Na własne życzenie…

 

Nie wiem, czy kiedykolwiek napisałam, że nie lubię poniedziałków. Nie przypominam sobie, bo raczej nic do nich nie mam. Wczorajszy był cudowny pod każdym względem. Dał w końcu wytchnienie- po nocnej burzy można było odetchnąć pełną piersią, nie obawiając się o oparzenie własnych wnętrzności, a siedzenie na powietrzu nie groziło ugotowaniem się w ciągu dwóch minut, jak jajko na miękko 😉 Po niedzielnym wieczorze, kiedy to o 21. termometr wskazywał 30 stopni, poniedziałkowy pochmurny ranek był jak orzeźwiający owocowy koktajl po gorącym rosole 😉 Smakowity i stawiający do pionu! Jakoś tak kulinarnie mi się skojarzyło, ba, nawet zdecydowałam się postać chwilę przy kuchence i usmażyć smakowite placki ziemniaczane, które już za mną chodziły jakiś czas. A i koktajl zrobiłam: z arbuza 🙂

Humor zwarzył mi się tylko na moment, i to na własne życzenie. W okresie letnim dużo rzadziej odpalam laptopa, czy na tablecie lub fonie wchodzę gdziekolwiek- bywają nawet dni, że wcale. Czasem nadrabiam zaległości a czasem nie. Czasem coś wpadnie mi w oko, co potem burzy mi wizje i kłóci się z wcześniejszym osądem i niepotrzebnie irytuje. Jak pewna miłośniczka zwierząt- autentyczna w tym, co robi, pisze, mówi. O nich, czyli o naszych „braciach  mniejszych”. I za to Ją szanuję. Gorzej wypada, jeśli chodzi o ludzi, mimo że w jednym z komentarzy twierdzi: Polacy musza sie ponownie nauczyc szanowac, bo zupelnie zapomnieli co oznacza to slowo!- (cytat -kopiuj wklej). Tyle że to tylko słowa. Bo wcześniej i później w różnych komentarzach, pod różnymi publikacjami, czytam teksty wystukane Jej palcami, gdzie wyśmiewa czyjąś tuszę, bo na wzrost człowiek wpływu nie ma, ale na wagę już tak…Nie wspomnę o tym, że wszyscy ze słusznej i jedynej opcji są przez Nią poważani (tytuły, nazwiska wielką literą etc….) a pozostali już  nie zasługują  by choćby Caps Locka przy nazwisku wcisnąć – ale na  niewybredny epitet już często tak (to chyba zamiast tytułu)  I takich kwiatków, tfu, tfu chwastów jest wiele, bo kwiatki są tylko na Jej profilu- dba o to bardzo. Być może się czepiam, ale nie dbam o to. Kłóci mi się taki wizerunek, a raczej wizerunki dwa. I nie chodzi mi o poglądy polityczne, religijne,  tolerancję czy jej brak. Chodzi mi o konsekwencje i odpowiedzialność za słowa. I tak sobie myślę, że można kochać psy i koty, pochylać się nad każdym zwierzątkiem, bo przecież zwierzęta mają głos- ludzie już niekoniecznie, a przynajmniej nie wszyscy, szczególnie ci z innej „niesłusznej” opcji (niekoniecznie politycznej).

A jeśli  o psach mowa…Nie chciałam  już mieć psa po Maksie. Domowego. Żadnego. OM jednak stwierdził, że jakiś mały piesek musi być i już. Bo jak to nie mieć psa na wsi? Szczególnie że do tej pory mieliśmy zawsze dwa. Zamówił w schronisku (suczkę, młodą, niedużą, szczekliwą)  tak bym nie musiała tam jechać i wybierać. I o to jest:

Mysia

 

Mysia  nie od myszy a od misi:)), bo tak już wołał na nią jej opiekun. Nie chciałam jej mieszać w głowie. Po raz pierwszy koło domu stanęła buda dla psa. Jest lato…a ja już się zastawiam czy nie był to niepotrzebny wydatek…

Miałam tego nie pisać, zostając przy fajnym wczorajszym dniu, ale dziś już jest wtorek- totalny potworek. A to za sprawą mojej fizycznej niezidentyfikowanej słabości. Pokonanie domowych schodów- to jak wejście na Śnieżkę przy 30. stopniowym upale. Co za licho? Nie wiem. Wczoraj, to pomyślałabym o anginie, bo po spożyciu ogromnej ilości lodów, w poniedziałek obudziłam się z bolącym gardłem, ale zaraz mi przeszło po tabletce i nie wróciło. Dlatego nie wiem co zaś…ech…

20 myśli na temat “Na własne życzenie…

  1. Niech Ci Mysia da tyle radości ile tylko czworonóg potrafi:) Wiesz… ja czasem też bardziej szanuję zwierzęta niż ich właścicieli, ale nie ze względu na tuszę, wygląd, czy poglądy polityczne. Zupełnie inne cechy mnie zniechęcają do niektórych osób.

