Mamy nie biorą zwolnienia…

…nie dlatego, że nie mogą, ale dlatego, że nie chcą. Mając mobilną babcię na podorędziu, mogą spokojnie udać się do pracy, gdy ich dziecko zachoruje. Tuśka nie ma nad sobą rygorystycznego szefa jakieś korporacji, czy sfrustrowanego kapitalistę małego przedsiębiorstwa- jest pracownikiem samorządowym. Mogłaby spokojnie udać się na zwolnienie lekarskie za każdym razem, gdy samej jej coś dolega, czy dziecku. Jednak  nie robi tego.

Trzy dni z Pańciem, któremu oprócz temperatury nic innego nie dokuczało, było dość absorbujące, więc nie bardzo miałam czas na cokolwiek innego 😉 A dziś, zamiast zabrać się z energią do wszelkich zaległości, które legły odłogiem, stwierdziłam, że uszło ze mnie powietrze i nie dam rady. Grunt to trafna diagnoza 🙂

Wczoraj odwiedziła nas LP z dziećmi: synem i wnuczką- pierwszoklasistami. Akurat Pańcio miał jeść obiad, więc naturalne było, że cała trójka usiądzie do stołu. Dzieci składały zamówienie, przekrzykując się jednocześnie:

– ja nie chcę ziemniaków

– ja nie chcę sosu

– ja mięsa

– ja też bez sosu; ziemniaczki i kalafior

a ja nie chcę kalafiora

I tak pomyliłam, które co, bo w międzyczasie zmieniały preferencje, a podczas jedzenia: ten sos to taki jak tu?, to ja chcę!!! I mięsko też…a ja kalafior…Ech…ważne, że się najadły i miały siłę do wspólnej zabawy 😉 Głośnej, bardzo głośniej…Obie z LP stwierdziłyśmy: że ani nauczycielkami, ani przedszkolankami, ani nawet jako personel w stołówce szkolnej- nie mogłybyśmy być! Praca w szkole to nie nasza bajka 😉 Pamiętam obrazek sprzed lat, jak jeszcze moja PT  była nauczycielką, a ja ją odwiedziłam podczas lekcji w czwartej klasie szkoły podstawowej. Całe 1,52 w kapeluszu wśród przekrzykujących  się nawzajem dzieciaków. Pewnie bym jej nie wypatrzyła w klasie, gdyby wtedy nie była w ciąży, i trochę się przez to nie wyróżniała. Byłam  w klasie może z 3 minuty i wyszłam z podziwem, że Ona wytrzymuje to przez niejedne 45 minut…

Jak już poruszyłam temat szkoły, to odniosę się do propozycji likwidacji, znaczy się „wygaszania gimnazjów”. Tak naprawdę nie wiem co o tym myśleć, choć nie ukrywam, że raczej sceptycznie się odnoszę do tego. Osobiście, na podstawie własnych dzieci, nie uważam  gimnazja za samo zło, i za całkowicie nieudaną reformę szkolnictwa. Mojej rodzinie nawet ta reforma się przysłużyła, bo moje dzieci zamiast w wieku 15. lat, to ruszyły w świat ku samodzielności  mając 16 lat; a w tym przedziale wiekowym, rok robi kolosalną różnicę: w dojrzałości, przystosowaniu, odpowiedzialności…Oboje kończyli wiejskie gimnazjum, i oboje dostali się do DM do dobrego liceum, które sami sobie wybrali… Zresztą polscy gimnazjaliści znacznie poprawili swoje wyniki  we wszystkich badanych obszarach i obecnie w UE  mają wynik powyżej średniej.  Ale zapewne znajdą się przeciwnicy, jak i zwolennicy gimnazjów. Ci drudzy, w większości dlatego, że boją się kolejnej reformy, na którą potrzeba kolejnych nakładów, i tego niewiadomego  co za tym stoi. Ja do samego gimnazjum nie mam zastrzeżeń, inaczej już się ma to w kontekście całej reformy, czyli likwidacji szkół zawodowych, i to że licea są trzyletnie,  w technikum czy na studiach odbywana praktyka nie musi iść w parze z kształceniem się…itp. Szczerze mówiąc, byłam za starym systemem, ale gimnazjum nie okazało się takim diabłem, jak go malowano. Nie przemawia do mnie slogan: gimnazja to wylęgarnia zła i patologii. Nie zgadzam się z tym, bo nie można kłopotów z młodzieżą w danym wieku, wrzucać do jednego worka pt: gimnazjum. Jako rodzic, przeżyłam reformę, dzieci też 🙂 A teraz pozostaje tylko ciekawość czy da się kolejny raz, bez większych szkód zreformować szkolnictwo. I cieszę się, że Pańcio ma jeszcze kilka lat, zanim pójdzie do gimnazjum- tak jak jego Mama i Wujcio, czy do siódmej klasy – tak jak jego dziadkowie 😉

