Migawki :)

Powinnam się oszczędzać, i mogłam, bo sam widok z okna (do samej podłogi) rekompensował wszystko.

DSCN8210Ale, jak tu się oszczędzać, gdy pęd  ma się w genach? Pogoda cud malina, nawet burza wiedziała, kiedy nawiedzić- podczas meczu Polska: Gruzja- gdy wszyscy już zeszli ze szlaków 😉 Grzechem byłoby siedzieć w jednym miejscu- nawet jeden dzień. Głupotą zaś (moją) było, nie kazać sobie (indywidualnie)  powtórzyć trasy na Wysoki Kamień. Słuchał OM, zaopatrując się w dwie mapy, a ja wpadłam na końcówkę i usłyszałam tylko, że po 10 minutach od pensjonatu, pod stromą górę, oczom naszym ukaże się drewniana szopa, i wtedy skręt na lewo, by nie wdepnąć na czerwony szlak- trudniejszy. Ogólnie z odpoczynkiem w schronisku miało nam to zająć cztery godziny. Miało.

Z zegarkiem w ręku-a raczej telefonem- gdy tylko minęło 10 minut, z wytęsknieniem wypatrywałam jakieś szopy. Dlatego starą, rozwalającą się drewnianą chatę na podmurówce, wzięłam za tę właściwą i swoje kroki skierowałam w pierwszą lewą dróżkę, jaka się napatoczyła. OM trochę protestował, że ta właściwa jest pewnie trochę dalej i …wyżej. Tak się zafiksowałam, by nie wleźć na czerwony szlak jak mucha w krowie łajno, że Mu nie uwierzyłam. Co miał chłop zrobić? Musiał iść za mną. Po jakimś czasie już wiedzieliśmy, że to nie jest szlak czarny, którym powinniśmy spokojnie dojść do celu. Po czterech godzinach wędrówki doszliśmy od d..y strony ;D Droga momentami stroma i kamienista- oznaczona na niebiesko.

DSCN8229

 

Oraz ta czerwona w wersji łagodnej- jagodowej 🙂

DSCN8253

DSCN8238

Z satysfakcją dotarliśmy do celu.

DSCN8256

 

I podziwialiśmy widoki.

DSCN8263

 

Zajadając chleb z przysmakiem izerskim oraz małosolnymi. Ja jeszcze skusiłam się na domową szarlotkę do kawy :)Napaśliśmy oczy i brzuchy, odsapnęliśmy troszeczkę i ruszyliśmy z powrotem, a raczej do przodu 😉

Przy zejściu już się nie odezwałam ani słowem, co do trasy.  Zeszliśmy czerwoną: kamienistą, stromą, i minęliśmy miejsce, w którym mieliśmy skręcić w lewo na trasę czarną. Było może niecałe 100m od tego, gdzie zboczyliśmy, a właściwie ja zboczyłam 😉  Szopa drewniana jak wół stała.  OM  łaskawie to  przemilczał. Dopiero na miejscu stwierdził: że zejście czerwoną też do najłatwiejszych nie należało, niby z górki a mięśnie nóg dopiero dały o sobie znać. Jego. Moje dawały już w drodze na.

Gdy Tuśka zapytała się mnie  czy odpoczęłam, to kiwnęłam głową na tak i nie. Fizycznie zmachałam się jak  dziki osioł lub Struś Pędziwiatr uciekający przed Kojotem 😉 Porządnie, ale z ogromną satysfakcją, że się udało. Psychicznie zaś jak najbardziej. O tej porze roku zieleń jest najpiękniejsza, a i zapach kwiatów najintensywniejszy, dzień najdłuższy, więc czego pragnąć więcej?

DSCN8331

 

Miałam to wszystko  intensywnie przez chwil kilka…

Miałam zamiar fizycznie odpocząć  przez weekend nad morzem. Bynajmniej nie leżąc plackiem na plaży- bo za tym nie przepadam, a teraz to nawet nie mogę. Tam spacer, nawet długi, byłby po równym terenie, i zboczyć  się nie da 😉 Byłby.

Od godziny jestem z PT na gorącej linii telefonicznej. Patrząc na to, co dzieje się za oknem oraz w necie na pogodę- wstępnie ustaliłyśmy, że PT odmówi pokój i zaklepie na za tydzień. Stwierdziłyśmy jednogłośnie, że zimno nam nie przeszkadza, ale zapowiadany deszcz już tak. Wstępnie to PT wyjedzie, ale do mnie 🙂 Mamy jeszcze cztery godziny na podjęcie ostatecznych decyzji.

