Pigułka niezgody…

Nie bardzo rozumiem tę całą debatę na temat pigułki „po”, która od jakiegoś czasu toczy się w mediach, i tak niezdrowo podnieca dyskutujące strony „za” i „przeciw”. Wszak owa pigułka od lat jest w sprzedaży, więc  narodową dyskusję na temat jej ewentualnych skutków „ubocznych”, uważam za niepotrzebną, żeby nie powiedzieć za szkodliwą.  Szczególnie że w większości są to dyskusje bardziej światopoglądowe niż medyczne.  Według Episkopatu taka pigułka to grzech śmiertelny. Tak jak tabletki antykoncepcyjne, prezerwatywa, spirala czy inne zabezpieczenia przed ciążą niż kalendarzyk małżeński. I bez sensu z tym dyskutować. Tak się tylko zastanawiam, czy Episkopat żyje w niewiedzy, czy w całkowitej hipokryzji, wierząc, że w naszym kraju, każdy katolik tak uważa, a prawdziwy katolik stosuje się do zakazów kościoła.

Warto jednak posłuchać lekarzy na temat pigułki „po” i dlaczego dostęp do niej bez recepty jest dobrym rozwiązaniem. Mnie przynajmniej przekonują. Po pierwsze, że tabletka jest całkiem bezpieczna, bo jest to środek antykoncepcyjny, a nie wczesnoporonny i przede wszystkim wysoko skuteczny. Po drugie, łatwiejszy dostęp to wyższa skuteczność, bo dostanie się  do lekarza na NFZ, to nie taka prosta sprawa, a jeśli się jeszcze trafi na takiego z  „klauzurą sumienia”, to można wyjść bez recepty. Po trzecie, bez recepty, ma szanse ukrócić nielegalny handel tabletkami wczesnoporonnymi niewiadomego pochodzenia, niebezpiecznymi dla zdrowia kobiety. Bo gdy kobieta nie chce być w ciąży, to zrobi wszystko by w niej nie być…Ale również, gdy nie chce, to nikt i nic nie zmusi jej, by taką pigułkę zastosować.

Sprowadzenie łatwiejszego dostępu pigułki „po” do przyczyn większej rozwiązłości kobiet, młodych dziewczyn, a co za tym idzie chorób z tym związanych,  i sugerowanie, że będą je łykać jak landrynki, jest szkodliwym uproszczeniem. Sugerowanie, że wszystkiemu będzie winna „pigułka bez recepty” jest stwierdzeniem nieprawdziwym. Bo tu się kłania edukacja, wychowanie seksualne w szkole i w domu, które w naszym kraju, jakie jest, każdy wie…

Dlatego każda kobieta powinna mieć dostęp do rzetelnej informacji ( medycznej) o pigułce „po”, a nie być przedmiotem (na równi z pigułką) kłótni światopoglądowej, jaka toczy się w mediach.