Od dwóch dni zimnica i mglisto. Wymyśliłam zupę z zielonej soczewicy, na rozgrzewkę. To znaczy, wymyśliłam, że poszukam przepisu w necie 😉

15 myśli na temat “Mamy nie biorą zwolnienia…

  1. Pewnie trudno to zrozumieć, ale mnie czasem brakuje tego szkolnego rozgardiaszu. Czułam się w nim jak ryba w wodzie i nigdy mnie ten hałas nie męczył:)

    Gimnazja nie są najlepszym wynalazkiem. I nie chodzi mi o dydaktykę, lecz o sytuację społeczno-psychologiczną dzieci, które do niego trafiają. Uczeń szóstej klasy jest wyrywany ze swego oswojonego i bezpiecznego środowiska i trafia na zupełnie obcy grunt – nowy budynek, nowi koledzy, nauczyciele, przedmioty, wychowawca. Często też nowe, większe wymagania rodziców. Na dodatek mniej więcej w tym czasie rozpoczyna się trudny okres dojrzewania. Dzieciak wszystko to musi sobie jakoś poukładać, a nie jest to łatwe. Dorosły ma problemy, kiedy trafi do nowej pracy, a to jest bez porównania łatwiejsza sytuacja niż pierwsza klasa gimnazjum.
    Ośmioklasowa podstawówka pozwala dzieciom spokojniej przejść przez ten pierwszy etap kształcenia, pozwala nawiązać trwałe przyjaźnie. Daje też nauczycielom możliwość poznania ucznia i prawdziwego kierowania jego kształceniem i wychowaniem. Wierz mi, że trzy lata gimnazjum to za mało, żeby dobrze poznać całą klasę, w której ma się wychowawstwo, a co dopiero wszystkich uczniów, z którymi ma się lekcje. Mam porównanie, bo przed reformą miałam jedną klasę przez 5 lat, a po zaledwie trzy.
    Oczywiście wygaszanie gimnazjów to proces i trudny i kosztowny, ale nie demonizowałabym tego. Jeszcze ważniejsza jest kwestia odbudowy szkolnictwa zawodowego i powrót do czteroletniego cyklu kształcenia w liceum. Sądzę, ze w ogólnym rozrachunku powrót do starego systemu byłby korzystny dla społeczeństwa.
    Serdeczności :)))

    Polubienie

    1. Trudno nie, bo jeśli się lubi swój zawód, wykonuje z pasją, to zrozumiałe jest, że się w tym człowiek odnajduje:) Ja tylko mogę podziwiać :)- wiedząc, że sama się nie nadaję do pracy z dziećmi czy młodzieżą…

      Twoja argumentacja do mnie przemawia i właściwie zgadzam się z nią. Z punktu widzenia nauczycieli, innych rodziców może to całkowicie inaczej wyglądać niż z mojego subiektywnego; szczególnie, że moje dzieciaki nie zmieniały budynku (Misiek w czwartej klasie szkoły podstawowej ), koledzy i koleżanki trochę się powymieniali, bo był konkurs świadectw, a nauczyciele nie wszyscy nowi…Czyli mniej boleśnie niż ich rówieśnicy w miastach, choć i tam jest rejonizacja szkół, więc pewnie zdarza się, że z niektórymi rówieśnikami są dalej w klasie a przynajmniej w szkole.
      Ja podchodzę sceptycznie, bo boję się, że co nowa władza, to będą wdrażane nowe pomysły. Z drugiej strony ludzie z PIS-u byli kiedyś za gimnazjami, teraz zmienili zdanie, dlatego chciałabym, żeby ten proces miał szersze poparcie, nie tylko w sejmie, ale i w środowisku i w społeczeństwie.

      Serdecznie pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      1. Tak mi przyszło do głowy ( z podpowiedzi, bo dowiedziałam się, że od 2009 jest wdrożony program nauczania, który kontynuowany jest w pierwszej klasie liceum), że może w takim razie gimnazja czteroletnie, byłyby właściwsze niż powrót do starego systemu.