A teraz idę bić koguciki z moją LP 😉

Reklamy

26 myśli na temat “Migawki :)

      1. Wiecie co…Polanę Izerską objechałam rowerem lub przeszłam pieszo wzdłuż i wszerz … Stóg Izerski też … te widoki nadal mnie zatykają. Nadal dostaję jakiegoś niespotykanego zachwytu! I ciągle chce mi się tam wracać!

        ps.dziś wspominałam z bratową nasze wspólne wyprawy do „chatki” … mam nadzieję wkrótce powtórzyć ten maratonik 🙂

        Polubienie

  1. No, no! Taką kamienistą drogą iść kilka godzin, to wyczyn! Podziwiam i zazdroszczę, bo ja pod górę to pewnie bym szła, ale z górki to już raczej niekoniecznie. I pomyśleć, że lat temu 45- 40, zdeptałam wszystkie trasy od Szklarskiej, Kowar i Karpacza w górę. A na Wysoki Kamień wychodziłam od „Rzemieślnika” w Szklarskiej:) To moje rodzinnej strony, bo urodziłam się w Jeleniej Górze, a moi rodzice poznali się w Kowarach.
    Buziaki serdeczne przesyłam i życzę dobrej pogody nad morzem:)

    Polubienie

    1. Z górki było gorzej, choć krócej, bo to z d..y strony to było ponad 2 km ;D Ale warto było, bo trasy przecudnej urody i zawsze na jakimś kamieniu lub pieńku można sobie przysiąść i odsapnąć.
      Nogi to mnie bolały przy samej d. 😉
      Wychowałaś się w przepięknych okolicznościach przyrody, bo i Jelenia jest pięknie położona.
      Bużka 🙂

      Polubienie

      1. Wychowałam się na Dolnym Śląsku, w okolicach Wołowa, ale przynajmniej dwa tygodnie wakacji przez wiele lat spędzałam w Kowarach lub Szklarskiej. Dziś, niestety, moje kolana pozwalają mi na chodzenie wyłącznie po płaskim, ale kto wie czy pod koniec lipca nie zaryzykuję?…

        Polubienie

        1. Ja dopiero odkryłam te okolice 7 lat temu, i byłam po raz trzeci- ( Karpacz, Kudowa, Szklarska), ale mam nadzieję nie ostatni. Do tej pory jeśli góry to: Bieszczady, Beskidy, Tatry jako jednodniowe wypady…A przecież mi do Karkonoszy najbliżej.
          A rower? Jest sporo fajnych tras.
          Nawet sama jazda autem sprawia tam ogromną przyjemność 😉 Dla widoków warto pojechać!
          I nie jest tam tak tłoczno od turystów, choć pewnie w miesiącach wakacyjnych będzie ich dużo więcej.

          Polubienie

          1. Zdecydowanie więcej…szczególnie na takich trasach jak na Orle itd. W tygodniu jeszcze ujdzie ale w wykendy niestety trzeba się przepychać-dosłownie (!)
            Z drugiej strony Polana Izerska to takie lajtowe trasy; i dzieci na małych rowerkach dają radę.
            Jeśli chce się troszkę ciszy na bezludziu to trzeba wybrać trasy bardziej wymagające.

            ps.Roksano…w Nove’ym Mesto’cie w Czechach koło samego Świeradowa są fajne singletracki … dla każdego coś dobrego 🙂

            Polubienie

            1. Ach, kusisz, kusisz, ale sama widziałam, szkoda, że nie wiedziałam o tym wcześniej.

              W tamtym roku, ( w swojej okolicy) w ciągu 1,5 miesiąca zrobiłam rowerem prawie 700km ( najdłuższa trasa 53 km), a potem wyszło, że towarzyszył mi skorupiak…

              Polubienie

                1. Pod następnym postem napisałam, że nie jesteś wredna…COFAM!!!!;DDD
                  Kliknęłam, i wsiąkłam…:))))
                  Ale, dobrze, że podałaś ten link, bo może ktoś jeszcze zobaczy i się skusi 🙂

                  Polubienie

                2. Przeca ja już dawno już pisałam żem wredna, durna, postrzelona itd. 😛

                  ps.ten link nie ze złośliwości…pięknie tam człowieki opisały te tereny…fajnie czytać i oglądać fotki miejsc, które się poznaje 🙂

                  Polubienie

  2. Aaa 10 km! Na Tolku owszem! Bez Tolka 1 kilometr i jęk. Dlatego wybieram się na Zdolny Śląsk (prawa autorskie – Natalia), a nie tak wysoko.
    A jednak żeś Struś Pędziwiatr! 😀

    Polubienie

                1. No jak to…nawet zaraz po narodzinach swoich nie dostałaś troszkę gwarancji?! …a to pod reklamację już podchodzi 😀
                  ps.się pokombinuje , się zmieści 😀

                  Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s