Rutyna…

Trwam w trzytygodniowych cyklach, które rutynowo odbywam. W szpitalu ta sama sala, po raz czwarty to samo łóżko…Tylko współtowarzyszki się zmieniają. Jedne kończą swoje leczenie, inne dopiero zaczynają, a zdarza się, niestety, że  z powodów gorszych wyników, któraś  nie może w danym terminie kontynuować leczenia. Niezależnie jednak na jakim jesteśmy etapie, to na sali wywiązuje się duch zrozumienia, akceptacji, solidarności, a przede wszystkim życzliwości. Każda ma swoją historię choroby, swój sposób radzenia sobie z  nią i trudem leczenia. Co cykl poznaję kilka nowych. Ale też poznaję silne kobiety, w różnym wieku, z którymi można porozmawiać na różne tematy. Dystans szybko mija, żartujemy, mówimy sobie po imieniu. Powstaje specyficzna bliskość…

A wiecie, że do Pań Pielęgniarek już nie wolno  mówić SIOSTRO! Oburzenie widać na twarzy, a co za tym idzie, zwrócenie uwagi, nie zawsze w żartobliwej formie, że: nie  są pacjenta siostrą 😉 A pacjent, szczególnie ten starszy, nie ze złośliwości, ale z przyzwyczajenia i niewiedzy  stosuje  ten zwrot. No i naraża się na burę, bo co bardziej drażliwe osobniki  w pielęgniarskich fartuchach nie omieszkają takiego pacjenta przywołać do porządku,  w niemiłej tonacji. Skąd ta drażliwość?