        Według najnowszych statystyk, to w szkołach podstawowych jest najwięcej agresji i nękania…

        Polubienie

      2. O tym, że gimnazja to niewypał mówiło się prawie od początku ich funkcjonowania w pokojach nauczycielskich. Teraz niektórzy bronią tego tworu ze strachu przed utratą pracy (choć przecież dzieci będzie tyle samo), przed bałaganem, jaki spowodują nowe programy i cała ta reorganizacja.
        Nawet sobie nie wyobrażasz jak każda nowa władza miesza w oświacie. Nie trzeba robić reformy systemu oświaty, żeby obrzydzić nauczycielom życie. Wielokrotnie zmieniano (nawet w trakcie trwania roku szkolnego) zestaw lektur czy system oceniania, bo akurat nowy pan minister nie lubił tego czy innego autora a cenił innego. W pewnym momencie nauczyłam się, że trzeba robić swoje, bo minister nie ma pojęcia o dydaktyce, a ja muszę dzieci nauczyć posługiwać się językiem ojczystym niezależnie od szalonych pomysłów władz.
        Czteroletnie gimnazjum nie jest dobrym pomysłem, bo wydłuża czas nauki tym, którzy powinni trafić do szkół zawodowych.
        Co do agresji w szkołach podstawowych to wydaje mi się, że o niej sporo wiemy, bo małe dzieci częściej się skarżą rodzicom i nauczycielom, a gimnazjaliści ukrywają agresywne zachowania.
        Pozdrawiam:)

        Polubienie

        1. Strach na pewno jest, bo przy takiej reorganizacji jednak niektórzy( nieliczni) stracą pracę czy stołki dyrektorskie…Ale to akurat nie powinno przemawiać za tym czy gimnazja mają zostać czy nie.
          Mogę sobie tylko w części wyobrazić, bo jednak my rodzice również ponosiliśmy tego koszty.
          Biorąc pod uwagę, że do szkół weszli sześciolatkowie, to czteroletnie gimnazjum nie wydłużyłoby wieku ukończenia go. Ale o tym powinni się wypowiedzieć nauczyciele, ale również chyba psychologowie i socjologowie…ja się nie znam 🙂
          No ja na pewno nie będę gimnazjów bronić jak niepodległości, ale zastanawiam się głośno, bo jeśli tylko politycy znowu będą uzdrawiać oświatę, to mogą być tego różne skutki…

          Serdeczności 🙂

          P.S. z moich doświadczeń i moich dzieci, z obserwacji też (dorosłych już dzieci znajomych i przyjaciół, to jednak przyjaźnie i kontakty najtrwalsze są jednak z okresu szkół średnich.

          Polubienie

          1. Masz rację, że najtrwalsze przyjaźnie zawieramy zwykle w okresie szkoły średniej, bo dopiero wtedy jesteśmy na tyle dojrzali emocjonalnie, żeby takie więzi mogły powstawać. Natomiast dłuższa podstawówka gwarantuje powstanie więzi z rówieśnikami i nauczycielami, dzięki którym dziecko ma poczucie bezpieczeństwa, bo nie musi walczyć o „miejsce w nowym stadzie” w trudnym dla siebie wieku (jak to ktoś z komentujących napisał), co z kolei skutkuje mniejszymi kłopotami wychowawczymi – mniejszą agresją, mniejszą podatnością na stosowanie używek itp.
            W sprawie reformy oświaty politycy powinni wsłuchać się w głos środowiska nauczycielskiego – praktyków, którzy na co dzień muszą zmagać się z żywą uczniowską materią.
            Moim zdaniem powrót do systemu 8+4=matura lub 8+3= zdobycie zawodu będzie łatwiejsze niż niegdysiejsze tworzenie gimnazjów. A jak będzie – czas pokaże.
            Serdeczności z mglistego dziś DM:)))

            Polubienie

            1. U nas też mgły:) A na dodatek przemarzłam i to w pomieszczeniu.

              Oby tak było jak mówisz 🙂 Oby mądrze, bez pośpiechu, w konsultacji z szeroko pojętym środowiskiem tych co w szkołach uczą. Na efekty jednak, tak czy siak trzeba będzie poczekać długo.
              Ciepło pozdrawiam 🙂

