Bęc, bęc, pac, pac…za brzdącem brzdąc…

Ma 23 lata i jest w ciąży, co radośnie objawia wszem i wobec. W czwartej. W trzeciej z obecnym, niewiele od niej starszym mężem. Pierwsze, nieślubne wychowuje babcia. Czy to prorodzinna opieka państwa skusiła ich, by być rodziną wielodzietną? Bo na pytanie rodziny, dlaczego się nie zabezpieczają, pada odpowiedź: nie mamy na to pieniędzy. Czyli co, łatwiej i taniej  jest w naszym kraju wychować dziecko? Kolejne?

Owszem, mamy już roczne urlopy macierzyńskie, ale tylko dla matek pracujących-jej to nie dotyczy. Mamy też Kartę Dużej Rodziny, która uprawnia, niezależnie od dochodów, np: do zniżek na wstęp do obiektów rekreacyjno-sportowych, muzeów, rezerwatów. Do tego dochodzą zniżki w telekomunikacji, przy zakupach spożywczych i odzieżowych (w firmach, które zadeklarowały honorowanie KDR), ale przede wszystkim  ustawowa ulga na przejazdy kolejami. To wszystko dotyczy jej rodziny, spełniającej warunki, tyle, że żeby skorzystać z ulg, trzeba  mieć własne zasoby pieniężne na korzystanie z dóbr kultury, na podróżowanie etc… Gdy jedyny żywiciel rodziny zmienia pracę częściej niż przysłowiowe rękawiczki, jest to naprawdę trudne. W końcu przyznali szczerze, że nie stać ich na żadne środki antykoncepcyjne.

Nie mnie oceniać ich podejście, decyzje, pomysł na życie. W końcu rodzinom wielodzietnym należy się uznanie, szacunek, pomoc. Mamy niż demograficzny, młodzi ludzie wciąż wyjeżdżają za granice-wszyscy zdajemy sobie sprawę, jakie to ma konsekwencje dla kraju, dla nas- więc chwała tym, którzy rodzą dzieci. Może życzyłabym im tylko- dla ich dobra- żeby powiększenie rodziny odbywało się świadomie, z prawdziwej chęci posiadania dużej rodziny.

Chciałam tylko, na podstawie tej pary, ale również z obserwacji, zastanowić się głośno, czy aby na pewno, to  zła sytuacja ekonomiczna ma  główny wpływ na decyzje nieposiadania czy posiadania dzieci, i ile.  Mnie się wydaje, że paradoksalnie dobre zarobki, ciekawa praca, możliwość kształcenia się, podwyższania kwalifikacji, możliwość podróżowania, dostępność wszelakich dóbr, są czynnikiem powodującym odkładanie na później zakładanie rodziny, i późniejszych decyzji o dziecku. Coraz częściej tylko o jednym.  Mam tu na myśli tych, którzy świadomie się na to decydują, a nie z powodów zdrowotnych, nie mogą mieć dzieci lub mieć ich więcej.

Brak pracy, brak wystarczających środków do życia, często własnego dachu nad głową, nie zawsze, a nawet dość często nie są przeszkodą, by mieć tych dzieci więcej. Za to osiągniecie podstawowych- a nawet ponad- środków bytowych, bardzo często powoduje zwiększenie ambicji konsumpcyjnych, postawienie na karierę i samorealizację, a wtedy trudno o dobry czas na rodzenie dzieci, szczególnie kolejnych. Ważniejsze jest podwyższanie ( utrzymanie)  standardu życia niż powiększenie rodziny. Trudno się zresztą dziwić, koszt wychowania jednego dziecka jest dużo mniejszy.

Sytuacja ekonomiczna ma na pewno duży wpływ, ale niekoniecznie tak oczywisty jakby się wydawało- to po pierwsze. Po drugie- w naszym kraju wciąż nie ma sprzyjających warunków, by niż demograficzny zatrzymać.

 

 

 

17 myśli na temat “Bęc, bęc, pac, pac…za brzdącem brzdąc…

  1. Myślę, że taka przypadkowa wielodzietność przynosi państwu więcej szkody niż pożytku. Te dzieci nigdy nie skorzystają z ulg w teatrze, zoo czy kinie. Ich tam po prostu nikt nie zaprowadzi. Raczej nie zdobędą wykształcenia i staną się, tak jak rodzice, podopiecznymi MOPSu.
    Moja znajoma ginekolog twierdzi, że teraz pierwsze dziecko rodzą albo małolaty bez wykształcenia, albo kobiety po trzydziestce., robiące karierę zawodową. Przy czym małolaty pojawiają się na porodówce za jakiś czas po raz kolejny, a te starsze raczej na nią nie wracają. Ludzie wykształceni są bardziej świadomi tego, czym jest wychowanie i wykształcenie dziecka, ile to wymaga pieniędzy i czasu i świadomie mają jedno lub dwoje. Dziewczyna, o której piszesz na pewno się nad tymi kwestiami nie zastanawia.
    Myślę, że dobry sposób na zatrzymanie niżu demograficznego znaleźli Niemcy w dawnym NRD. U nich były bardzo tanie wszelkie artykuły dla dzieci, dostępne żłobki i przedszkola. Jak tu mieć dzieci, kiedy buciki dla malucha kosztują 60 zł, a posłużą mu kilka tygodni? A szczepionki, pieluchy, zabawki. Szkoda gadać. Mój syn i synowa mają troje dzieci, więc trochę wiem, jak to wygląda.
    Serdeczności:)

