Męska rozmowa…

…czyli wszystkie ręce na pokład.

No nie wszystkie. Moje tylko mentalnie, wszak mam orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy. Jeśli ktoś według ZUS-u jest niezdolny, to w rzeczywistości jest niezdolny podwójnie 😉

W późnej- wieczornej -sobotniej -męskiej rozmowie (dziadek, ojciec, syn) uczestniczyłam tylko ciałem. To nie ja miałam decydować, a właściwie zdecydować się. Zmęczenie i sama propozycja tak mnie przygniotła, że nie miałam siły konstruktywnie pomyśleć.

Tak to już jest w życiu, że jak coś się wyprostuje, to inne się zagmatwa tak, że wyprostowanie wymaga: rezygnacji, przewartościowania, poświęcenia, czyli zmiany planów.

Na jednej szali dorobek życia, na drugiej skończenie studiów w terminie.

Z innej beczki: Dlaczego ta sama droga, ale powrotna zawsze jest krótsza? A może macie odwrotnie?

W niedzielę jednym tak (mam wakacje, więc zwiększam swą ruchliwość:) ), zostałam wywieziona do ŚM na rodzinny obiad. Skład rodziny dość rozgałęziony, więc na widok niektórych jej członków o mało co nie zrobiłam cofki( w tył zwrot). I bynajmniej nie chodziło o to, że damy w szpilkach a ja w trampkach (dobrze, że w ostatniej chwili nie zdecydowałam się na dziurawe dżinsy ;)), tylko gdybym wcześniej znała charakter obiadu, to bym została w domu- jeść miałam co (papryczki faszerowane, przywiezione od Mam z DM) 😉 Żeby było śmieszniej, to na samym początku OM oblał mnie rosołem. Byłam ugotowana ;D

Aha, nie jestem aż tak roztrzepana, żeby gubić czyjeś klucze, nie widząc ich na oczy 😉 Gubię tylko własne. Ale mogę przywieźć plecak z DM zostawiony (specjalnie) przez Tuśkę, by go po dwóch godzinach wyekspediować (niespecjalnie ) z powrotem do DM, razem z Miśkiem. Jakby co: to ja  NIE ZAPOMNIAŁAM go przywieźć!!!

Niebo nade mną dziś płacze, teraz wiem, dlaczego smacznie spałam do 10.12 :))))) W końcu dziś Dzień Dziecka, a ja wciąż jestem dzieckiem obojga Rodziców!!! :)))) 

Reklamy