    Polubienie

    1. Dziękuję 🙂
      I to jest całkiem zrozumiałe, bo na szacunek należy sobie zasłużyć. Zwierzęta zasługują na pewno!
      Jednak spierać się, oceniać warto merytorycznie a nie epitetami, bo fajnie wyznawać zasadę, że kocha się swoje a szanuje cudze… Ktoś o innych poglądach nie musi być od razu pierd…babą etc. 😉 Może być amebą jeśli szkodzi innym z premedytacją…

      Polubienie

  2. Wrzuciłam ów cytat do wyszukiwarki i nic mi nie wyskoczyło… Tzn. źródła nie znalazłam. Przyznam, że też wolę zwierzaki niż ludzi – do zwierząt mam cierpliwość, do ludzkiej głupoty nie. Oczywiście, bez popadania w skrajności.

    Cudownie, że mimo wcześniejszych planów znów zamieszkał u Was piesek. Jednego mniej w schroniskowym boksie, jeden więcej ma własny dom.

    Pozdrawiam z upalnego Krakowa 🙂

    Polubienie

    1. To był podstawowy argument, że ze schroniska. Myślę, że jeszcze weźmiemy drugiego, większego…:)

      No popatrz, a mówią, że w sieci nic nie ginie…

      Nawet człowieka, który popełnia głupoty, nie zwalania się od myślenia, więc czasem trudno o cierpliwość.

      U nas dziś też upalnie, choć już nie tak jak weekend…
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  3. Też się cieszę z nowego Psiego serduszka! Podejrzewam że zafundujecie jej „pieskie życie”…czyli pełna miska, podkradanie żarełka ze stołu, chrapanie kołami do góry itd. 😀 😀 😀

    Polubienie

    1. 😀
      Nic z tego…będę wychowywać :))) Miałam już niewychowanego psa, który miał za nic nasze prośby i groźby też. Ubłocony wskakiwał do auta, jak tylko otworzyło się drzwi, żebrał przy stole. drapał drzwi i zwiewał na wieś… itd…
      Miska pełna, ale żarełko ze stołu, o nie! Będę niezłomna. Ze stołu do miski- kultura musi być 😉 Na razie dołki kopie, przegryzła piłkę Pańcia,. rozwala Jego zabawki po podwórku i inne śmieci, poszarpała futrzaka- a miała na nim spać. Ale się słucha.

      Polubienie

      1. Ja też tak mówiłam…tylko psiowe jedzonko, spanie na własnym posłaniu, aporciki…bla bla bla
        Miała być pieskiem małym, gładkim coby sierści nie zostawiała…..jest gruba jak parówa, kosmata, wszędzie fruwają kłaki….i ma oczy jak kot ze Shreka!
        ….i nie oddam jej za żadne skarby! Jest już z nami 9 lat!
        ps.najbardziej smakuje jej wołowina, łosoś i czipsy 😀 😀 😀

        Polubienie

        1. Czy ja coś wspomniałam o aucie?
          Hmmm…Mysia właśnie zaliczyła wycieczkę do miasta na pace busa, do którego wkradła się bez wiedzy Pańcia ;D

          Co do jedzonka, to ja od razu wiedziałam, że nie tylko psiowe- być może to jest niepoprawne, ale zawsze swoje psy tak karmiłam. Chipsów nie tknie- no chyba, że akurat ten smak jej nie podpasował ;P

          Mysia ma być bardziej podwórkowym piesiem niż domowym, a jak będzie, to nie wiem…Zobaczymy kto podyktuje warunki ;D

          Wcale Ci się nie dziwię, bo jak tu oddać członka rodziny??

          Polubienie

  4. Uważam za ciężką (prawdopodobnie nieuleczalną) hipokryzjo-amebiozę kochanie zwierząt i nielubienie ludzi – odwrotnie również. Albo się szanuje każde istnienie, albo żadnego. Szacunku dla drugich (zwierząt, ludzi) nie ma na wagę – jest albo go nie ma.
    Oczywiście to tylko moje osobiste zdanie 🙂

    Polubienie

    1. No tak mi tą hipokryzją powiało, gdy przeczytałam komentarz o szacunku. Z jednej strony to osoba miła i przyjazna, a z drugiej potrafi dosadnie o kimś napisać, ocenić. Zgrzytnęło mi.

