Zdobywać szczyty…

Jadę!

Z tymi szczytami to lekka przesada 🙂 Nie będzie tak jak WTEDY, bo wtedy to ja byłam prawie osiem miesięcy po zakończeniu leczenia, a nie jak teraz niecałe trzy. To duża różnica, o której przypomniał mi OM, gdy sprawdzałam pogodę- zaklinając, by nie było upałów i zastanawiając się co w razie deszczu. Usłyszałam: przecież nie będziemy tak intensywnie biegać po okolicy (w górę, w dół i po dolinach) tak jak ostatnio:

DSCN7909DSCN8021

 A ostatnio, to było w październiku, kiedy wiedziałam, że siedzi we mnie skorupiak, ale nie miałam jeszcze  na papierze jak bardzo się rozpanoszył. I dlatego, po ponad dwugodzinnej, dziarskiej wędrówce ( góra-dół)  po Skalnym Mieście,

DSCN8078

 

gdy wyszliśmy 4 km od zaparkowanego auta, zamiast poczekać w przytulnej restauracyjce, aż OM po mnie wróci- udałam się wraz z nim na parking. Nie powiem, droga była całkiem przyjemna, i w  końcu w poziomie,

DSCN8096

ale dała mi się ostro we znaki. Wtedy po raz pierwszy poczułam, że opadam z sił, i nie jest to tylko efekt mojej wędrówki.  Na szczęście tego dnia już wracaliśmy do domu. Na szczęście, bo znając siebie, nie dałabym za wygraną i nie siedziałabym bezczynnie, podziwiając tylko widoki. ( Ha!- przypomniało mi się, że efektem ubocznym tej wędrówki były: dziury w obu skarpetkach :))

Ale to już było 🙂 A jak będzie? To się dopiero zobaczy… Na wszelki wypadek, wybrałam pensjonat położony  trochę z boku, z terenem ponad 4 tys. m.kw. w otulinie lasów- jak sami się reklamują. I na szczęście zdążyła przyjść przesyłka:

DSCN8199teraz zastanawiam się tylko, ile i którą ze sobą zabrać 😉

Wiem, sama sensacja, ale liczę, że tylko taka będzie mi dana. Choć nie będę odcięta od świata, to stawiam embargo na dopływ złych wiadomości z całego  ich arsenału możliwości…;) I na meszki, których  nocna inwazja zmusiła mnie do podjęcia walki z góry przegranej, zresztą. Efekt zobaczę rano, ale już jeden jest: ten post ;)))

Miałam przemilczeć( ale wnerwiły mnie meszki i zaswędziało ;)) polityczne „trzęsienie ziemi” jakim jest dymisja kilku ministrów oraz marszałka sejmu. Tak jak w milczeniu przyjęłam przeprosiny Pani Premier- lepiej późno niż wcale. Ale jak usłyszałam z ust Marszałka, że uległ prośbie Pani Premier i zrzeka się funkcji marszałka sejmu ze względu na dobro ( w  trosce o )  Platformy- to parsknęłam śmiechem, bo to wszystko śmiechu  jest warte.

Dziś  już będę się wakacjowała pod niebem karkonoskim 🙂 I szerokim łukiem omijała polityczne ścieżki…wycieczki również 😉

Reklamy