmówić, zważywszy, że masaże są dla mnie niewskazane, ale w końcu byłam u fryzjera, więc to moje nie, gdzieś się zapodziało-  jak się okazało, najbardziej był masowany tyłek i uda 😉 Po umyciu głowy nastąpiło szybkie cięcie i nowa ja była już gotowa do wyjścia 🙂 Oczywiście jak to ja, przy płatności nie potrafiłam odmówić  zakupu szamponu, który wspomaga utrzymanie się koloru ( to nic, że dla mężczyzn), oraz wosku dla zwilżenia końcówek (chyba że źle zapamiętałam)- za to dostałam do wyboru  z pięciu  różnych produktów coś gratis 😉 No i z marszu umówiłam się za 3,5 tygodnia na kolejną wizytę. Także tak 😉

 

A za oknem…tadam!!! upolowany…;)

DSCN8892

DSCN8893

Nie znam się na ptakach, ale mnie ten wygląda na bażanta…

Reklamy

18 myśli na temat “KOLORyt asertywności…

    1. Mnie też zachwycił, również tym, że zaszczycił moje podwórko 🙂

      A co stoi na przeszkodzie? Chociaż, właściwie to masz bardzo fajne włosy 🙂 wiem, wiem..;D mam na myśli, że kto ma kręcone ten chce mieć proste i na odwrót 😉

      Polubienie

    1. :)Dobrze mieć zaufanego Tomka czy innego lub inną- ja jeszcze nie do końca jestem przekonana, a to dlatego, że struktura mojego włosa jeszcze nie wróciła do stanu normalnego i tak naprawdę nie wiem jak się zachowa przy tej fryzurce, przy kolejnych cięciach.
      Bażancik cudo! 🙂
      Serdeczności 🙂

      Polubienie

  1. Podziwiam i zazdroszczę Ci odwagi! Boję się jakiejkolwiek odmiany na głowie, choć mam na nią ochotę.

    Gość w ogrodzie wygląda dość irracjonalnie. Jak senne marzenie malarza-kolorysty.
    Serdeczności:)

    Polubienie

    1. Jak wiesz, ja zostałam poniekąd zmuszona radykalnie zmienić swoją głowę 😉 I to nie pierwszy raz. Teraz jest tylko okiełzanie tego, co z niej wyrosło. Z tym że, już postanowiłam, że koniec z włosami długimi. Nie chciałam też za bardzo farbować, bo odrosty, a moja siwizna( niewielka) się fajnie wkomponowała w mój naturalny kolor. To co teraz mam, to przyciemnienie, które się naturalnie zmyje…No i sporo krótsze, co nie jest nowością, bo miałam jeszcze krótsze, ale fryzurą tego nie można było nazwać 😀

      To druga wizyta tego Gościa, na tym świerku 🙂 Za pierwszym razem nie udało mi się zrobić zdjęcia, za długo się wpatrywałam – zastygłam w podziwie. Myślę, że już wcześniej u nas bywał, ale na bazie, tam ma się czym posilić 🙂
      Serdeczności 🙂

      Polubienie

  2. To samiec bażant! Cuuudny! Kiedyś, aby takiego złapać naraziłam swoją urodę na poważne niebezpieczeństwo, ze trzy tygodnie wyglądałam jakby mnie ktoś wpuścił w maliny, a wszystko po to, aby go dokładnie obejrzeć, nacieszyć oczy i oddać wolność.

    Polubienie

    1. Oooo facet, a taki pięknyyyyy ;D Złapałaś?!?! Jacie…no ja bez szans, po tej choince nie wiem czy małpa by weszła ;D Cieszyłam się, że zdążyłam z okna pstryknąć, bo Pańcio był ze mną, trochę zasmarkany i nie chciałam wylatywać na dwór, ani na taras, więc z góry udało się:)

      Polubienie

      1. W przyrodzie już tak jest (zwłaszcza wśród ptaków), że facet piękniejszy bywa, niż kobieta. Wszystko po to, aby wabić kapryśne i wymagające panie. Z wielkim poświęceniem łapałam i złapałam w bardzo kolczastym krzewie. Jak wyglądałam – nie pytaj. Tylko po to, aby oczy nacieszyć i wypuścić. Młoda byłam i głupia, dziś bym go nie narażała na taki stres:)

        Polubienie

        1. Ha! Byłaś dziewczyna- cud-malina 😉
          Masz rację z tymi ptaszyskami 🙂 Weźmy choćby takiego indyka 😉
          Wczoraj, nie widząc, że znowu jest w świerku( był z drugiej strony, chyba on) podeszłam, i tylko usłyszałam jak z wrzaskiem zwiewał.

          Polubienie

  3. Ja się nie znam jeszcze bardziej, a pierwsze co mi przyszło do głowy to bażant – nie wiem skąd 😛 Ale fajnie wygląda na tej choince 😛

    Hmm, przyznać musze, że chyba nawet jestem asertywna jeśli chodzi o takie „przykasowe” produkty 🙂

    Polubienie

    1. Chyba ją sobie upodobał, a mnie przy okazji sprawił dużą radość:)

      Kurczę, ja przeważnie też, ale za drugim razem 😉 To znaczy, że jak wiem, że już posiadam, to nie kupuję albo mi to do niczego 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s