Uśmiech też się pojawia…

…i to dość często 🙂 To nie jest tak, że cały czas mi jest źle, że tylko narzekam, bo spotykają mnie przeróżne dolegliwości. Najzwyczajniej jestem zaskoczona, bo znając siebie, powinnam sobie radzić dużo lepiej. I to nieradzenie jest przytłaczające, przygnębiające i irytujące.

W domu zastałam niespodziankę. Przyjechaliśmy bardzo późnym wieczorem, więc żaluzje na oknach  już były zasunięte. Rano, gdy się obudziłam i odsłoniłam okno w sypialni, moim oczom ukazał się taki  o to widok:

DSCN8152W doniczkach zamiast gałązek świerku- WIOSNA! :)))))))))))))))

Moja LP ( lokalna przyjaciółka), nie tylko obsadziła doniczki bratkami, ale umyła okna na górze i posprzątała. Dołu nie zdążyła, bo przecież,  miało mnie nie być dłużej. Gębusia mi się śmieje przez cały czas 🙂 Do Niej i do bratków 🙂 Wprawdzie za oknem, wiosna jest jeszcze trochę iluzoryczna, to na moim parapecie już nie 😉

********

Siedzimy z Pędraczkiem na łóżku w sypialni i oglądamy bajkę. Co chwilę jednak spoglądamy na siebie. W pewnej chwili mówię do Niego: baba cię kocha najmocniej na świecie- i słyszę odpowiedź- ja też babę kocham. I jak tu się nie uśmiechać?

Uśmiecham się też do Waszych komentarzy, maili :)) Dziękuję!!!! Posyłam też uśmiech do tych, którzy tu bywają milcząco :))) Wszystkim życzę wiosny w sercach 🙂