              Polubienie

  2. To ja przyznam, że efekt reformy obserwuję z boku i nie widzę w niej nic dobrego. Nie widzę nic pożytecznego w skumulowaniu dzieciaków w najgłupszym wieku w jednej szkole, gdzie muszą się na nowo odnaleźć i wywalczyć miejsce w stadzie. Patrzę na to co wypisują w sieci, jakim brakiem szacunku (w stosunku do wszystkiego, nie tylko do starszych) i kompletnym brakiem empatii się wykazują i trochę mnie to przeraża. Rozumiem, że swoje robi durny wiek, ale wszystkiego chyba nie da się nim tłumaczyć. Piszę pewnie jak stary piernik, ale naprawdę różnica mentalna między ludźmi ze starego systemu i tymi po gimnazjum jest ogromna. Oczywiście, są też ogarnięte jednostki z rocznika ’86 i mniej, ale właśnie – ze smutkiem piszę, że chyba jednostki…

    Polubienie

    1. A może to jest tak, że jednak przez te 15 lat świat się zmienił, życie nabrało tempa i ta różnica mentalna niezależnie w jakim systemie się uczyło, byłaby i tak spora? Wpływ mediów, łatwy dostęp do wszystkiego, szybka komunikacja- te różnice potęguje i podkreśla. A kluczowy i tak jest model wychowania w rodzinie.
      Ja się z Waszymi zdaniami zgadzam, bo dostrzegam to wszystko, tyle że nie zwalałabym tego wszystkiego na gimnazja. A ogarniętych jednostek jest sporo; jestem zdania, że jednak wciąż są w większości, tyle że, te nieogarnięte są bardziej widoczne, szczególnie w sieci. Nie będę bronić obecnego systemu, bo wciąż wiele jest w nim niedoskonałości, ale z drugiej strony, cofnięcie się do starego nie spowoduje ( moim zdaniem), że problemy z młodzieżą znikną- to już jest inny świat, i większości inne wychowanie…

      Polubienie

  3. Jako rodzic 1-nego dziecka „starego 8-kl” i 2-go dziecka „po gimnazjum”, muszę stwierdzić, że różnica jest ogromna. W tym trudnym wieku szkoła jeszcze potęgowała problemy. Moje dzieci przeszły to w miarę spokojnie, zawsze mogły liczyć na pomoc i wsparcie rodziców, bo to One były dla nas najważniejsze. Z perspektywy czasu, uważam, że to rodzice muszą zrobić wszystko, aby nasze dzieci wprowadzić w dorosłość dobrze i mądrze, a nie jest to łatwe zadanie.To rodzina wychowuje, i szkoła, przedszkole za nas tego nie zrobią. A czas się „nie wrati”.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę Młodym Rodzicom cierpliwości i mądrości.:}

    Polubienie

    1. No właśnie: rodzice, dom- powinni dać dziecku kręgosłup. Ja bym chętnie posłuchała młodych ludzi w przedziale wieku 20-30 lat- bo to oni są byłymi gimnazjalistami, którzy już weszli w dorosłość- jak je oceniają. Statystycznie ponad 60% społeczeństwa jest przeciw gimnazjom, tyle że to społeczeństwo ( badane) powyżej 35 roku życia.

      U nas z kolei dzieci w czwartej klasie zmieniają szkołę, ( budynek, miejsce ) i muszą się na nowo adoptować, nie mówiąc już o nauczycielach przedmiotowych, bo to naturalne w programie w całym kraju.

      Serdeczności 🙂

      Polubienie

    1. Dodałam pomidory, i zupa zrobiła się czerwona 🙂 Smaczna, pożywna, i po dzisiejszym przemarznięciu- rozgrzewająca 🙂
      Następnym razem zrobię z czerwonej.

      Polubienie

  4. Co do reformy- mam nadzieje, ze wdroza w zycie kwestie szesciolatków pozostajacych w przedszkolu.

    Podziwiam osoby uczace w przedszkolu czy szkole- nie dałabym rady.

    Polubienie

    1. Ja akurat nie jestem przeciwna sześciolatkom w szkole ( choć się nie upieram), ale mam uwagi już co do warunków i programu w szkole dla nich. Jak słyszę, że są takie szkoły, gdzie dzieci muszą uczyć się na zmiany, klasy przepełnione- to uważam, że to karygodne. U nas 1-3 ma osobny budynek, dzieci mają w miarę dobre warunki, i tak naprawdę od nauczycieli zależy, jak się w szkole odnajdą jako uczniowie.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s