      Polubienie

  5. * Są ludzie, którzy lubią tylko zwierzęta. Może doświadczyli od kogoś krzywdy, której nie są w stanie znieść i mszczą się na wszystkich?
    * Fajna ta Twoja Mysia:) Niech Ci przynosi radość:)
    * Słabość pewnie jest spowodowana upałem. Ja się dziś wdrapywałam na czwarte piętro do mieszkania syna i w połowie drogi musiałam na schodach przysiąść. Chyba spadek ciśnienia czy jakie licho?
    Uściski:)

    Polubienie

    1. z powodu swędzących pogryzień komarowych nie zaczęłam nie znosić wszystkiego, co lata 😉
      A bardziej serio? Każde uogólnienie ma cholerną wadę – nie uwzględnia odcieni rzeczywistości…
      Mszczenie się na wszystkich – wygląda mi to na chorobę…

      Polubienie

      1. Właśnie przeczytałam na zacnej stronce inetowej radę, jak nie zostać pogryzionym przez komary!
        A oto i ona: „Żeby komary nie gryzły, weź cytrynę, sól, butelkę Tequili i nie wychodź z domu!” 😀 😀 😀
        ps.mnie w tym sezonie dopadły jak na razie tylko dwie fufy końskie…piękne, wredne bąble na nodze i jakoś żyję, bo jak znienawidzić naturę?!

        Polubienie

    2. Mam nadzieję, że nie jest ich wielu…
      A w tym przypadku na pewno nie na wszystkich, ale na tych, z którymi w jakimś sensie jest nie po drodze, więc można przyłożyć. Kłóci mi się to z ogólnym obrazem stosowania języka miłości i łagodności do zwierząt, a do człowieka już niekoniecznie. Przecież można kogoś nie lubić, z kimś się nie zgadzać, ale po co od razu obrażać?

      Chyba jakieś licho. Przez jakiś czas męczył mnie kaszel, ale sobie poszedł, a ja dalej słaba…

      Mam z kim teraz pogadać, bo większość dnia jestem sama 🙂 Jest młoda to i wesoła.
      Dziękuję i ściskam serdecznie 🙂

      Polubienie

  6. Są ludzie i taborety i nic w sumie tego nie zmieni.
    A teraz taka anegdotka z życia wzięta…wniosek sam Wam się nasunie 🙂
    Idą dwie panie (?!) w wieku ok. 60/65 lat; jedna prowadzi coś a’la Pekińczyka, druga Yorka…idą chodnikiem pod moim blokiem. Widzą moją Korkę (czysta rasa kundla z burkiem :P) i wnet pieski na rączki a jakby było mało…spieprzają na ulicę (!). Ja im na to: „Drogie Panie! Proponuję zapierdalać z drugiej strony bloku…bo może jaka zaraza przejdzie na Was! Babki foch na gębach…a ja ubaw po pachy! Najnormalniej zaczęłam się śmiać w głos…hahaha.

    ps.to są te skrajne przypadki miłości tylko do swoich zwierzątek. Bo ja kocham wsie psiaki…nie ważne czy z rodowodem czy nie. A w sumie moje kochane psiaki zawsze były przygarniętymi kundelkami…najnajnajkochańsze stworzonka na świecie!!!
    ps.2.a Yorków (lolków) nie cierpię…bo nie ma co przytulić ani potargać 😛

    Polubienie

    1. Marta, u nas najczęściej były znajdy, albo szczeniaki od znajomych. Nawet raz pekińczyk-sunia się przybłąkała, a jak odeszła do lepszego świata, to po raz pierwszy kupiliśmy psa z ogłoszenia- rasowego pekińczyka, bo obie z Mam się zakochałyśmy w tych mordkach. Zresztą w bloku dużego psa trudno trzymać, choć znam takich co trzymali. Jak i ten odszedł, a ja wyjechałam na swoje, to Mam już nie chciała żadnego psa a szczególnie suczki, dopóki Tata u nas na wsi, na łące nie znalazł szczeniaka- kundelka. Ja wtedy miałam dwa psy, więc pojechała- bo to suczka była- do miasta :)) Niestety żyła tylko 7lat, ale za to po pańsku…:))) Nie mam nic przeciwko właścicielom rasowych psów, o ile oni nie mają nic przeciwko kundelkom 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s