Kontakt nie tylko szklany ;)

Dwie znane mi matki, postanowiły spędzić weekend w malowniczym miasteczku położonym nad jeziorem w odległości ode mnie pół godzinnej jazdy na trasie do DM. Ich córki (razem dwie ) uczestniczyły  tam w warsztatach, a że nie święci garnki lepią, to ich nieco starsze matki, też zachciały -w pięknych okolicznościach przyrody- po babrać się w glinie:) Zresztą nie pierwszy raz- pierwszy, rzut beretem ode mnie. W sobotę nawiązałyśmy kontakt telefoniczny i cała czwórka była oczekiwana wczesnym wieczorem. Pogoda zrobiła supra-is, i po bardzo zimnym poranku, umożliwiła posiedzenie na dworze bez szczękania zębami i opatulania się w kilka warstw oraz wypicie zimnego, ciemnego i jasnego czeskiego piwa, zagryzając (nie tylko) słowackim serem owczym 🙂 Znamy się jeszcze przed tym, zanim miałyśmy dzieci; z jedną z nich przyjaźnię się od studenckich  lat (PT), a że Ona przyjaźni się z E. od licealnych, to naturalnym jest, że z E. się znamy i lubimy, choć nasz kontakt w ostatnich latach bywał sporadyczny. Nie przeszkadza nam jednak to w tym, żeby czuć się w swoim towarzystwie tak, jakbyśmy się spotykały często 🙂 Każda o sobie wie sporo, mniej więcej na bieżąco, bo naszym łącznikiem jest PT 🙂

Wieczór na pogaduchach mijał szybko, a gdy wybiła godzina SK, przeniosłyśmy się do domu przed telewizor, który już od jakiegoś czasu okupowały  młodsze dziewczyny. Po nawiązaniu wzrokowego kontaktu szczególnie z jednym z prowadzących ( dwóm dziewczynom- zaległym na  kanapie -baaardzo bliskiego sercu ) sobotni szklany kontakt z nadmorskiej miejscowości, pilnie kibicowałyśmy wszystkie pięć, a nawet OM dołączył jako kolej fan 😉  W międzyczasie zaangażował się w  późną kolację, co PT odnotowała stwierdzeniem, że przez trzydzieści lat nie widziała Go robiącego nic ciepłego- a były to tylko kiełbaski na gorąco ;D Dziewczyny odjechały około północy- rano o barbarzyńskiej godzinie, jeśli chodzi o niedzielę, miały zajęcia- dając mi po półgodzinie znać, że dojechały szczęśliwie 🙂 A ja uszczęśliwiona i ucieszona wspólnym wieczorem mogłam się oddać spokojnie w objęcia Morfeusza.

Niedzielne popołudnie to ścisły kontakt z LP w Jej altance- lato wróciło!!! Planowanie wspólnego wypadu nad morze- może się uda 😉 A wcześniej z grillowany obiad ze Starszymi Dziećmi + Pańciem i zaprzyjaźnionym kolegą, notabene mężem LP.

A dziś poniedziałek i kolejny oczekiwany i planowany kontakt 🙂 Dobrze jest mieszkać na trasie 😉

Spontaniczne czy planowane- nieważne, ważne, by te kontakty były!  Dla obopólnej radości 🙂