O (nie)sprawiedliwości i (nie)równości…

Odkąd wymyślono pieniądze (podobno to jednak nie Fenicjanie byli pierwsi) to one rządzą światem. Potrafią omamić, zgubić, skłócić, etc…nielicznym przynieść szczęście. Jedno jest pewne: wszystkim są niezbędne do życia, niektórym tylko do przeżycia, a niektórym do szastania na lewo i prawo…

W oczy będzie mówić z dumą o sprawiedliwości i równości – oddając firmę w dwie pary rąk. I tu jest zgoda. Na tym jednak sprawiedliwość oraz równość się kończą i nabierają innego znaczenia. Ma wgląd i przegląd wszystkiego, co dzieje się w firmie, łącznie z finansami a raczej przede wszystkim z nimi. Trzeba być ślepym i głuchym, żeby nie widzieć, że jedna strona okrada firmę, żyjąc ponad stan za firmowe pieniądze. Druga ciężko pracuje- zbyt często kosztem (brak czasu) własnej rodziny- wiedząc, że firma to żywicielka (niejednej) rodziny, a nie tylko dojna krowa. Jedna się niczym nie przejmuje, traktując firmowe pieniądze jak swoje, druga zamartwia się o stan finansów firmy. W takiej sytuacji to nie tylko przymykanie oczu, ale jawne przyzwolenie- współuczestnictwo. Zastanawiam się, czy to perfidia, czy jednak zaślepienie.

Jestem przygnębiona. Zwyczajnie mi żal kogoś, kto lubi swoją pracę, kto dba o firmę, kto myśli, martwi się, przejmuje – a w zamian jest oszukiwany albo karmiony półprawdami. Jest uczciwy, pracowity  i przyzwoity, więc w głowie mu się nie mieści to, co się dzieje. Woli nie wiedzieć, nie słyszeć, o tym, co widzą nawet obcy…

Jestem świadkiem, co  z człowieka może zrobić nagła utrata zaufania do wieloletniego partnera (przyjaciela)  w biznesie. Oprócz utraty zaufania dochodzi strata finansowa, nadszarpnięcie reputacji firmy, którą tworzyło się przez tyle lat. Ale to nie o kasę przede wszystkim chodzi- choć wiadomo, że wszelkie kłopoty wzięły się z powodu pieniędzy ( tu też ktoś żył ponad stan i pogrążył własną firmę a przy okazji  inną wpuścił na minę )- tylko o dołujące  poczucie, że zostało się oszukanym, wykorzystanym. Tak silne, że uniemożliwiające życie jak do tej pory.

Nie chcę być  po raz drugi świadkiem podobnej sytuacji. O tyle trudniejszej, że relacje między wspólnikami są bliższe- rodzinne.

Trafia mnie szlag na obie strony plus na współuczestników, tej całej, jakże sprawiedliwej równości. Jak można nie przemówić do rozumu jednemu i drugiemu. Jednemu, by zaprzestał wykorzystywać, drugiemu, by przestał dawać się wykorzystywać. Udawać, że nic się złego nie dzieje. Stwarzać pozory i głosić o swej sprawiedliwości.

I tak sobie myślę: chroń mnie  i moje dzieci ) panie Boże od takiej sprawiedliwości!!!

Reklamy

6 myśli na temat “O (nie)sprawiedliwości i (nie)równości…

  1. Najgorsze co może być, to spółka z kimkolwiek. Jeśli firma się rozwija i zarabia, to prawie zawsze jeden ze wspólników ma bardziej emocjonalny stosunek do pieniędzy, a drugi do pracy i zaczyna się problem, a jego skutki potrafią się ciągnąc przez pokolenia.
    Oby Ci się to nie przytrafiło!
    Pozdrawiam sobotnio:)

    Polubienie

    1. Jestem nauczona, że najpierw inwestycje w to co przynosi dochód, dbanie o to, a zyski na przyjemności w drugiej kolejności a nie odwrotnie.
      Trafnie to ujęłaś z tym emocjonalnym stosunkiem.
      Mnie już się nie przytrafi, ale moim bliskim tak. I mnie to niepokoi.
      Uściski serdeczne 🙂

      Polubienie

  2. Ciche przyglądanie się jest najbezpieczniejszym rozwiązaniem. Jak coś, to ja nie chciałem się wtrącać, nie wiedziałem czy nie znam się, mam swoje sprawy. Z drugiej strony nie można znowuż pomóc nikomu na siłę i na siłę otwierać oczu. Niestety znam takie przypadki, że ktoś podejrzewał, że jest robiony w bambuko, ale bał się podjąć jakieś zdecydowane kroki, żeby ta druga strona… się nie obraziła. Żeby nie siać fermentu i nie robić zamieszania, bo po co, będzie nieprzyjemnie, a tego nie chcemy. Ręce opadają…

    Polubienie

    1. No opadają. Szczególnie, jak widać na gołe oko ( niejedno), że ta sytuacja i sytuacja firmy, komuś sen spędza z oczu, a nie potrafi zadziałać. Bo niewiedza bywa milsza- tyle razy to powtarzam. Tylko udawanie, że się nie wie, może przynieść tragiczne skutki.
      Ja nic nie mogę zrobić, jak tylko stymulować osobę ( która ma prawo i nawet obowiązek się wtrącić), by z kolei ta pobudziła do efektywnego działania te osoby, które mogą rozwiązać ten problem.
      Mnie przeraża fakt, że ktoś chełpiący się własną sprawiedliwością, kryje czyjeś nadużycia. Nie reaguje a ma do tego prawo, tylko wykorzystuje fakt, że osoba wykorzystywana nie potrafi, nie chce kategorycznie temu przeciwdziałać.
      I czy w ogóle można pogodzić dwie wizje prowadzenia biznesu: jedną z naciskiem na dobro i rozwój firmy, a drugą z naciskiem na wyciągnięcie z niej jak najwięcej korzyści dla siebie.

      Polubienie

    1. Gały nie są narażone na zbyt dużą częstotliwość -na szczęście- inaczej chyba, by nie wytrzymały i powiedziały co widzą- prosto w oczy…
      Dostałam opierdziel( OM) w ramach dbania o zdrowotność. Tyle że, życie moich bliskich, to też moje życie…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s