    Polubienie

    1. Twoja znajoma mówi prawdę, tak właśnie jest.

      Mam w rodzinie rodzinę wielodzietną. Matka, starsza ode mnie o 10 lat, urodziła szóstkę dzieci. Nie planowała aż tak dużej rodziny. Piątka z nich ma wyższe wykształcenie, za to ten ze średnim ma najlepszy status materialny. Najmłodszy ( wiek mojej Tuśki) mieszka jeszcze z rodzicami, pozostała piątka ma swoje rodziny. Na razie ma trójkę wnucząt- jedynaków. Podejrzewam, że całej szóstce nie odpowiada model rodziny wielodzietnej. Dwoje z nich na pewno nie planuje mieć więcej niż to jedno, które ma. Wszyscy( piątka) mają pracę i własne lokum. Dużo lepszy strat w dorosłość niż mieli ich rodzice. Każdy z nich ma swoje pasje…

      Podwyższenie vat-u na odzież dziecięcą i zabawki na pewno nie było prorodzinne.

      Pozdrawiam ciepło 🙂

      Polubienie

  2. Szczerze mówiąc, nie wiem co napisać, żeby nie zabrzmiało to chamsko albo choć niegrzecznie. Naprawdę ciężko mi skomentować zachowanie (bezmyślność? brak jakiejkolwiek odpowiedzialności?) tej dziewczyny. Jej drugiej połówki zresztą też. Mogę tylko pokręcić głową z niesmakiem, smutkiem i innymi bardzo niefajnymi uczuciami. To „jakoś to będzie” zdecydowanie do mnie nie trafia.

    Polubienie

    1. Tak, trudno nie odnieść wrażenia totalnego braku odpowiedzialności. Mnie przeraża, że nie jest to odosobniony przypadek. W małych środowiskach, czy się chce czy nie, jest do zaobserwowania dość częsty. Potem w takich rodzinach bywa różnie…

      Polubienie

  3. Swego czasu znana była w mojej okolicy rodzina, która identyczną metodą dorobiła się 17 dzieci, wiec sprawa pewnie jest rozwojowa. 🙂 Pani uporczywie twierdziła, że po prostu lubi być w ciąży i nikomu nic do tego, więc odmawiała zgody na jakiekolwiek ingerencje medyczne. Miała prawo…
    A opisywanego przez Ciebie przypadku świadczenia rodzicielskie od niedawna już dotyczą: http://tinyurl.com/o5sz6uv

    Polubienie

    1. W mojej najwięcej było 12 dzieci. Dziewięcioro z nich, większość swojego życia spędziło w domu dziecka. Nie wszyscy wyszli na tak „zwanych ludzi”.
      Nie mnie zabraniać komuś rodzić, ale niektórzy zasługują na dożywotni zakaz bycia rodzicem.

      Słyszałam o tym 1000 netto rodzicielskiego, ale umknęło mi od kiedy miałoby i czy już jest zatwierdzone. Bezrobotni, studenci, ale niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego rolnicy?

      Polubienie

        1. Mnie to nie przekonuje( to znaczy rozumiem, że rząd musi koalicjantowi iść na ustępstwa) , jak nigdy nie przekonywało mnie, że należy się wszystkim po równo. Wiadomo, że rolnik „rolnikowi” nie równy…
          Mogliby chociaż składki zdrowotne płacić takie jak ci na działalności.

          Polubienie

  4. Nie uważam, że każda wielodzietna rodzina to wpadka i patologia. Nie wszyscy dobrze sytuowani, to lenie przedkładające własną wygodę nad posiadaniem rodziny, ale coś w tym jest, jak słusznie zauważyła Roksana.
    Ubolewam tylko nad tym, że w XXI wieku jest to w ogóle możliwe, że ludzie biedni muszą wybierać pomiędzy wielodzietnością, a wstrzemięźliwością seksualną, bo nie stać ich na stały dostęp do antykoncepcji. Do naturalnych sposobów zapobiegania niechcianej ciąży, a właściwie do jej stuprocentowej skuteczności nikt mnie nie przekona. Smutne jest nie to, że takie dzieci się rodzą, a to, że ich dzieciństwo bywa często bardzo ubogie, a życie pozbawione perspektyw. Gdyby jednak to miał być argument za, lub przeciw, wówczas możemy stwierdzić absurdalnie, że życie człowieka ubogiego jest pozbawione sensu, a zatem najlepiej, gdyby się wcale nie urodził.

    Polubienie

    1. Nie, nie…oczywiście, ze byłby to absurd.
      Ubóstwo zresztą ma też różne oblicze. Nie ma co generalizować.
      Nie raz byłam świadkiem jak matka w sklepie kupowała kilka paczek papierosów odmawiając czegoś ( cukierka, loda, gazety, książeczki…) dziecku i mówiąc, że nie ma pieniędzy…Podobnie jest z tą antykoncepcją. Oczywiście nie u wszystkich, nie tam gdzie jest prawdziwe ubóstwo.

      Polubienie

  5. Nie dodam nic odkrywczego, ale przynajmniej sobie popiszę!
    Na wsi takie patologie są bardziej widoczne.
    A z drugiej strony rodzina z mojej poprzedniej pracy. Na raka szyjki macicy – no nie! Nie będę robić konkurencji, wrzucę temat w swoje blubrania!

    Polubienie

  6. Odnoszę wrażenie że autorka to masochistka.Nie mogę pojąć jak kobiety dobrowolnie ryzykują życiem i sobie robiąc ciążę.Ja jestem pragmatykiem i się staram unikać tego typu decyzji.Ja miałem rodzinę na granicy wielodzietności.Ale pojawił się ostatnio problem i się zmniejszyła.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s